#x4qsU

Pewnego słonecznego kwietniowego wtorku tak się złożyło, że udało mi się wcześniej wyrwać z pracy. Uradowany, postanowiłem zrobić narzeczonej niespodziankę, więc nie wiedziała, że zjawię się wcześniej. Po wejściu do naszego domu usłyszałem dziwne odgłosy dochodzące z sypialni. Moja narzeczona śmiała się figlarnie.

Uśmiechnięty podszedłem cicho do drzwi, chcąc ją mile zaskoczyć, ale mina mi zrzedła, gdy usłyszałem, jak czule mówi: "Przestań... kotku, kochanie ty moje, oooch, jesteś taki słodki...miśku, nooo...".  W jednej chwili poczułem, jak krew mnie zalewa. Pełen szoku i niedowierzania otworzyłem gwałtownie drzwi sypialni, gdzie zastałem narzeczoną na łóżku bawiącą się z... naszym kotem. Zaskoczona moim nagłym wtargnięciem wrzasnęła w niebogłosy, a kot ze strachu wbił wszystkie pazury w jej uda. Na nic zdało się moje przepraszanie, miałem przerąbane do końca tygodnia...
Arathefu Odpowiedz

Cichy tydzień to i tak małe piwo. Mogło być znacznie gorzej.

kolos107d Odpowiedz

Przepraszałeś za to, że przyszedłeś wcześniej do własnego domu?

kajarek94

Za to, że nagle wszedł i ją wystraszył, a dodatkowo kot wbił w nią pazury, co musiało strasznie boleć. Dodatkowo pewnie za to, że nie okazał jej zaufania.

Dodaj anonimowe wyznanie