#xASCE
Chciałam pokazać Kasi super sztuczkę z ułożeniem zapałki w palcach, w którą trzeba pstryknąć i wtedy zapałka bardzo daleko leci podpalona.
Kiedy nagle wszystko dookoła zaczęło się palić, spanikowałam i z początku chciałam to ugasić. Nie dało rady, więc uciekłyśmy z miejsca zdarzenia.
Spaliłyśmy jakieś 100 m².
Rodzice się nie dowiedzieli, że to my, stwierdzili tylko, że śmierdzimy ogniskiem.
Czyli 10 metrów na 10. Widocznie nie było aż tak sucho i pożar wyhamował bo straż by tak szybko nie przyjechała. Miałyście dużo szczęścia że nie spaliły się jakieś działki albo samochod.
100 m² to kwadrat 100 x 100 a nie 10x10 (10m² )
To o czym myślisz to powierzchnia - przy 10m² faktycznie ma 100m, tyle że sto metrów kwadratowych to już jednak tysiąc metrów...
Podoba mi się, że jest to prawdziwie anonimowe wyznanie, ale bez choćby krótkiego komentarza wyrażającego skruchę jakoś tak dziwnie się to czyta.
Oczekujesz skruchy od bajkopisarki, która w życiu nie widziała ogniska na żywo?
Od zapałki sucha gałąź się zwyczajnie nie zapali - zbyt krótki czas palenia się, żeby drewno osiągnęło odpowiednią temperaturę do tego by się zapaliło... Sucha trawa wprawdzie może (a od niej gałęzie), jednak to nie dzieje się w ciągu minuty, czy dwóch - a już na pewno nie zaczyna się palić z taką predkoscia, by nie dało się tego zadeptac (nawet przez dziesieciolatke) -szczególnie, że według bajeczki, autorka z kolezanką stały tuz obok miejsca, gdzie rzuciły zapałkę.
Będę się za ciebie i za twoją koleżankę modlił, ale Bóg ci wybaczy jak ze swoim księdzem pobawisz się w doktora.
Swiete slowa ojcze, swiete slowa.
Kazde pchniecie ksiedza dobrodzieja to jeden grzech mniej.
Weźcie skończcie z tymi trolami. Ani to śmieszne ani mądre. A do tego obrzydliwe.
Drogi Trubadurze Bóg ma co do ciebie wielkie plany, ale najpierw musisz się poddać księdzu proboszczowi.