#wzdCM
Moja mama zostawiła samochód na parkingu i poszła do pracy. Wieczorem, koło 22.00, niestety inne zaparkowane samochody były zbyt blisko i sama nie dawała rady wyjechać, próbowała kilka razy i nic. Wyszła z samochodu i głośno przeklęła. W tym czasie tamtejsze Sebki przyszły do parku obok, mijając moją mamę rzucili w jej stronę "Ej, ty! Masz jakiś problem?!". A moja mama, kobieta mało bojaźliwa, odpowiedziała "No mam, nie mogę wyjechać". Sebki zbite z pantałyku stanęły jak wryte.
Chyba wiecie jak zakończy się historia? Jeden Sebek wyjechał mamie z parkingu i do dziś Sebki krzyczą do niej "Siema !" :D
Tak było ja byłem tym samochodem.
Na pewno tak było.
No byłam tam. Tak było
Tak było przysięgam.
Byłem tym Sebkiem
Zdecydowanie tak było - jestem tą mamą i potwierdzam!
Takie geszenki to tylko zakonnik z Torunia dostaje :)
Kiedyś mojemu tacie ktoś uparcie zastawiał garaż. Straż miejska nie reagowała, kierowca nie reagował, aż w końcu kiedyś tata poszedł do garażu i zaczął kląć, bo znowu mu to samo auto zastawiło garaż. Akurat przechodziły Sebiki i zapytały, czy pomóc, bo oni by w sumie to auto za flaszkę mogliby przepchnąć. Auto przepchnęli, flaszkę dostali, tacie się kłaniają, a garażu już nikt mu nie zastawia 😉
O, w to bym uwierzy - za flaszkę spoko, za dwie - to by ten samochód między drzewa dla draki wstawili.🤣
bo sebixy to takie magiczne istoty, które nagle się pojawiają znikąd, jak tylko ktoś zaczyna kląć.