#x8ARg
Pomiędzy mną a nim wytworzyła się dziwna więź. Mimo że mieszkałam z narzeczonym w innym mieście, byłam już dorosła i miałam pracę, skończone studia, to jak zadzwonił, trzęsłam się cała ze strachu, wymiotowałam i mimo wszystko jeździłam do niego. Podczas nocy następowało u mnie silne zjawisko dysocjacji - to jeden z najsilniejszych mechanizmów obronnych. Czyli jak ciało ni może uciec, to ucieka dusza - ofiary gwałtów wiedzą na pewno, o czym mówię. Poza tym wszystko wypierałam i zaprzeczałam. Byłam nerwowa, depresyjna (ciągłe myśli samobójcze), zalękniona, czasem agresywna, odosobniona. Bałam się wyjść do sklepu, na pocztę, odebrać telefon. Wewnątrz mnie działy się po prostu straszne rzeczy, aż trudno je tu wszystkie opisać.
W końcu mój narzeczony, a teraz już mąż, zaczął się tym martwić. Nie wiem jak mu się to udało, ale pamiętam jedynie jak leżę na podłodze w kuchni i rycząc o wszystkim mu opowiadam. Bałam się, że mnie zostawi. Bałam się, że zadzwoni do ojca, że będzie jeszcze gorzej, niż dotąd. ale tak się nie stało. Mój mąż tulił mnie bardzo mocno, leżał ze mną na tej podłodze w kuchni, o nic nie pytał. Powiedział, że jestem już bezpieczna, że nie pozwoli mnie nikomu skrzywdzić.
W następnym dniu miałam już umówioną wizytę u terapeuty, strasznie bałam się tam pójść, ale mąż mnie wspierał. Jestem w terapii już 5 lat! Z rodziną nie mam najmniejszego kontaktu. Kiedy bowiem o wszystkim ich poinformowałam, nikt mi nie uwierzył. A ponieważ jesteśmy zamożną, "inteligencką" rodziną, stwierdzili że albo mam schizofrenię, albo że chcę wyłudzić pieniądze. W opinii tej prym wiodła... moja własna matka, która nazwała mnie z wyrzutem chorą psychicznie! Dziś mamy z mężem cudownego synka, uczę się na nowo żyć, budować relacji z ludźmi i ze samą sobą.
Wiem, że nie jestem jedyna na świecie - niestety. Ponieważ chodzę na różne spotkania, natrafiam na swojej drodze ofiary nie tylko ojców, ale też i matek, dziadków i braci. Kazirodztwo jest wciąż wielkim tabu. Ale do tej pory z mojego doświadczenia wynika, że w takie historie nie wierzą albo same ofiary, które wciąż wypierają i zaprzeczają, albo sprawcy
Jeśli czytają to ofiary, to proszę idźcie na terapię! Nie jesteście same i można nam pomóc. Wiem, że lęk jest ogromny, ale postarajcie się zawalczyć o siebie. Warto!
Nie potrafię sobie wyobrazić przez jakie piekło przeszłaś. Cieszę się, że poszłaś na terapię i masz wsparcie w mężu i synku, to oni są Twoją prawdziwą rodziną :) Życzę Wam wszystkiego dobrego <3
Dużo dzisiaj wyznań o gwałtach. :/
Może w końcu przestanie być to temat tabu
Bo na świecie jest duzo facetów :/
O, i juz minusy jakby to kobiety gwałciły.
Kobiety też gwałcą. Jeśli chodzi o tę dziwną licytację, kto jest gorszy, to bezapelacyjnie mogę stwierdzić, że kobiety jak i mężczyźni idą łeb w łeb.
@lwi mas całkowitą rację. Mówienie, że to kobiety/mężczyźni są gorsi jest pozbawione sensu, ponieważ w każdej z grup jest tyle samo winy :/
@OliverQuinn
To też czasami zależy od sytuacji
Znowu ta kretynka się udziela. Weźcie ją w końcu zbanujcie.
Kobiety najcześciej molestują w zupełnie inny sposob, niz mężczyźni. Bardziej "niewidoczne". Jesli są to kazirodcze matki, to np kąpią i myją swojego 16-letniego już syna, pomagają mu sie ubrać, całują w szyję, usta, chodzą za rękę, komentują jego wyglą w sposób krępujący. mezczyzni często nie idą do terapeuty, bo boją sie, że są niewdzięczni, bo maja przeciez jedynie opiekuńcza i kochająca matkę. Z tego powodu cześciej wpadają w alkoholizm lub narkomanie.
Nie czytałem wszystkich wyznań od początku, ale większość z tych które przeczytałem mnie przeraża. A szczególnie to, ze jest tyle skrzywdzonych kobiet, które zostają same z problemem. Boja się rozmawiać, a ich oprawcy zostają bezkarni. To wyznanie sprawiło, ze przez chwile nie mogłem złapać oddechu przez chwile. Nie mam dzieci, ale nie wyobrażam sobie skrzywdzić w ten sposób własnej córki. Dobrze, ze masz kogoś kto Cię wspiera. Trzymaj się.
Ja terapii nie znalazlam. Ojciec wykorzystywal mnie gdy bylam dzieckiem. Na studiach napisalam prace o wykorzystywaniu seksualnym, to mi troche pomoglo. Ale najbardziej pomogla mi wyprowadzka i to, ze ojciec nie zna mojego adresu. Ogolnie szukajac pomocy trafilam raz na pania ''psycholog'' ktora zarzucila mi, ze poklucilam sie z ojcem i chce go ''wribic''. Najbardziej przykro mi bylo gdy mama i ciotki mimo, ze wiedzialy co mnie spotkalo nie potrafily zrozumiec dlaczego nie zaprosilam go na wesele i uparcie mnie na to namawialy.
Przykro mi, że nie znalazłaś terapii. Niestety w takich sytuacja rodzina nie staje nigdy po stronie ofiary, po stronie dziecka. Czyżby wiedzieli?
Przypomnia mi to historię kobiety z książki "Pokochaj mnie mamo". Współczuję :(
straszne jest to ze tyle ofiar jest... to najgorsza rzecz jaka mozna dziecku zrobic... jestes bardzo silna jesli to wszystko przetrwalas :)
a Twoj maz jest wspanialy, troszcz sie o niego tak jak on troszczy sie o Ciebie.
zycze Ci duzo szczescia, radosci i obys zapomniala o tym, pogodzila sie z tym.. nie wiem jak to wyrazic, poprostu zyj chwila i nie mysl o przeszlosci :)
mam spaczony umysł przez studiowanie chemii, przy słowie dysocjacja miałam masę reakcji przed oczami :D
Yyy... Twoja nazwa i studia chemiczne przypominają mi moją mamę xD
O kurczaczki, następne odanonimowienie...
mam 20 lat, to chyba całkiem niemożliwe :D chyba że cud nad Wisłą :D
Jezu... Rodzic powinien chronić przed złym, a nie krzywdzić dziecko!
Zauważyłam, że większość takich sytuacji ma miejsce w dobrych domach, w rodzinach wykształconych.
Tak! Juz Freud o tym wspominał!
Chryste! Za każdym razem jak czytam wyznanie o tak traumatycznych przeżyciach robi mi się niedobrze z wrażenia... Coś strasznego... A jeszcze bardziej przerażające jest to, ile osób dzieli się tymi wspomnieniami! Zdawałam sobie sprawę, że jest coś takiego jak gwałt, molestowanie... jednak dopiero czytając anonimych człowiek sobie uświadamia JAK STRASZNE to jest... Wszyscy pokrzywdzeni- trzymajcie się! Nie wiem jak inaczej mogę pomóc, ale może to anonimowo-internetowe wsparcie jakoś pomoże!