#x0Z4T
Bodajże by w drugiej klasie podstawówki moja nauczycielka języka polskiego kazała nam przeczytać baśń o tytule "Stokrotka". Jakoś mi się nie zarejestrowało, że ma być to baśń. Mój tato pracował zaraz obok dużej biblioteki, którą często razem odwiedzaliśmy. Zadzwoniłam do niego i poprosiłam, żeby mi wypożyczył tę książkę, bo pani kazała przeczytać ją w ciągu trzech dni.
Tato przyszedł do domu z trochę zabawną miną i dopytał, czy na pewno to miała być "Stokrotka", a nie jakiś inny kwiatek. Kiedy potwierdziłam, dał mi dość grubą jak dla 8-letniego dziecka książkę. Przeczytałam ją całą. Był to pamiętnik narkomanki. Dość brutalny, pełen przekleństw, dragów i innej dorosłej treści.
No cóż, mina nauczycielki była dość nietęga, jak zobaczyła co przeczytałam. Ja z kolei miałam przyspieszony kurs o treściach mocno 18+.
Potem tata już zawsze sprawdzał, czy na pewno mogę daną książkę przeczytać.
To jaka w końcu miała być baśń, skoro nie "Stokrotka"?
@GoMiNam Baśń, a nie książka.
A moi rodzice nie kontrolowali, co czytam.
Pamiętasz tytuł tej książki? Po opisie obstawiałabym "Dzieci z dworca ZOO" ale to ciężko pomylić ze "Stokrotką"🤔
No Stokrotka to jest tytuł. Autorem jest Jan Paweł Krasnodębski