#xHekj

Zacznę od tego, że mam lat 20 i na czas przerwy międzysemestralnej postanowiłam poszukać sobie pracę. Wśród różnorakich ofert znalazłam, jak mi się wówczas zdawało, prawdziwą perełkę. Świetna lokalizacja, dobre zarobki, a i namęczyć się zbyt nie namęcze, przynajmniej fizycznie. Po dniach próbnych okazało się też, że współpracownicy są bardzo sympatyczni i życzliwi. Jak się można domyślić pracę dostałam i szczerze przyznam byłam naprawdę zadowolona.



Sklep z zabawkami brzmi przecież całkiem okej. Co prawda za dziećmi, delikatnie mówiąc, nie przepadam, ale praca na tyle dobra, że wytrzymam towarzystwo tych potworów. Tak przynajmniej myślałam. Na początku, jak to u świeżaka, pozytywne nastawienie wręcz ze mnie kipiało. Z przyjemnością przychodziłam do sklepu i naprawdę to polubiłam, ale zaraz kończy się drugi miesiąc, przede mną jeszcze jeden i momentami szlag mnie jasny zaczął trafiać. Zaczynając od notorycznego wchodzenia za witrynę, demonicznego darcia mordy, biegania, jakby, to co najmniej, plac zabaw był, dotykania i przestawiania dosłownie wszystkiego, mimo próśb, aby tego nie robić, zabawy towarem, mimo upomnień, zostawiania dzieciaków przez rodziców w sklepie z uśmieszkiem "ja tutaj zostawię Brajanka, może pani mieć na niego oko?". I obrazą majestatu, kiedy odpowiadam, że to nie leży w moich obowiązkach.



Dziś na przykład musiałam wyrywać pistolet z rąk, na oko, 7-latka, bo nawet matki gówniak nie słuchał i inaczej niż siłą się nie dało. A jeszcze lepę w papę mógł zgarnąć, ale w sumie, nie mój cyrk, nie moje małpy, po prostu oddaj pistolet i wypier*alaj. Hitem był dzieciak, na oko 4-latek, który postanowił wylać się przy stoisku z autkami. Całe szczęście babcia go zgarnęła, zanim cała zawartość jego pęcherza wylądowała na podłodze. Jednak co wysikał to jego. Wczoraj, jak wycierałam szyby, miałam wrażenie, że jakiś dzieciak, z brudnym pyskiem, jakby świnie cycał, dosłownie przyssał się do witryny, a potem łapskami jeszcze to rozmazał. Fajnie macie wywalone na wasze purchlaki, prawdziwe madki polki i ojdzowie polacy. Ogarnijcie i jak wychodzicie z tymi potworami do ludzi, to pilnujcie ich do cholery i nauczcie, jak prawidłowo zachować się w społeczeństwie. Nikt nie ma ochoty znosić waszych rozpuszczonych i rozwrzeszczanych bachorów. Sklep, to nie plac zabaw i wbijcie, to sobie do łbów. Zacznijcie panować nad purchlętami.
Arszenik Odpowiedz

"Wczoraj, jak wycierałam szyby, miałam wrażenie, że jakiś dzieciak, z brudnym pyskiem, jakby świnie cycał, dosłownie przyssał się do witryny, a potem łapskami jeszcze to rozmazał" - ujebane szyby były standardem w mojej poprzedniej pracy. Codziennie je myłam i codziennie były upieprzone - a przychodzili do mnie sami dorośli ludzie. Wróć - świnie, które przerastało złapanie drzwi za klamkę, trzeba było koniecznie zmacać je paluchami :)

SzmaragdoweOko Odpowiedz

Wielka strzałka w górę za purchlęta :D

doznudzenia

Ode mnie za ojdza :D

Przytulmnie

Ode mnie za gówniaka :D

Nneuron

Przytulmnie- coś ci nie wyszło.

Przytulmnie

Po prostu też używam tego słowa...

bazienka

u ciebie tez fioletowa

PurpleLila Odpowiedz

To chyba ogólnie jakiś standard w sklepach. Jak mierzylismy z mężem garnitury ślubne to do przymierzalni obok wpadły z dzikim piskiem dwie dzikuski bo chowały się prsed rodzicami, którzy nawet nie zwracali na nie uwagi. Niesmak był duży. Człowiek wchodzi do eleganckiego sklepu a nawet nie może w spokoju zakupów zrobić

niebieskiatrament Odpowiedz

Pracowałam z dziećmi 7 miesięcy - dzieci są straszne, ale uwierz, ich rodzice to dopiero wieprzki.

Cykada1231 Odpowiedz

Ja pracuję w żłobku z dziećmi w wieku 2-3 lat, które jak muszą coś mieć to tylko już teraz, natychmiast, bo jak nie to potrafią Cię kopnąć a nawet opluć. Żadne zwracanie uwagi, tłumaczenia, kary, czy też powiadamianie rodziców nie zmieniają zachowania tych dzieci.
Ja nie wiem dokąd ten świat zmierza, że już od najmłodszych lat dzieci reprezentują sobą taki brak kultury i szacunku do osoby starszej.

Kmd256 Odpowiedz

Dlatego właśnie 20 latki nie powinny pracować w takich miejscach, w których muszą mieć ciągły kontakt z małymi dziećmi. To praca dla osoby, która sama ma dzieci i potrafi nawiązać z nimi kontakt. Rozumiem, że spotykasz się z niegrzecznymi dziećmi, ale sposób, w jaki się o nich wyrażasz, świadczy o tym, że kompletnie nie masz podejścia do dzieci. Jeśli kiedyś będziesz miała własne dzieci, to zrozumiesz, że maluchy mają milion głupich pomysłów na minutę, nie usiedzą chwili w miejscu, mają nieskończone pokłady energii, biegają, śmieją się, piszczą i wchodzą we wszystkie zakamarki, które wydają im się ciekawe, nie rozumieją, że coś jest niebezpieczne albo czegoś nie wypada. Upilnowanie takich rozrabiaków to nie lada wyzwanie i czasem wystarczy się odwrócić na moment a dzieciak już zdąży coś złapać do rączki albo pomaszerować tam gdzie nie wolno. Oczywiście nie usprawiedliwiam rodziców dzieci, którzy nie rozumieją, że sklep to nie miejsce opieki nad dziećmi w czasie ich zakupów, czy nie potrafią wytłumaczyć czterolatkowi, że sika się tylko w toalecie (chociaż jeśli dziecko miało ok 3 lat to mogło zwyczajnie nie wytrzymać drogi do toalety). Wszystko ma swoje granice i dzieci trzeba uczyć prawidłowych zachowań wśród ludzi. Jednak zamiast nerwów, polecam więcej uśmiechu. Czekam na setki minusów, bo to oczywiście na tej stronie przeważają nastolatki nienawidzące dzieci oraz młodych matek:)

matkapolkalwg

właśnie, zdecydowanie w takich miejscach powinny pracować osoby z podejściem do dzieci, albo z wielkimi pokładami cierpliwości.
pojechałam sobie w sobotę na rynek po jajka, ze mną dwóch synów - 2 i 4 lata. 4latek stał przy tych jajkach i non stop wołał 'jajo,jajo,jajo,jajo!'. młody mu wtórował.
no i co z tego, że na ogół jest spokojnym, wygadanym chłopcem 'proszę, przepraszam, dziękuję', jak w jego przedszkolu teraz wszystkie dzieci mają fazę na słowo 'jajo' i jak widzą jakiekolwiek jajko to amba im odbija. dał popis, w aucie dostał opierdziel za zachowanie, a następnym razem i tak zabiorę go na ten rynek po jajka i sprawdzę czy podziałało. nie lubię jak mi się dzieciaki drą, piszczą i ganiają, ale serio są takie dni, że taka matka polka jedna z drugą serio nie ogarniają.
ja mimo wszystko zawsze na bieżąco rozmawiam.
bardzo mnie jednak ruszyły obraźliwe słowa autorki postu.
dziecko to nie dorosły i wszystkiego musi się nauczyć, wyzywaj sobie rodziców, ale oszczędź dzieci .

ps. 'twoje dzieci to twoja wina' larry winget

CuddlyCat

Chociaż jeden głos rozsądku. Smutna końcówka.
Ja niezbyt lubię dzieci inne niż swoje, ale nie wyobrażam sobie mieć tyle nienawiści do nich.

Selevan1

To zostaw te gowniaki w domu, po cholere je zawsze zabieracie wszędzie? Żeby szarpaly innym nerwy?

Zombiaczysko Odpowiedz

A i tak marudzicie na te dzieci, wyzywacie od gówniaków itp a ja z przebieralni raz wyrzucalam tampona zużytego, nie wspomnę już o syfie i porozwalanych ubraniach, które zostawialy wszystkie "paniusie". Także wole te "gówniaki" niż baby syfiary

ciastobezowe

a jak myślisz, kto te gówniaki wychowuje... a potem rośnie następne pokolenie takich bab.

Zio Odpowiedz

Co to znaczy "świnię cycał"?

chcemherbatke

też ciężko mi było dojść do tego... ale myślę, że chodzi o to, że ssał mleko świni ¯\_(ツ)_/¯

NWP Odpowiedz

Trochę przerost formy nad treścią. Mam wrażenie, że autorka usilnie starała się napisać fajnym stylem wyznanie, ale jej nie wyszło...

Strzygon88 Odpowiedz

...a widziałaś kiedyś dziewczynkę jeżdżącą na rowerze po sklepie meblowym? Ja widziałem, k****. Wystarczy powiedzieć Karynie/Grażynie, że jak coś uszkodzi lub zniszczy, to będzie trzeba płacić.👍 P. S. - Dzieci lubię, rodziców, którzy dziecka wychować nie potrafią już nie.

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie