#xOonM

Odkąd jestem pełnoletnia, jeżdżę jako wychowawca na obozy wakacyjne. Oprócz niesienia oczywistych wartości jak przyjaźń, patriotyzm, wychowanie etc., obozy te mają na celu przybliżenie czegoś - fabuły.  Kilka lat temu organizowaliśmy tematykę PRL. Dzieciaki mówiły do nas, kadry, per "Towarzyszu/ Towarzyszko", my do nich "Obywatelu/ Obywatelko", cisza nocna była godziną policyjną, posiłki odbywały się w improwizowanych barach mlecznych - staraliśmy się przekazać młodym ducha tamtych czasów. Nie mogło obyć się bez nocnych wart - przecież to frajda i w ogóle, tak patrolować obozowisko.

Wyobraźcie sobie teraz, że w środku nocy stoi na warcie dwoje uczestników - jesteśmy w lesie, więc mają na sobie obowiązkowe "moro". Nagle do bramy głównej podchodzi kilku nieznanych nam mniej lub bardziej nastoletnich chłopców z pobliskiej wsi, niezwykle kulturalnie przekazując chęć wejścia na podobóz. Nie da się ich przekonać, że bez przepustki nie wejdą. Co robią wartownicy? Uruchamiają syrenę alarmową, błyskający kogut, do megafonu krzyczą "Ogłaszam alarm...". Przybiegają do nas i krzyczą "Towarzyszu, intruzi w komitywie! Towarzyszu, szpieg!". Tymczasem reszta dzieciaków, obudzona, wychodzi z namiotów na środek placu, każdy obowiązkowo w kaloszach (strój ochronny), a najstarszy stażem krzyczy "Obywatele i obywatelki, ogłaszam stan wyjątkowy..."
Panowie zrezygnowali z odwiedzin.
Awruki Odpowiedz

To niezłą masz fantazje.

Caldas Odpowiedz

W czasach PRL nigdy nie było czegoś takiego jak godzina policyjna, bo coś takiego jak policja nie istniało.

hareykelvin96 Odpowiedz

Podejrzewam, że Ci mniej lub bardziej nastoletni chłopcy nie kojarzą PRL.

Przynajmniej Odpowiedz

Godzina policyjna? To w takim razie w Europie zapanował PRL.

BuIdogFrancuski Odpowiedz

Ja na wakacyjnych obozach najbardziej lubiłem chrzest i zlizywanie śmietany z kolana wychowawcy ;)) :) Do dziś czasem lubie kupić bitą śmietane i wpaść do wujka z prośbą żeby "użyczył" mi swojego kolana! :)

Awruki

Ty to masz jednak łeb

WielkieGie4

Slaby troll

Dodaj anonimowe wyznanie