#x4gFC

Gdy miałam 16 lat wpadłam pod samochód, gdy jechałam rowerem. Miałam złamane żebra, piszczel, strzałkę oraz obojczyk, a kawałki szkła z ręki wyciągano mi przez następny miesiąc. Przez niemal rok dochodziłam do siebie, a całe dwa semestry w szkole miałam indywidualne nauczanie.

Gdy już było ze mną ok fizycznie, uczyłam się powoli przezwyciężać strach przed jazdą autem i rowerem. Teraz mam 24 lata i wysiądę na rower bez problemu, ale nie wyjadę nim na jakąś ruchliwą drogę, ale jeśli chodzi o jazdę autem, to do dzisiaj bardzo się boję. Jak wsiadam do auta to od razu staram się zasnąć, żeby nie widzieć co się dzieje na drodze i nie dostawać palpitacji, gdy ktoś przekroczy dopuszczalną prędkość na drodze.

Na moje 18 urodziny, rodzice wykupili mi naukę jazdy autem. To był dla mnie koszmar. Co jazdę, ryczałam już w aucie instruktora, a po jeździe w domu, już w ogóle histeryzowałam. Na egzaminach tak bardzo się stresowałam, że choć umiałam jako tako jeździć, oblewałam za każdym razem z powodu jakiś głupich błędów.


Nie radziłam sobie w ogóle z jazdą, wręcz nienawidziłam wsiadać do auta. Po 10 niezdanych egzaminach rodzice odpuścili dalsze namawianie i dali sobie wytłumaczyć, że to nie dla mnie. Mieszkaliśmy w dużym mieście więc tak na prawdę, mając pod ręką komunikację miejską, nie potrzebowałam auta.

Mój chłopak i moi przyszli teściowie, a także reszta mojej rodziny, kompletnie nie rozumiała mojego lęku. Co ich widziałam, dogryzali mi z powodu braku prawka. Chłopak marudził, ze nawet sobie wypić na imprezie nie może. Bagatelizowali mój lęk, nie docierało do nich, że nie każdemu pasuje jazda autem.

Na moje 24 urodziny, mój chłopak i jego rodzice, zrzucili mi się na drugi kurs prawa jazdy. Wściekłam się bo myślałam, że po 6 latach dotarło do nich, że nie chcę jeździć autem. Teraz robią mi awantury, że nawet nie chcę spróbować. Mam tego dosyć.


Nie chcę zrywać ze swoim chłopakiem bo kocham go i jesteśmy ze sobą od 7 lat, ale nie mam zamiaru więcej przechodzić przez to samo. Bardzo przeszkadza mi to, że nikt nie potrafi zrozumieć tego, że prawo jazdy nie jest niezbędne do życia i niektórzy po prostu nie lubią jeździć.
ohlala Odpowiedz

Prawo jazdy nie jest niezbędne. Jasne, przydałaby Ci się terapia, jednak całkowity brak zrozumienia ze strony chłopaka bardzo źle o nim świadczy.

bazienka

dokladnie, tez nie mam i nie zamierzam- i radze sobie
co do chlopaka i jego rodziny to slow brak :/
uciekaj

arbuzek

Tutaj sytuacja jest bardzo zła... Nie wyobrażam sobie być z kimś, kto ignoruje moją traumę i jeszcze tak w ignorancki sposób robi mi 'prezenty' odnoście traumy.

veeey Odpowiedz

Stres pourazowy spowodowany wypadkiem zakłóca Ci aspekt funkcjonowania życiowego związany z podróżowaniem samochodami. Terapia mogłaby pomóc obniżyć poziom lęku.

Ja przeżyłam jeden wypadek samochodowy z dachowaniem i około 3 lata zajęło mi, żeby w trakcie jazdy samochodem nie czuć przerażenia i nie mieć myśli o tym, że w każdej chwili mogę zginąć. Lęk z czasem samoistnie nie ulegnie obniżeniu, jeśli nie będziesz pracować nad inną reakcją w okolicznościach wywołujących lęk: relaksu, odprężenia, spokoju. Stopniowa praca da efekty. Brak działania spowoduje, że ten lęk zostanie Ci do końca życia.

404error

Ale w sumie jeżeli jej to nie przeszkadza to nie musi nic z tym robić, bo to, że nie podoba się to kilku osobom można tak naprawdę olać.

NieMaNickow94

No tak, ale sama autorka napisała, że nawet jak jedzie jako pasażer to musi iść spać, bo się boi. Czyli mimo wszystko powinna iść na jakąś terapię.

Bobee

Ewentualnie można próbować dojść do poziomu, w którym zaczyna się akceptować to, że w każdej chwili można w taki, czy inny sposób, zginąć/umrzeć - wtedy najłatwiej o wewnętrzny spokój.

negatywnaosoba Odpowiedz

Każdy reaguje inaczej. Mój ojczym po poważnym wypadku samochodowym, od razu po wyleczeniu zmiażdżonego kolana wsiadł za kółko. Dla ciebie to trauma. Z traumy można się wyleczyć. Na terapię szybciutko idź.

SheDevil Odpowiedz

Nie rób tego prawa jazdy, tacy ludzie nie powinni jeździć. Nie każdy musi (i może) być kierowcą.

tramwajowe Odpowiedz

Prawo jazdy nie jest niezbędne dp życia.
Za to do związku jest potrzebna akceptacja. Chcesz spędzić resztę życia z człowiekiem który nie akceptuje Twoich cech. Wyśmiewa. Takich teściów chcesz?

bazienka

ciekawa jestem co zrobilaby autorka, gdyby oni nie przestali jej wysmiewac
czy zostawilaby faceta, czy tez im dalej w lata tym trudniej i bylabyy z debilem nadal

bazienka Odpowiedz

swoja droga moze terapia w kierunku PTSD ulatwilaby ci zycie? :)
znam osobe po 2 wypadkach samochodowych jako pasazer, dlugo dochodzila do siebie

Forfantiwi Odpowiedz

Mieszkacie w mieście. A twój chłopak zna pojęcie TAXI? też mi problem wypić i wrócić taksowka....serio.

Niezywa Odpowiedz

Fajnego masz chłopaka, bardziej martwi się że nie może sobie wypić alkoholu niż o ciebie.

Jawiem1210 Odpowiedz

Jestem kierowcą, który spowodował wypadek. Całkowicie skasowałam samochód, cudem przeżyłam, pasażer na szczęście wyszedł też bez szwanku. To było kilka lat temu, a nadal słyszę od rodziny (tej dalszej) pytania czemu nie jeżdżę i "kiedyś Ci się odmieni". Przytakuj i rób swoje, bo i tak nie przetłumaczysz.

Anonimus85 Odpowiedz

Niektórzy mają traumę, ale był niezły gość (filmik z kamerki samochodowej), po wielokrotnym dachowaniu z winy innego pojazdu. Gdy samochód już się zatrzymał, koleś spokojnym i poważnym głosem mówi coś w stylu "dobra, teraz to już chyba jednak kupię nowy samochód"

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie