We wczesnych latach 80. mojemu bogatemu (ojciec w RFN) koledze z osiedla wypadła z buzi świeżutka guma do żucia. Zapamiętałem gdzie, i później mniej więcej po pół godzinie poszedłem ją znaleźć i cieszyłem się smakiem gumy do żucia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Pamietam jak dzieliliśmy „Donalda” na jakieś 120 kawałeczków, dla każdego 😀
my w koleczku z kolezankami dzielilysmy sie lizakiem ;) kazda lizala chwile ;)
dzisiaj mam troche obrzydzenie
Trochę bieda.
Już nie wspomnę o oranżadzie, którą się piło „po łyku”
jezus pamietam jak zjadalam znalezione na osiedlu na ziemi chipsy i zastanawialam się co w tym jest obrzydliwego
ja podnioslam kiedys z ziemi mentosa i zjadlam. ale nie byl obsliniony, ot po prostu wypadl z opakowania
w sensie- wypadl komus innemu, ja znalazlam gojuz na ziemi
caly dzien czailam sie podniesc czy nie podniesc? jak ktos zobaczy bedzie wstyd
ot,rozterki kilkulatka