#xLmz7

Czytam te wyznania i czytam, i myślę, że przyszedł czas, abym i ja wyznała jedną z bardziej żenujących sytuacji jaka mi się przytrafiła. Było to około 3 lat temu, w czasach studenckich. Słowo klucz - Juwenalia. Kto studiuje / studiował wie, że to jest, że się tak wyrażę bardzo intensywny czas. Impreza za imprezą, koncert za koncertem, grill za grillem. 

W tym wypadku miejsce akcji to zatłoczony do granic możliwości klub studencki. Muzyka łupie, alkohol się leje, generalnie towarzystwo naprawdę wesołe. No i w tym szaleńczym tańcu poczułam, że spożyta płynna ambrozja zaczyna naciskać na pęcherz. Po wstępnej analizie uznałam, że nacisk nie jest dostateczny by przerwać tany i udać się tam gdzie król piechotą chodzi. Tańczę więc, szaleję, kolejeczka, tańce i nagle czuję, że to już jest ten moment. A nawet baaardzo przedobrzony, przetrzymany moment kiedy muszę pęcherzowi ulżyć. 

Rzuciłam wszystko, lecę do toalety. No i tutaj powstał problem natury logistycznej. Nie wzięłam pod uwagę, że przy tak zatłoczonym klubie w WC może powstać zator w postać niekończącej się kolejki. Niewiele myśląc, postanowiłam ratować spodnie i honor wybiegając na dwór w krzaczki. A tam co? Kupa ludzi! No do biegiem do baru obok, krzyknęłam tylko dzień dobry i w te pędy do miejsca przeznaczenia.

Moim oczom ukazał się cud! Zero kojeki! Pęcherz już tak silnie uciskał na mózg, że w drodze do drzwi kabiny zaczęłam rozpinać spodnie. Otwieram, ścigam spodnie, siadam i słyszę krzyk! Poziom mojego zaskoczenia był równy poziomowi stresu snajpera przy rozbrajaniu ładunku. Z gołym jeszcze tyłkiem, w ułamku sekundy odwracam się i patrzę, że w kabinie już ktoś siedzi! Wyleciałam z opuszczonymi spodniami, wpadłam do kabiny obok, najszybciej jak mogłam zrobiłam co trzeba i jeszcze szybciej stamtąd uciekłam.

Do dziś mam przed oczami twarz tej dziewczyny, na której kolanach usiadłam i Bogu dziękuję, że zwieracze wytrzymały jeszcze te kilka sekund. Jeśli jakimś cudem to czytasz to przepraszam!
chcetubycanonimowa Odpowiedz

Emocje jak na grzybach :D czytalam jednym tchem wczuwając się w tą nerwową sytuacje 🤣

zgrzybowska

jezu tak. śmiałam się całe wyznanie a na Twój komentarz to się już popłakałam XD

Bebej Odpowiedz

...równy poziomowi stresu snajpera przy rozbrajaniu ładunku.

Saper rozbraja ładunki.
Snajper to może do sapera strzelić, by ten ładunku nie rozbroił.

Corazwiecejpustki

No to wyobraz sobie, ze saper poszedl sie rozerwac, a snajper musi przejac jego robote. To jest dopiero stres!!!

Novara Odpowiedz

Dlatego korzystając z toalety powinno się zamykać drzwi na zasuwkę, czy skobelek.

WielkieGie4 Odpowiedz

Te fascynująca historie można było napisać w 3 zdaniach

ogienek Odpowiedz

Nie zamknęła się od środka?

Dodaj anonimowe wyznanie