Gdy chodziłam do podstawówki, bawiłam się kredkami. Moja mama zastanawiała się, czy ze mną wszystko w porządku, bo które normalne dziecko bawi się kredkami? Ja jednak widziałam w nich coś więcej niż tylko kredki. Układałam je wg kolorów(np. zielone w jednej grupie, niebieskie w drugiej, nie pamiętam dokładnie jak dobierałam kredki w innych kolorach) i wyobrażałam sobie, że najdłuższa kredka z grupy to ojciec, trochę krótsza to matka, a mniejsze to dzieci. Mimo, że minęło już wiele lat od momentu, w którym skończyłam z taką zabawą, po napisaniu tego wyznania zamierzam wyłożyć kredki na stół i się nimi pobawić :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Moze bala sie ze to oznaka Autyzmu.
Jako dziecko okazywałam poważne objawy asperga, ale wtedy mało kto wiedział co to autyzm, tym bardziej jak się to objawia. Po prostu na mnie krzyczano że jestem dziwna i nienormalna.
Może mama autorki była bardziej zapoznana z tematem, a może nie.
Ja też się tak bawiłam, tylko że u mnie były gangi. Gang niebieskich kredek, gang czerwonych itd. Tak samo bawiłam się kolorowymi spinaczami i wszystkim, co miałam akurat pod ręką. Dużo dzieci tak robi.
Dziecko to nawet będzie się śmiećmi dobrze bawić.
No tak. Pamietam, że ja się bawiłam nawet zużytymi zapalniczkami ojca w te gangi, drewnianymi kołkami i starym zestawem imbryków w rodzinę.
@Niezywa to jest niezłe, jak się ludzie produkują i kupują wymyślne zabawki a dzieci najlepsza zabawa z opakowań :D
O maj got... My się bawiliśmy kolbami kukurydzy. Większość o blond długich włosach chociaż zdarzały się i czarne. Miały rodzinę, życie, jeździły do pracy :D. A Ty mówisz tylko kredki? O tak to jest do zastanowienia , coś było nie tak.
U mnie różowa kredka była piękną księżniczką, czarna złą siostrą, a brązowa księciem.
Kazde?
Jak mi brakuje tej zdolności bawienia się, czym tylko się da... Internet daje nieograniczone możliwości, ale nie jest w stanie zapełnić tej pustki. Czasem chciałabym się znowu bawić, ale już nie umiem...
a ja bawiłam się kredkami w rodzinę i skracałam ich życie temperówką >:)
Też bawiłam się kredkami - różowa i niebieska zawsze były parą, fiolet próbował odbić różową, a żółta (najlepsza przyjaciółka różowej) spotykała się z zieloną (najlepszym kumplem niebieskiej). Cała zabawa była w wymyślaniu kolejnych sposobów jak fioletowa kredka może porwać różową. Aż do teraz zupełnie o tym zapomniałam.
Też lubiłam się bawić kredkami, też czasem w rodzinę kredek, jednak najlepszą zabawą było układanie ich kolorami wg ustalenia producenta. Gdy pożyczałam kredki od innych dzieci w przedszkolu to zawsze oddawałam je ułożone według kolorów i irytowało mnie, gdy ktoś oddawał mi moje pomieszane. A najfajniejsze było „obracanie” kredek pod palcami. W sumie do tej pory lubię układać rzeczy według kolorów, a że rysuję, to moje kredki i markery zawsze są posegregowane kolorystycznie :D