#RIgFA

Żyję, żeby jeść. Obojętnie co, byleby ciągle mieć coś w ustach. Myślę, że wzięło się to z faktu, że dorastałam w skrajnej biedzie z pięciorgiem rodzeństwa i matką, którą interesowało jedynie za co kupi sobie następną paczkę fajek. Moja miłość do jedzenia zaczęła się mniej więcej w czasach gimnazjum - okazało się, że gmina zapewnia biedniejszym dzieciom obiady w szkolnej stołówce. Teraz wyobraźcie sobie 13-latkę, która po powrocie ze szkoły opowiada młodszemu rodzeństwu, że w szkole na obiad była CAŁA NOGA Z KURCZAKA, ryż i marchewka z groszkiem. W szkole podstawowej dostawałam tylko bułkę, a w gimnazjum były często dwudaniowe, gorące, pyszne obiadki. Dla kogoś syf, a mi oczy z orbit wyłaziły, kiedy czytałam rozpiskę obiadów na dany tydzień. Lubiłam się uczyć, ale to właśnie stołówka była największą motywacją, żeby iść do szkoły.

Po gimnazjum, wybierając zawód, wiedziałam, że musi być to coś związanego z jedzeniem, zostałam więc kucharką. Lata minęły, a ja, choć nie chodzę już głodna, to nie potrafię przestać się objadać, tak jakbym jutro po otwarciu lodówki znów miała zobaczyć puste półki jak 20 lat temu. Widzę, że moja miłość do jedzenia zaczyna przeszkadzać mojemu mężowi i staram się to przed nim ukrywać. Opracowałam nawet swój mały "system" - będąc na spacerze z dzieckiem, kupuję co chcę, po powrocie do domu zjadam, a opakowania po wafelkach czy puszki po napojach gazowanych wkładam w zużyte pieluchy synka i tak zawiniętą "roladkę" umieszczam w koszu na pampersy, żeby mąż przypadkiem nie znalazł niczego.

Rozumiem, że to jest już problem, ale serio nie wyobrażam sobie zrezygnowania z ziemniaków, makaronów, mięs, czekolady itd. Chęć jedzenia jest silniejsza ode mnie i choć boję się, że mąż będzie miał dość i mnie zostawi, to i tak idę do tego sklepu i kupuję np. chipsy i następną puszkę napoju, choć dzień wcześniej uroczyście obiecywałam sobie, że koniec ze śmieciowym żarciem.
dnoiwodorosty Odpowiedz

1. Jedzenie jako nagroda - mechanizm wypracowany w dzieciństwie
2. Nałóg (kompulsywne kupowanie, ukrywanie dowodów przed bliskimi)
3. Cukier nakręcający insulinę

Równia pochyła.

sinusoidazemniejest

Plus "od jutra kończę", więc dochodzi schemat "nie wolno, ale dlatego muszę" i cheat meal za cheat mealem

Waniliowabeza

Reasumując was oboje Ta sinusoida idzie w dno i wodorosty... a potem tylko prosto.. :p

dnoiwodorosty

O, hejka Beza :)

Vito857 Odpowiedz

Zawsze takie historie napawają mnie smutkiem - jak bardzo trzeba być zezwierzęconym, żeby własne dzieci głodzić, a wydawać na j*bane faje.

Lunathiel Odpowiedz

Jak dla mnie to takie "obiecywanie sobie, że koniec ze śmieciowym żarciem" i ciągłe wmawianie sobie, że np. "od jutra" zero tego czy tamtego, tylko pogarsza twój stan psychiczny. Postanawiasz z dnia na dzień zmienić w swoim życiu nawyki, które są dla ciebie wyjątkowo ważne (czyli coś prawie niewykonalnego!), nie udaje ci się (oczywiście - bo to za trudne), więc wpędzasz się w poczucie winy (wiem, że czujesz się winna, bo chowasz się przed mężem). A co pomaga na wyrzuty sumienia? Więcej smacznego żarcia - bo to twój sprawdzony sposób na poprawę humoru, prawda? Taki "instant fix" (fast-foodowy pun niezamierzony xD). W efekcie kręcisz się w kółeczka, powoli wkopując się w coraz głębszą dziurę. Takie błędne koło uzależnienia.

