Niedawno udało mi się wyjść z anoreksji. Wszystko super, ale przytylam prawie 10 kg i nadal oswajam się z trochę większym ciałem, przez co nie czuję się całkiem pewnie. Przed chwilą mój ojciec powiedział mi, że powinnam schudnąć. Jak żyć?
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie rozumiem minusów... Najgorsze jest to, jak osoby 'najbliższe' potrafią człowieka dobić a nie potrafią zrozumieć. Współczuję takiego ojca ale jak udało Ci się z tego wyjść to mam nadzieję, że jesteś na tyle silna żeby olać te słowa. Powodzenia!
Bo to jest strona anonimowe wyznania czyli wstydliwe historie o których ciężko komuś powiedzieć a nie telefon zaufania.
Niezywa- w punkt.
Zastanawiam skąd wam wzielo się to ze anonimowe=wstydliwe?
bo jakby nie wiazaly sie z pewnym wstydem, to nie musialyby byc anonimowe?
Ale to nie znaczy ze kazde wstydliwe wspomnienie nadaje sie na wyznanie.
Nie słuchać ojca. Nie daj sobie znowu wbić, że musisz schudnąć. Nie musisz. Jedyne co musisz to nauczyć się akceptować siebie i nie wpadać w obsesję. Powodzenia!
Wyszłam z anoreksji jakiś czas temu, potem miałam nawrót i znów z niego wyszłam. Po nawrócić uznałam że przejdę na wegetarianizm I że tak będzie mi łatwiej, bo będę jadła to co naprawdę chce. Od czasu kiedy nie jem mięsa moja mama zarzuca mi, że nie jem wcale (o Anie nie wiedziała). Kurczę, powiem Ci że to jest straszne
Sama jestem po pokonanej anoreksji.Niestety anoreksja to tak trochę jak alkoholizm. Masz "trzeźwych alkoholików" i jak by to ująć, może "jedzące anorektyczki", nie wiem jak nas nazwać. Sęk w tym że z anoreksji nie da się na zawsze wyjść. To żeby nie przytyć za dużo będzie siedzieć gdzieś w twoich myślach. Ja do tej pory, a minęło już 20 lat, wciąż uważam co jem. Wciąż sprawdzam wagę codziennie. A obydwie ciąże były dla mnie najgorszym horrorem. Patrzenie na siebie gdzie z dnia na dzień robię się gruba było katorgą. Nie chciałam jeść dużo bo bałam się że przytyje za dużo i nie schudnę po ciąży. A z drugiej strony miałam świadomość że muszę się odpowiednio odżywiać bo jestem w ciąży. Na moje szczęście mój partner mnie wspierał. Teraz mam ustalone limity na na górną i dolną skalę ile mam ważyć i tego się trzymam. Powodzenia autorko i nie słuchaj ojca.
Z calym szacunkiem ale nie uwazam to za normalne. Sama bylam w takiej fazie gdzie uwazalam na to co jem, ale waga byla w normie wiec nie ma problemu. I choc mialam prawidlowa wage i wszystko bylo dobrze to ja sama czulam ze cos jest nie tak, ze to nadal jest nienormalne zachowanie. Od paru tygodni znowu chodze na terapie. Gdy chorowalam na anoreksje najgorszym “pocieszeniem” bylo wlasnie stwierdzenie ze z anoreksji sie nie wychodzi. To po co walczyc w takim razie? Wedlug statystyk 10-20% osob calkowicie wychodzi z anoreksji. Mala liczba ale nie oznacza to ze jest to niemozliwe.
@Tyla, przepraszam ale nie zgodzę się z Tobą. Czyli jak przestaje się pić alkohol, ale jest ryzyko nawrotu choroby to też nie ma sensu próbować z tego wyjść? To są choroby psychiczne, uzależnienia. Według Ciebie zatem nie ma sensu walczyć? Poza tym po każdym uzależnieniu czy chorobie psychicznej pozostaje ten strach że to wróci. Taka moja opinia. Każdy ma prawo nie zgadzać się ze mną.
@Tayla - Owszem, anoreksja może wrócić, tak jak alkoholizm, objadanie się i każde inne zaburzenie czy uzależnienie. Można z tego wyjść do końca życia, ale i całe życie jesteśmy narażeni na powrót, niestety. By utrzymać się w dobrym stanie musimy pracować nad sobą już do końca życia. Później już będzie łatwiej i anoreksja może już nigdy nie wrócić, ale wystarczy tzw, "zły dzień" i już łatwo popadamy z dawne nawyki - wraca stare myślenie i cała reszta tego bagna.
Żyć normalnie, dla siebie
Muszę to napisać... Takie zaburzenia jak anoreksja, kompulsywne objadanie się, czy nawet alkoholizm NIE BIERZE SIĘ ZNIKĄD! Właśnie to rodzina jest główną przyczyną dziwnych zachować dzieci i, niestety, właśnie się dowiedziałaś co miało wpływ na twoje myślenie... Nikt nie musiał cię wyzywać, wystarczą takie dziwne, niby "niewinne" komentarze od rodziców. Nie ważne że mówią coś żartem, czy tak 'o' sobie pod nosem coś powiedzą, nie ważne czy robią to świadomie czy nie, te słowa do ciebie trafiały już ładnych wiele lat.
Słowa ojca musisz olać, MUSISZ, inaczej narażasz się na ponowne wpadnięcie w te niszczące myśli. Anorektyk, alkoholik, grubas czy osoba cierpiąca na depresję musi się pilnować i uważać jakie myśli do siebie dopuszcza - ponieważ łatwo jest się poddać i wrócić do starego myślenia i życia, bo to już znamy i 'dobrze' się na tym polu czujemy.
Ojcu możesz zwrócić uwagę, że nie życzysz sobie komentowania twojej wagi, bo twoje ciało - twoja sprawa. Powtarzaj też często mu, że podobasz się sobie taka, jaka jesteś i nikomu nie zamierzasz się przypodobać, ojcu także - dzięki temu staniesz się pewniejsza siebie, bo będziesz karmiła się dobrymi myślami. Nie pozwalaj innym na komentowanie twojego ciała bez twojej zgody, chyba że ich sama o to pytasz, więc się nie dziw że ci odpowiadają. Twój ojciec nie akceptuje twojego ciała, I NIE MUSI. Jesteś już dojrzała i nie musisz czekać na jego łaskę. Okazuj niezależność!
Cholera jasna. Sama zmagam się z anorektyczno-bulimicznymi zaburzeniami odżywiania, ale mam ogromne wsparcie w rodzinie i choćbym przytyła 30 kg, nikt złego słowa by na mnie nie powiedział, bo wiedzą, jakie cierpienie czułam w najgorszych fazach choroby. Zaburzenia odżywiania jakiekolwiek są straszne i ciśnienie mi się podnosi, gdy czytam takie rzeczy. Jeszcze jakoś bym zrozumiała, gdyby powiedziała Ci to jakaś losowa osoba, która nie miała z tematem zbyt wiele do czynienia i nie wie, na czym dokładnie takie choroby polegają, ale własny ojciec, zapewne bardziej wtajemniczony?! Przykro mi. Naprawdę bardzo mi przykro. Dobrze, że (z tego, co piszesz) udało Ci się już częściowo naprawić swój sposób myślenia, bo w przypadku osoby o nadal bardzo chorym spojrzeniu na to wszystko taki tekst mógłby spowodować prawdziwą tragedię, to najgorsze, co w takich momentach możemy usłyszeć, o czym sama wiesz. Trzymaj się, a ojcem się nie przejmuj. Swoje wycierpiałaś i nie musisz już nigdy więcej się odchudzać. Jesteś piękna niezależnie od tego, ile będziesz ważyć. Dużo siły życzę. <3
Tatuś powinien odwiedzić psychiatrę.
A może przytylaś za szybko i dlatego nie czujesz się pewnie? Mi przybranie 8 kg zajęło ponad rok. Rok ćwiczeń, racjonalnego żywienia i dogadzania sobie co jakiś czas łakociami. Bardzo miło wspominam ten czas bo mogłam w końcu jeść do woli :) I przez ten czas i chwilę po byłam dumna z tego, że mam w końcu pośladki zamiast dwóch kości. Rodzina się pilnowała aby nic głupiego nie palnąć, ale czasami się zdarzało. Bolało i boli do dziś, ale łatwiej mi to puścić mimo uszu. Masz kogoś zaufanego? Chłopaka, przyjaciółkę? W takich chwilach to właśnie chłopak mi tłumaczył dlaczego ktoś kto powiedział mi coś na temat mojej wagi jest głupi, a nie ja gruba. Ehh, mam szczerą nadzieję, że masz z kim dzielić swój strach i ból ponieważ samemu ciężko naprawić swoją duszę.
Współczuję ojca. Nie przejmuj się nim, nie musisz chudnąć. Powodzenia