#xGn7E
Jak już wspomniałam miałam głupie pomysły, więc z koleżanką zaczęłam szukać tych lalek, ale poszukiwania poszły na marne. No cóż, trzeba sobie jakoś radzić, postanowiłam napisać ogłoszenie na tablicę ogłoszeń, która była w centrum wsi, niedaleko pracy mojej mamy - "Poszukuję lalek Barbie, w tym jednej murzynki". Oczywiście podałam dane kontaktowe - nr domu i telefonu. Ok, ogłoszenie gotowe i przyklejone na tablicy.
Godzina, dwie - zero odzewu. W końcu telefon do taty od mamy, żeby oddał mi te lalki, bo cała wieś sie śmieje :)
ja raz swojej chciałam zrobić maseczkę na twarz...pomalowałam ja zielonym lakierem do paznokci, szkoda, że została bez swojego makijażu :(
ja swoje czesalam i farbowalam jakimis cieniami do powiek mamy :D
Ja mazałam czerwonym markerem jak by były ranne i jako pani Doktor przyklejałam plasterki no bo jaki sens przyklejać plastry skoro nic im nie jest :p a potem to zawiedzenie, że marker nie schodzi
Ja miałam bzika na punkcie mycia głowy barbie, robiłam to kilka razy dziennie. :P
Ja robiłam im przeróżne tatuaże na ciele, kolczyki, no i mocny makijaż. Rodzicom się nie podobało :)
Ja zawsze chciałam mieć "parę", więc jednej ze swoich lalek też obcięłam włosy, żeby była facetem. Nie miałam jednak męskich ciuszków, więc "chodził" nago :(
mogłaś uszyć :) ja szyłam non stop ubranka lalkom, może nie były najpiękniejsze, bo ze skarpetek... Dlatego zawsze brakowało mi jednej do pary, co zostało mi w sumie do dziś, już nie dbam o skarpety i chodzę w dwóch różnych :D
Robiłam tak samo! Tylko że ja miałam wiele dziewczyn i jednego "chłopaka" i one chodziły na konkursy, żeby z nim być :')
Ja robiłam ubranka z chusteczek higienicznych :D bo takie "białe i ładne"
czyli się opłacało ;)
moja była kiedyś chora, więc robiłam jej zastrzyki... długopisem... w twarz...
Ja pewnej jesieni z koleżanką chciałam sprzedawać suche liście, więc nakleiłyśmy takowy na kartce, napisałyśmy ogłoszenie i powiesiłyśmy na słupie na przeciwko mojego domu...
Następnego dnia już go nie było... :(
złodzieje!
Nigdy nie zapomnę jak na 4 czy 5 urodziny dostałam piękną lalkę barbie od kuzynki. Było kilka osób z rodziny, ciocie, wujkowie, kuzynostwo, moi rodzice i rodzeństwo. Przeglądałam ciuszki, jakie były w zestawie. Gdy byłam na krótkim topie, krzyknęłam na cały głos "O, cyckonosz!"
A to dobre :)
Super dzieckiem byłaś :)
Ja kiedyś pomalowałam lalkę na żółto pomarańczowo bo zawsze chciałam mieć żyrafo człowieka w domu
A ja kiedyś jak niszczyłam lalki mama wzięła jedna i "ułożyła" kropelki wody pod oczami lalki i mówila,ze lale to boli i płacze:)
Wg. mnie nic złego nie robiłaś, byłaś kteatywna.