Przede wszystkim, bardzo polecam ci pomyśleć o terapii. Wydaje mi się, że by ci się przydała, bo twoje zachowanie najpewniej jest wynikiem tej krzywdy, której doświadczyłaś w dzieciństwie. I to jest zdecydowanie możliwe do przepracowania ze specjalistą. Ale to twoja decyzja - sama musisz chcieć pomocy i zmian, inaczej nie będzie to miało sensu.

I druga ważna rzecz: nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Zamiast myśleć sobie "od jutra nie jem żadnych niezdrowych rzeczy", zacznij ograniczać się małymi krokami. Jesteś w sklepie po chipsy i colę - kup sobie chipsy i wodę, albo mniejszą paczkę chipsów, albo zrób takie zakupy np. nie codziennie tylko co drugi dzień. Albo zjedz na obiad odrobinę mniej ziemniaków czy makaronu. Działaj, staraj się, ale wyznaczaj sobie realistyczne cele, takie, które serio będziesz w stanie osiągnąć. Ale jak nie uda się od razu, to też nie panikuj i nie obwiniaj się, tylko spróbuj jeszcze raz. Musisz wypracować sobie zdrową relację z jedzeniem - czyli takie podejście, żeby twoja dieta była w miarę zbilansowana i żebyś dbała o siebie, żebyś dalej mogła cieszyć się jedzeniem, ale równocześnie żeby nie było ono twoim głównym zajęciem i jedyną rzeczą, dla której wstajesz rano z łóżka 😊

Powodzenia i trzymaj się tam 💗

KlaraBarbara Odpowiedz

Jak celem Twojego życia jest jedzenie to nigdy nie skończysz. Musisz po prostu się pogodzić z tym i ograniczać stopniowo z pomocą psychologa. I znaleźć nowy nawyk do wymienienia objadania się na spacerach.

KlaraBarbara

Miałam na myśli, że choć możliwe jest z dnia na dzień rzucenie nawyku nie jest to łatwe i w większości przypadków niewykonalne, takie zmiany trzeba robić stopniowo

Juh8cwepud Odpowiedz

Tez jadłam bez opamiętania. Pewnego dnia obudziłam się i widzialam na jedno oko jakbym miała założone okulary przeciwsłoneczne. Po chwili minęło wiec uznałam, że to się zakleiła oczy od spania. Jakis czas pozniej mialam to samo, ale nie zniklolo po chwili. 15 min chodziłam po pokoju i nic nie widzialam... do tego ostatnio zrobila mi się grzybica na stopach i pięty tak grube i pękające, ze aż wstyd wyjsx na dwor. Myslalam, że to kwestia mojego ostatniego zaniedbania do momentu aż wsrok zaczął się pogarszać a rano gdy wstaje z łóżka nie moge chodzic mam taki bol stop i stawów. Ckurzyca, insulinoodpornosc itp.. mogę skończyć na wózku. Mam 28 lat i roczne dziecko . Musialam zrezygnować całkiem ze słodyczy i węglowodanów. Czyli dieta keto jeśli chce sobie pomoc. Wiec radze Ci ograniczaj się sama dla siebie. I dla swojego zdrowia... zrob sobie np jeden dzień w tygodniu taki dzień bez węglowodanów i cukrow.Gdy Twoj mąż jest w domu.. będzie Ci łatwiej wtedy. Cukrzyce buduje się nawet 10 lat... Ja tak bardzo marze i chlebie czy ciastku... ale pozniej mam wysypke i swedzi mnie skora tak ze nie moge zasnąć. Wiele bym dala by zrobić sobie takie oczyszczające z "cukru" dni.... teraz musze mieć rygorystyczną diete bk moje ciało się buntuje

SzaraDama Odpowiedz

Może to jakoś pomoże, miałam podobnie i kilka rzeczy, które pomogły mi, pomogą i Tobie.
1. Przestać ukrywać jedzenie - jak musisz się z tym ukrywać w głowie masz tylko "kiedy będę mogła coś spokojnie zjeść" i przez to je się jeszcze więcej - lepiej porozmawiać z mężem o problemie.
2. Pamiętaj, że karmienie piersią też wyciąga i często kobieta chodzi jeszcze bardziej głodna - warto być tego świadomym.
3. Poczytaj sobie co ile ma kalorii. Jest pełno zdrowych przekąsek, które są mega pyszne. Może zamień 3-4 batoniki na owocowy koktajl, który sama zrobisz i będzie trochę gęstszy. Super sprawa bo robisz 1.5 litra, popijasz przez cały spacer i czujesz, że "coś jesz".
4. Poczytaj o zdrowym jedzeniu, poszukaj diety, która Ci odpowiada (dieta to nie odchudzanie tylko sposób żywienia)

Batoniki czekoladowy to często około 200 kalorii, 2 takie batoniki to miska pełna warzyw i chudego mięsa, a 3 takie batoniki to porządny obiad.

keanna Odpowiedz

Idź do psychologa. Myślisz, że nie widać dodatkowego tłuszczu?

kociambe Odpowiedz

Autorko, wierzyć mi się nie chce, że można traktować swoje ciało jak kubeł na śmieci ale nie chce mi się też pisać co myślę na temat przyczyn takiego zachowania.

