#xApXv
Będzie zwięźle. Pierwsza noc w domu mojej lubej (na parterze mieszka babcia, schorowana, mało chodliwa). Idę przez piętro późno w nocy, cicho, wszyscy śpią i nagle słyszę szept, takie szmery. W głowie już nastąpiło zwolnienie blokady strasznych myśli. Przysłuchuję się z przerażeniem i zaciekawieniem. Nie mogę zlokalizować pochodzenia dźwięku. To brzmiało jak łacina. Kojarzycie na pewno te sceny opętania? Głos stawał się coraz to głośniejszy.
I wiecie co się okazało? Jej babcia się modliła, szeptem... w nocy idąc do kuchni.
Moje majty prawie kwalifikowały się do zmiany. Do dzisiaj jak to wspomnę to mam ciarki.
Haha, jest to trochę straszne, ale chyba powszechne u starszych ludzi, że gadają do siebie albo kogoś, kogo nie ma, babcia mojego męża też tak robi.
Bardzo lubię straszne anonimowe, ale nie w nocy. Chojrak.