#xWUDT

Zawsze miałam bujną wyobraźnię, nad którą jednak nie potrafię do końca panować. Od jakiegoś czasu przechodzę również cięższy okres w życiu. Jak to się łączy? Kiedy jest mi bardzo smutno, wyobrażam sobie szczególnie tragiczne sytuacje z udziałem ludzi, których znam i którzy są mi bliscy. Najczęściej jest to mój chłopak, mój anioł i niewinny misiaczek, jedyna osoba, co do której jestem pewna, że mnie kocha... W mojej wyobraźni czasem pali mu się dom, bliscy są mordowani na jego oczach (znam, bardzo mili ludzie, muchy by nie skrzywdzili). On sam jest torturowany, poniżany na rozmaite sposoby, zmuszany do robienia rzeczy, których by nigdy nie zrobił w rzeczywistości. Czasami w tym wszystkim uczestniczę, a czasami wręcz za tym stoję.
To samo potrafię „zrobić” moim najbliższym przyjaciołom, za których na co dzień skoczyłabym w ogień, członkom rodziny, którym dużo zawdzięczam. Potrafię postawić ich przeciwko sobie i „organizować” Igrzyska Śmierci, tylko trochę brutalniejsze, czasem wzbogacone o twarze ludzi mijanych na ulicy. Takie starsze panie z autobusu lub matki z dziećmi, na przykład. Ich koszmar potrafi wizualizować się w mojej głowie parę godzin. Czasem wracam do poszczególnych historii albo, o ironio, spisuję je na komputerze i... wysyłam chłopakowi, który gustuje w takich klimatach (oczywiście ze zmienionymi bohaterami dramatu i uniwersum, najczęściej to coś jak „Metro”)... Nie wie, kto jest moją inspiracją.

Po co to robię? Niesamowicie mnie to wycisza. Gdy wracam do rzeczywistości i uświadamiam sobie, że żadne z tych okropieństw nie miało miejsca, czuję się lepiej, jakbym to ja powstrzymała te wydarzenia siłą umysłu. Później jednak dopadają mnie przeogromne wyrzuty sumienia, wręcz czuję się jak śmierć. Chciałabym pójść z tym do psychiatry, ale nie wiem, czy zrozumie... Dlatego mam pytanie, drodzy Anonimowi: czy ktoś też tak ma?
Postac Odpowiedz

To jakiś rodzaj katharsis? Dołujesz się jeszcze bardziej, żeby sobie popłakać, a później jest lepiej?

HansVanDanz Odpowiedz

Nie my jesteśmy od tego. Jeżeli ktoś ma zrozumieć i pomóc, to psychiatra.
Masz dziwny głód negatywnych emocji.

Mmm30 Odpowiedz

Moim zdaniem to nic zlego. Bo w glowie. Wg mojej ostatniej Pani psycholog: w glowie wszystko mozna. Mysli sa czesto automatyczne, a " marzenia na jawie" sa normalne. To akcje I czyny Maja znaczenie, nie mysli.
I z buddyzmu: mysli sa jak chmury a twoj umysl jak niebo. Nie jestes TYMi chmurami. One przychodza I odchodza. A ze sa takie a nie inne? Moze taki klimaat w TYM twoim " niebie,".
Dopoki odrozniasz marzenia na jawie ( Nawet te drastyczne" z rzeczyeistoscia I nie zamierzasx ich w zaden sposob uzyc w zyciu proza glowa to raczej z toba ok. Mozes zacznij pisac? Kto wie/ Mozes to sa Dobre pomysly do ksiazek.

Dodaj anonimowe wyznanie