Jeżeli będziesz tak dalej żreć to szybko umrzesz.

Te twoje sztuczki i plany nie mają żadnego znaczenia, smutne historie też zostaw dla siebie.
"Widzę, że moja miłość do jedzenia zaczyna przeszkadzać mojemu mężowi i staram się to przed nim ukrywać" - nie twoja miłość do jedzenia i nie zaczyna tylko od dawna już nie może patrzeć, że spasłaś się jak świnia i sapiesz po zrobieniu 10 kroków a dom smierdzi potem.

Otłuszczone serducho, cholesterol pod sufit, waga trzycyfrowa, ale spoko jest bo ty przecież lubisz jeść.

A potem i trumnę unieść ciężko a i spalić nie da rady bo się piec zapycha:))

Kochanego ciałka nigdy za wiele:)))) - za wiele, za wiele

Ebubu

Pamiętaj że cynik nie zawsze ma rację a i terapia szokowa nie na wszystkich działa.
Zapasła się, to fakt - ale to jest uzależnienie(jak hazard np.). Nie tak łatwo jest wyjść nawet z emocjonalnego zajadania - tutaj masz jeszcze kilka innych mechanizmów które ją w tym trzymają.

Eureenergie Odpowiedz

Swoim zdrowiem się przejmuj, a nie mężem. Wiesz w jakie choroby można się wkopać przez otyłość?

izka8520 Odpowiedz

Ciężko Ci rzucić? Nie potrafisz wytrzymać na DIECIE, więc po prostu po chwili rzucasz ją w cholerę i coraz trudniej jest się podnieść, bo i tak nie potrafisz wytrzymać. Może zamiast prawdziwej diety, spróbuj na początek zamienić chipsy na orzechy i bakalie, dostaniesz trochę witaminek, A będziesz miała zajętą buzię i nie wpadniesz w obżeranie chipsami. To samo reszta, zamiast czekolady i ciasteczek owoce świeże, rodzynki i suszone morele czy inne suszone owoce. Zamiast tłustych ziemniaków spróbuj zdowsze, np. kasze czy ryż. Bez polewania tłuszczykiem, może spróbuj więcej zup? Może owsianke z owocami? Zamiast farbowanych napoi słodzonych toną cukru lub chemią, najpierw soki owocowe, herbatą z miodem, potem w drugim etapie spróbuj zamienić na wodę. Może taka metodą małych etapów i promieniowania Ci się przyda? I RUCH!!! Najpierw spacery, basen, nie forsuj się od razu, bo zamiast ruchu będzie kontuzja.

izka8520

@izka8520 Tylko soki owocowe mają być serio skokami, nie napojami z cukrem, bo to nie tylko o eliminowanie gazowanego chodzi. Soki 100%

izka8520

@izka8520 metoda podmieniania*

NordicLight

Co w ludziach się utarło z tymi ziemniakami? Jeśli nie pływają w tłuszczu, to nie dość, że są zdrowe, to jeszcze mniej kaloryczna od ryżu czy kaszy.
Te orzechy i chipsy działają tylko, jeśli chcemy jeść zdrowo, ale mamy duże zapotrzebowanie kaloryczne. Lepszą alternatywą jest przerzucenie się na pieczone warzywa w formie frytek :)

Dragomir

@Nordic, może ja wyjaśnię. Poniekąd masz rację, ale tylko poniekąd. Ziemniaki pieczone mają nisku indeks glikemiczny, natomiast gotowane wysoki.

Ebubu

Tak, ale jeżeli jemy je razem z produktami o niskim ig to nie spowodują aż takich skoków glukozy. Z tm że ważna jest różnorodność, raz ziemniaki, raz ryż czy kasza lub makaron... Nudna, monotonna dieta mega sabotuje całe to odchudzanie... i jest mniej zdrowa.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie