#xLtCF

Niedawno odwiedziła nas pracownica SS (Social Service) tj. opieki społecznej w UK.
Kobiety z przedszkola zaraportowały, że córka jest wyraźnie chudsza od pozostałych (ważne: angielskich) rówieśników i często podkrada innym dzieciom jedzenie (tosty z dżemem i inne słodkie, niezdrowe, angielskie jedzenie).

My wiedząc o ichnich nawykach żywieniowych dawaliśmy córce własne jedzenie, w tym owoce i soki, ale córa jak to dzieciaki, pewnie chciała jeść z innymi, i to co oni, często mega słodkie/słone itp.

SS przyszła, zobaczyła zdrowe, uśmiechnięte dziecię i stwierdziła, że z młodą jest wsio okej, a sprawa według jej oceny do umorzenia.
A skąd zarzuty, że córa za chuda?
Zgodnie ze słowami Pani z SS: to angielskie dzieciaki są za grube od fish and chipsów itp. śmieciowego jedzenia; stąd różnice w posturze.
Jestjakjest Odpowiedz

To jeszcze nauczcie córę nie podbierać innym i będzie ok.

karolina92 Odpowiedz

Takie zabranianie ,,niezdrowego'' jedzenia może spowodować, że dziecko w przyszłości może rzucić się na to, co miało zabronione i stanie się grubsze od angielskich ,,grubasków''.

Lunathiel

O to to^ To ważna uwaga. Też zauważam ten problem. Jako że stajemy się w ostatnich latach coraz bardziej świadomi zagrożenia otyłością i złymi nawykami żywieniowymi, coraz więcej rodziców decyduje się na wychowywanie swoich dzieci "CAŁKOWICIE BEZ" niektórych rzeczy - np. fabrycznych słodyczy, dodawanych cukrów, glutenu (?), wszelakich produktów przetworzonych, potraw smażonych na tłuszczu... i tak dalej i tak dalej. W efekcie, w naszym "zachodnim" świecie rośnie któreś-już pokolenie ludzi wychowanych na owych zakazach żywieniowych. Ich rodzice chcieli dobrze, ok. Ale to czego nie przewidzieli, to właśnie wspomniany efekt, tak zwana zasada niedostępności. Także warto brać to pod uwagę wychowując swoich małych, ciekawskich ludzi. Według mnie (bo według psychologii ogółem) najlepsze jest chyba podejście na zasadzie "hej, patrz, to jedzenie istnieje, jest smaczne, ale nie jest zdrowe ani pożywne, więc nie jemy go w domu za często". Warto po prostu dać dzieciom próbować, jednocześnie ustalając granice. No i traktować je z dozą zaufania - bo dopiero kiedy zobaczą, że po zjedzeniu np. super słodkich pianek rozboli je brzuch, będą w stanie zrozumieć, dlaczego zabraniamy im jedzenia ich na śniadanie, obiad i kolację xD

karolina92

@Dworniak Dlatego napisałam ,,może'', a nie ,,musi''. Tak, czy inaczej uważam, że zakazywanie dzieciom ,,niezdrowego'' jedzenia nie jest dobrym rozwiązaniem.

Lunathiel

@Dworniak - dyskusja już trochę umarła, ale odpiszę, bo temat jest dość ciekawy. Po pierwsze - prosisz autorkę głównego komentarza o uzasadnienie jej tezy, a sam jako uzasadnienie swojej podajesz absurdalny wręcz "dowód" anegdotyczny ("przyjaciółka mojej matki [coś tam]"). Masz prawo mieć takie zdanie jakie masz, ale hej, to twoje zdanie, a nie obiektywny fakt zmierzony statystykami, więc fajnie jakbyś nie nazywał innych opinii "totalnymi bzdurami" :)

Zwłaszcza, że np. podejścia moje i twoje wcale nie są przeciwstawne, a różnią się jednym małym szczegółem: ja jestem zdania, że jedzeniowe zakazy i nakazy warto stosować, ale jednocześnie zachować w nich zdrowy rozsądek, no i bardziej tłumaczyć, pokazywać i dawać przykład, niż mówić "nie bo nie" (zwłaszcza jeśli mowa o roli kochającego rodzica, który chce dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze). Za to ty jesteś po prostu bardziej surowy w swoich poglądach, ale też chyba nie twierdzisz, że dobry rodzic to "żywieniowy oficer gestapo", który nie dopuści dziecka do "niezdrowego jedzenia" przez całe jego niepełnoletnie życie (wnioskuję tak dlatego, że napisałeś "Jeśli ktoś czegoś nie próbował za młodu, albo nie jadł tego dużo, to w przyszłości nie będzie go do tego ciągnąć" - a to sugeruje, że nie masz na myśli zakazywania rzeczy całkowicie, tylko raczej mocne ograniczanie). A ja w swoim pierwszym komentarzu właśnie o tym mówiłam - że zdrowo jest ograniczać, ale bardzo niebezpiecznie (z psychologicznego punktu widzenia) jest zakazywać kategorycznie, zwłaszcza jeśli nie tłumaczymy z czego wynika zakaz, tylko zabraniamy mówiąc "nie, bo nie".

Różnica w tych dwóch stylach wychowania jest może niewielka, ale już efekty mogą się różnić diametralnie: ograniczanie i tłumaczenie zwykle wyrabia pozytywne, zdrowe nawyki; za to kategoryczne zakazy mogą (nie muszą, ale MOGĄ!) zamiast dobrych nawyków wywołać chęć łamania ich zawsze, kiedy "rodzic gestapo" nie patrzy :')

Msciciel Odpowiedz

5 lat spędziłem na wyspach i wrócę tam tylko jeżeli nie będę mial na chleb. Moja była kobieta była dyskryminowa w pracy, za to że była szczupła (nie wychudzona, ale szczupła i zadbana). Reszta angielek z którymi pracowała w hauskeepingu były otyłe z tapetą na twarzy tak grubą, że zastanawiałem się jak ta skóra oddycha. Moja była dziewucha wracała do domu i płakała. Dieta anglików jest tak bogata w tłuszcze i cukry, że jest to przerażające. Jest tam plaga otyłości i popsutych krzywych zębów. Sam sie zapędziłem z wagą i przytyłem prawie 15 kg które gubiłem pół roku. Kiedy wszedłem znowu na tryb redukcji, a później budowania masy mięśniowej naoglądałem się krzywych spojrzeń angielskich wspópracowników i znajomych.

bazienka

nie trzeba komplikowac xd
pieknie sie zaoralas <3

ZalCiDupeSciska

No to chyba miales pecha co do srodowiska w ktorym zyles...

PaniPanda Odpowiedz

Umorzenia*. Coś wiem o tej różnicy w posturze i zarzutach o byciu ,,za chudą” od ludzi z nadwagą :’) Gdyby tylko ludzie interesowali się swoimi ciałami, tak jak innych... co do otyłych dzieci, nie sądzę, aby to dotyczyło tylko UK. Chociaż podkradanie jedzenia wraz z różnicą masy ciała razem mogło wskazywać na to, że dziecko jest po prostu głodne - brawa dla przedszkolanek za reakcję. Twoje dziecko żywi się po prostu inaczej, ale inne mogłoby naprawdę być niedożywione i nigdy nie wiadomo.

CatherineCambrigde Odpowiedz

Nie wiem dlaczego, ale na pierwsze słowa pomyślałam sobie o nazistowskich SS :D

Anonimowane

Dokładnie, aż ciężko się czyta mając mundur SS w wyobraźni XD

rutabo

Tamtejsza opieka niewiele rózni sie od SS. Też zabieraja dzieci bez powodu i daja pod opieke rodzimym mieszkańcom.

Ekoniks Odpowiedz

Tak, tak śmiejcie się dalej z Anglików i Amerykanów bo przecież oni tacy grubi i źle się odżywiają, a Polacy tacy zdrowi i chudzi. Wystarczy wyjść na plażę, czy basen lub pracować z dziećmi na basenach by widzieć, że nasz kraj również zmaga się z plagą otyłości i utytych dzieci.
Prawda jest taka, że śmieciowe żarcie jest tańsze, szybsze i smaczniejsze, dlatego wiele osób je je na codzień wraz ze swoimi dziećmi.

ohlala

O ile Anglia i Polska mają podobny % otyłych, o tyle USA bije nas na głowę. I tak, w USA śmieciowe żarcie jest tanie. Ale już w Anglii raczej średnio, a w Polsce fast foodów wcale nie można zaliczyć do taniego jedzenia i wątpię, aby wiele rodzin tak się odżywiało na co dzień.

Ekoniks

Niekoniecznie należy kojarzyć śmieciowe i niezdrowe jedzenie z typowym fastfoodem. Jest wiele potraw nawet w kuchni polskiej, które są wysokokaloryczne, a przy tym niezbyt zdrowe.

ohlala

@Ekoniks

Polskie potrawy potrafią być kaloryczne, ale to nie jest jedyny warunek, jaki musi spełniać śmieciowe jedzenie. Zresztą wysoka kaloryczność produktu również nie równa się temu, że jest niezdrowy. Wiadomo, chodzi o umiar. Ale oczywiście zgadzam się z tym, że akurat Polacy nie mogą się śmiać z Anglików, skoro jesteśmy w tej kwestii na podobnym poziomie. Możemy śmiać się z Amerykanów ;)

kawainka

@ohlala śmieciowe żarcie to nie tylko fastfoody. To zupa z proszku, pulpety ze słoika, wszystkie te pomysły na..., gotowe zestawy w żabkach i biedronkach. To chleb tostowy, płatki śniadaniowe, serki i jogurty "owocowe"... To również bardzo często jadłospisy w przedszkolach, obiady w szkołach i posiłki w szpitalach. Można wymieniać bez końca. Zdrowe jedzenie jest drogie, a przede wszystkim czasochłonne. A czas to pieniądz przecież.

Vito857 Odpowiedz

To może czasem dajcie córce dyspensę i niech sobie skubnie tosta albo rybę z frytkami, to nie będzie nikomu zabierała.

salazarslytherin Odpowiedz

Nazwa SS zobowiązuje.

atomowatruskawka Odpowiedz

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

Awtroil

Skrót SS o czymś świadczy.

Ultraviolett

Hmm, dlczego przyszla mi nagle chetka na kiszona kapuste?

ohlala

Nie ma tu żadnej nadgorliwości, tylko zdrowe zainteresowanie stanem dziecka. Wszyscy zachowali się prawidłowo.

atomowatruskawka

@Awtroil dobre :D

ogienek Odpowiedz

Dobrze, że ta pracownica SS nie była z Niemiec ;)

Dodaj anonimowe wyznanie