#x2aZJ
W kraju, w którym jestem, niestety ludzie do sprzątaczek nie mają zbyt dużego szacunku.. I tak jak w jednych biurach pracują super ludzie, którzy zawsze się uśmiechną i powiedzą ''dzień dobry'', a także w czasie sprzątania wyjdą z pomieszczenia, żeby mi nie przeszkadzać, tak w innych pracują buraki, którzy potrafią rzucić mi papierek pod nogi, nie mówiąc już o tym, że nie odpowiadają na zwykle ''dzień dobry''.
Zatem co robię? W tym drugim przypadku najpierw biorę się za umycie kibli. Wycieram bardzo dokładnie cała toaletę nie stosując przy tym żadnej chemii, a później... No cóż, szacunek za szacunek, tą samą ścierką wycieram biurko paniusi, której niechcący papierek po cukierku wypadł z ręki akurat kiedy koło mnie przechodziła... Albo panu, który uważa się za nie wiadomo kogo i nie jest w stanie odpowiedzieć nawet na ''dzień dobry'', za to patrzy się przy tym na mnie z pogardą.
Satysfakcja niesamowita :)
Z golibrodą, sprzątaczką i kelnerem trzeba być zawsze w dobrej komitywie.
Najbardziej to z osobą która przygotuję ci jedzenie.
O to trudniej, gdy w zamian wymaga od ciebie powieszenia obrazu i opuszczania deski klozetowej.
W szczególności z kelnerem, jak na to wskazują ostatnio anonimowe :D
Aby zapobiec takim właśnie sytuacjom mój zmarły już ojciec w swojej firmie przy rekrutacji nowych pracowników zawsze mówił im, że każdy pracownik jest na równi, nie ważne czy to sprzątaczka, kucharka, pracownik biurowy czy ktoś inny. Jeśli ktoś się do tego nie stosował to zazwyczaj kończył współpracę z mym ojcem.
Miałaś/łeś bardzo mądrego tatę.
polecam te opcje
mnie mama uczyla okazywac szacunek kazdemu, bez wzgledu na wykonywany zawod
Most wholesome thing today 💗 Tak się buduje zgrany zespół.
U nas w firmie pani sprzątaczka sieje terror - jeżeli podłoga jest świeżo umyta, to goni że szmatką każdego, kto chce na nią wejść :)
Prawda jest taka, że u nas wszyscy są dla pani mili, zartuja z nią i normalnie rozmawiają. W poprzedniej (charakter firmy podobny, IT) zdarzało się nawet wyciągać młoda sprzątaczke na piłkarzyki.
ja bym zawolala, ze chyba cos pani wypadlo i wlozyla jej w lape
osobasprzatajaca =/= sluzacy
a moim zdaniem to wyznanie pokazuje tylko, że masz niskie poczucie własnej wartości. Taka zemsta sprawia najwyżej tyle, że Ty sobie odbijesz uczucie goryczy, tym nieświadomym ludziom nie robi to żadnej różnicy. Poza tym, w takim wypadku nie wykonujesz swojej pracy rzetelnie. Inna sprawa zupełnie, że ci ludzie mają powód do wstydu w związku ze swoją znikomą kulturą osobistą - to już ich problem. Ja bym olała i zajęła się dawaniem 100% z siebie w pracy, bo to zawód jak każdy inny.
Norwegia?
Też jestem bucem, bo jestem ale zawsze szanuje ludzi pracy. Żadna praca nie hańbi. Za to nienawidzę ludzi, którzy zawdzięczają sukces rodzinnym koligacjom itp.
Tylko że w ten sposób zniżasz się do ich poziomu. A oni nawet nie wiedzą, że się mścisz. Naprawdę warto?
Satysfakcja niesamowita.
Choroby jakie później możesz tym wywołać również.
Pozdrawiam autorkę
to akurat juz nie jej problem :)
Wywoływanie choroby jako zemsta? Ale śmieszne, ja Cię. Prawie jak zarażenie jakąś chorobą, by zrobić komuś na złość. Boki zrywać.
A czy ktoś przejmuje się jej stanem zdrowia. Wiesz jakie konsekwencje może przynieść takie traktowanie (mobbing)?
Byłem ochroniarzem. Obecnie pracuję w korpo. I jakoś nie widzę problemu by się przywitać. Jako jedna z niewielu osób wychodząc życzę miłego dnia. Nie wiem co im zmienia fakt że przywitają się z kimś