#wymMA

Mam przyjaciela, takiego od piaskownicy, który siedział kupę czasu w zakładach bukmacherskich. Za czasów późnej podstawówki/gimnazjum zamiast do kościoła  chodziliśmy do bukmachera - obstawiał kupony za 2 zł. Czasem wygrał, czasem nie. Ale z czasem dość mocno się w to wkręcił. Miał tam jakiś system, że obstawiał jakiś procent ''budżetu'' jako stawkę na kupon - jak się udało, to budżet rósł i następny kupon był za wyższą stawkę. Jak się nie udało, to w drugą stronę.

Jakoś z 7 lat temu puścił kupon z wieloma meczami na jednym, przez co kurs zrobił się bardzo wysoki i wygrał prawie 150 tysięcy złotych. Afera jak jasny pierun - o wygranej informował lokalny mały bukmacher (kiedyś jeszcze przez internet się nie grało). Nawet gazeta do niego przyszła i artykuł napisali (mówiłem mu, żeby sobie artykuł darował, ale pewnie chciał podbić sobie endorfiny, że odniósł w życiu jakiś sukces).

Nagle wszyscy dalsi i bliżsi się zaczęli odzywać, żeby tak niby mimochodem trochę ugryźć z jego siana. Wielu też mu mówiło, żeby im kupony dawał jakie obstawia.

Żeby się wywinąć od natrętów, wpłacił po 5 tysięcy na schronisko dla zwierząt i jeszcze jakąś lokalną fundację. Potem skontaktował się z gazetą, wyjaśnił im, że po artykule mu wszyscy bułę trują o jego pieniądze. I wpłacił jakąś tam gotówkę na fundację wspieraną przez właśnie lokalną gazetę. Ci przyszli, napisali artykuł w porozumieniu z nim, że większą część tych 150 tysięcy wpłacił na lokalne organizacje pożytku publicznego itp. W artykule tłumaczył, że bukmacherkę traktuje jako hobby i że zakupił parę potrzebnych rzeczy, a na inne mu wystarcza z pensji. Było parę zdjęć z kartonowym ''czekiem'', jak to przekazuje itp. Ludzie potem w domu go od debili wyzywali, bo jak to pieniądze obcym rozdawać obcym (podobno część była tak perfidna, żeby żałować jego rozdanych pieniędzy, ale wcześniej za każdym razem, jak się przewijał temat kogoś majętnego, to zawsze było ''po co mu te pieniądze, lepiej by na biednych oddał'').

Po pół roku ucichło. Kumpel mówi, że ma nauczkę żeby się nie obnosić z pieniędzmi. Swego czasu mi przyznał, że jak miał tę wygraną 150 tysięcy, to potem ją jeszcze praktycznie kilka razy podwoił i że nadal ma sporo pieniędzy, ale żyje sobie ot tak, żeby się nie pokazywać za bardzo. Kupił mieszkanie - wszystkim opowiada, że na kredyt, bo na kredyt (ale większość spłacił od razu, mówi, że za jakiś czas spłaci resztę).  Sam nie wiem ile on tam tego ma, ale chodzi z tym swoim tabletem i notuje tam wyniki itp., więc bankowo nadal w tym siedzi  :)
radiant Odpowiedz

Chyba każdy wie, jak się zachowują inni wobec niego i gdy ktos nagle zmienia nastawienie wobec kogoś, bo tamten ma trochę więcej kasy, to chyba oczywistym jest, by takim ludziom uzmysłowić, że skoro oni mieli go kiedyś w d.., to on może mieć ich teraz i ch... skapnie im jego pieniędzy. A jeżeli ktoś będzie miał z tego tytułu pretensje - to bardzo dobrze, bo pokazał jakim jest naprawdę i że nie warto się z taką osobą zadawać.
Poza tym 150 tys. to nie jakaś fortuna.

ohlala

7 lat temu była to spoko kasa. Wiadomo, że nie gigantyczna, ale w mniejszej miejscowości kupiłby za to mieszkanie. No i nie ma co udawać, większość ludzi nigdy nie zobaczy takiej kwoty (na raz) na własne oczy.

hugendubel Odpowiedz

Sto pięćdziesiąt tysięcy to nawet 20 lat temu nie była jakaś obłędna suma. Trochę dziwne to zainteresowanie jeśli autor nie mieszkał wśród patologii. I ten artykuł trochę też. Mi się wydaje że autor przeczytał wyznanie o szóstce w Totolotka sprzed 2 tygodni i chciał się sprawdzić w pisaniu.

anonim1500

20 lat temu można było za to kupić mieszkanie, takie nie najmniejsze i to w mieście a nie na zadupiu.

Pers

150k wśród jakieś lokalnej mniejszości To jest spora suma, oni nie przeliczają tego na mieszkanie, na remont itp, tylko na ilość butelek które można by było kupić...

Pers

Butelek, telewizorów, telefonów, markowych butów itd*

JMoriarty Odpowiedz

Jakieś dziecko to musiało pisać. Każdy dorosły wie, że 150 tys zł to żadne pieniądze i z całą pewnością nikt by o tym w gazecie nie pisał xD

DlaSary

Skoro to nie taka duża kasa, to spróbuj ją zaoszczędzić. W moim przypadku, gdybym odkładał 1/3 mojej pensji, to zajęło by mi to ok. 10 lat. Więc nie wiem, czy to taka mała kasa.

JMoriarty

Dużo ludzi jest w stanie tyle zaoszczędzić, a od banku dostać to już każdy kto nie jest patologią. Nawet kawalerki za to nie kupisz, najwyżej średniej klasy samochód.
To nie są pieniądze, o których ktokolwiek by pisał w gazecie.

DioBrando

Jeśli to było wiele lat temu, to te pieniądze miały dużo większą wartość.

ohlala

@JMoriarty

Jest ogromna różnica między dostaniem 150 000 zł "za nic", a oszczędzaniem przez co najmniej 10 lat lub, jeszcze gorzej, pożyczką z banku. 7 lat temu jak najbardziej dało się za to kupić mieszkanie, w zależności od miejscowości była to albo kawalerka, albo coś większego. Zresztą nawet teraz da się coś kupić w małym/średnim mieście.
Śmieszy mnie takie internetowe chojraczenie osób, które pewnie nigdy nie miały takiej kwoty na koncie bez żadnych obciążeń i wyrzeczeń.

Smaczliwka

@ohlala nie no pewnie, ze 150 tysięcy piechotą nie chodzi, ale artykuł w gazecie to już trochę za duże halo jak na taką kwotę

Dragomir

@JulkaMoriarity, ale mieć 150 tysięcy tak sobie, a nie mieć ich i pożyczyć od banku, gdzie trzeba oddać to różnica 300 tysięcy plus odsetki. Po raz kolejny pokazałaś tutaj swoją mądrość inaczej.

KK13345

Za 160 tys. w sporym mieście niedaleko Wwa w 2004 roku kupiłam nowe mieszkanie 58 m2 :) więc 20 lat temu to było sporo

Dodaj anonimowe wyznanie