#x1853
Idę na policję zgłosić kradzież.
Mówię na dyżurce o całej sytuacji i o dowodach jakie mam. Pan z dyżurki ogólnie był bardzo niemiły i nie przyjął mojego zgłoszenia, bo nie miałam przy sobie umowy i "a co my zrobimy, jak nie będzie chciał oddać?" Kradzieży zgłosić nie mogłam, ale mogłam zgłosić zażalenie. Z braku innej opcji się zgodziłam.
Po chwili oczekiwania przychodzi drugi policjant.
- Która pani od telefonu?
- Ja – odpowiedziałam, a policjant wziął mnie na stronę.
- O co chodzi?
I znowu, po raz kolejny klepię całą regułkę, a na koniec dodaję : „I skoro państwo nie mogą nic zrobić, to czy chociaż moglibyście ustalić, gdzie został przeniesiony ten catering”
Na co policjant odpowiada:
- Czemu pani mówi, że nic nie możemy zrobić? – rozpalił we mnie płomyczek nadziei – 900 zł to już można wnieść o popełnienie przestępstwa. Wystarczy, że – UWAGA, UWAGA! – przyniesie pani świstek, że to pani telefon.
- Ale to jest niemożliwe, ponieważ ja tutaj tylko studiuję, a telefon dostałam od brata, a on jest teraz za granicą.
- I nie ma pani tutaj w Polsce żadnych dokumentów?
- Nie mam, bo dostałam sam telefon. Dokumenty musi mieć brat.
- A to nie może pani do niego zadzwonić?
- Nie, nie mogę, ponieważ skradziono mi telefon, a jak już mówiłam nie jestem stąd. Koleżanki właśnie próbują zdobyć numer do mojej mamy
- A po co do mamy?
- Bo telefon jest na abonament i trzeba zablokować kartę.
- To w końcu na mamę, czy na brata?
- Telefon dostałam od brata, a w środku jest karta taty i jest ona na abonament. I koleżanki próbują teraz zdobyć numer do moich rodziców, żebym mogła im powiedzieć o tej całej kradzieży.
- Ale czemu do rodziców, jak telefon jest na tatę?
- Bo jak zadzwonię do mamy, to ona raczej tacie powtórzy.
- To jak pani nie ma świstka, to ja nie mogę przyjąć pani zeznań, bo to nie pani jest de facto poszkodowana tylko pani brat. I on musi wnieść o popełnieniu przestępstwa. A adresu firmy pani nie podamy, bo to tajne.
Poprosiłam pana funkcjonariusza o wylegitymowanie się.
- A teraz czy mogłabym prosić o pana godność?
- A po co pani pyta? Chce się pani umówić ze mną na kawę?
- Pytam, bo jest pan funkcjonariuszem publicznym i mogę sobie tego zażyczyć.
Policjant znika na dwie minuty, wraca i wręcza mi karteczkę z nowym adresem cateringu, nazwiskiem właściciela i nr telefonu.
Wyszłam stamtąd, na drugi dzień pojechałam pod firmę i porozmawiałam z szefową złodziejaszka. Opowiedziałam jej o sytuacji. Wspomniałam, że firma może na tym ucierpieć, jak ludzie się dowiedzą, że pracownicy kradną.
Finalnie odzyskałam telefon sama.
Właśnie dlatego warto znać swoje prawa i trochę zasad obowiązujących w takich sytuacjach. Jeżeli np. policjanci wiedzą, że ktoś nie jest ciemny w tej sprawie, to od razu na mniej sobie pozwalają.
Za to masz świadomość, że jesteś skuteczniejsza niż policja :d
Prawda jest taka że policja jako organ państwowy musi przestrzegać określonych procedur, więc w dużej części (teoretycznie znacznej większości) spraw o niejasnym podłożu prawnym, jak np.: w.w. opisanej sytuacji, funkcjonariusz "na legalu" nie wiele może zrobić, ale jak nie boi się za ryzykować i ma "ludzkie odruchy serca" może "po cichu" pomóc.
Wynika z tego tyle że czasem lepiej zrobić coś na własną rękę i na granicy prawa, niż czekać (i być może się nie doczekać) jakiegoś ruchu ze strony służb.
Pisze to osoba która swoją przyszłość wiąże z policją... Ale tak to mniej więcej wygląda...
Ale się rozpisałem....
Czasami zastanawia mnie za co niektórzy ludzi pracujący w 'panstwòwce' biorą pieniądze...
Sęk w tym że policjant to szeregowy pracownik który musi przestrzegać pewnych procedur których on sam sobie nie wymyślił. Jeśli się do nich nie stosuje to sam może mieć kłopoty. A to że prawo /procedury /obowiązki państwowych pracowników są tworzone przez oderwanych od rzeczywistości polityków /urzędników najwyższego szczebla, to inna sprawa.
To jest właśnie policja, niestety... Wszystkie procedury sprawiają, że choćby nie wiem co, odbijasz się od ściany za każdym razem.
Trzeba spiąć tyłek i samemu wszystko załatwić, bo prawo chroni bardziej przestępców od poszkodowanych, bronić się też strach, bo można "przekroczyć granicę samoobrony"...
Gratulacje autorko 💪
To co powiedział policjant, że nie możesz zgłosić kradzieży, bo de facto właścicielem telefonu jest Twój brat, a nie Ty to niestety szczera prawda odnośnie tego jak działa nasze prawo. Koleżance ukradziono komputer, który dostała w prezencie od swojego taty. Policja nie chciała nawet przyjąć zgłoszenia, bo okazało się, że tata kupił laptopa "na firmę". Nikogo nie obchodziło, że to z jej mieszkania został zabrany. Tata musiał przyjechać 300 km i zgłosić kradzież, gdzie ostatecznie po tygodniu sprawa i tak została umorzona, bo "nie został nikt złapany na gorącym uczynku"...
Jak to mówi mój wykładowca z prawa (budowlanego, ale to nieważne) - nieznajomość prawa szkodzi. Sprawdza się jak ulał.
Ach ta polska policja :/
"O jak ja kocham to miejsce! Tu jest tyyyle policji i czuję się bezpiecznie..."
Nie da się tego przeczytać nie śpiewając!
Da się.
kurde zapomnialem z jakiej to piosenki moze ktos przypomniec?
happysad - wrócimy tu jeszcze
@ZawszeAnonimowy Happysad Wrócimy tu jeszcze
Ja piernicze. Co tu się dzieje?