#xXlEg

Jak byłem mały i chodziłem z rodzicami na spacery, to często widywaliśmy starszego, niedołężnego pana, który żebrał zwykle w tym samym miejscu. Jak go spotykaliśmy, to rodzice za każdym razem wrzucali mu pieniądze do czapki. Czasami nawet jak go mijaliśmy dwa razy tego samego dnia, to dwa razy coś mu wrzucili. Zawsze się uśmiechał i dziękował gorąco.

Kilka lat później jak podrosłem zacząłem chodzić w różne miejsca sam. Gdy widywałem tego pana, to mówiłem mu "Dzień dobry". Któregoś razu mnie zatrzymał i powiedział, że moi rodzice pomagali mu przez tyle lat i on chciałby się jakoś odwdzięczyć, ale nie ma jak, więc chciałby tylko dać mi małą pamiątkę po sobie. Wręczył mi wtedy stary medal "Polonia Restituta". Ucieszyłem się i podziękowałem mu, ale wiele o tym nie myślałem, tylko że "fajny medal". Wkrótce potem przestałem widywać tego pana, nie wiem co się z nim stało, prawdopodobnie zmarł.

Medal mam do dzisiaj, traktuję go jak skarb. Jak na niego patrzę zawsze wracam myślami do tamtego pana i żałuję, że nic o nim nie wiem, kim był i za co go otrzymał.
Majabzykbzyk Odpowiedz

Żyjemy, dopóki jesteśmy w pamięci osób, które nas znały. Giniemy, gdy przestanie o nas pamiętać ostatnia osoba.

Dodaj anonimowe wyznanie