#wuNSi
Osoba, za którą tak bardzo tęsknię w każdej minucie swojego życia przyśniła mi się. Pamiętam sporą część snu oraz jego przekaz: Weź się w garść człowieku, bo nie mogę patrzeć na to jak cierpisz.
Pamiętam, że w ogóle się nie zmienił, był pełny energii i uśmiechnięty, dokładnie taki jaki zawsze.
Pamiętam uczucie ciepła i bezpieczeństwa kiedy mnie przytulił.
Pamiętam jego spokojny głos.
Pamiętam, że powiedziałem mu, że go kocham i tęsknię za nim oraz, że nie poradzę sobie bez niego, bo jestem na to za słaby.
Pamiętam, że dostałem z liścia w twarz, a na koniec usłyszałem: Owszem poradzisz sobie, nie zapomnij, że wszystko widzę.
Po tym jak się obudziłem (około godziny 3 w nocy) usiadłem do komputera i znalazłem dobrego psychologa. Moja żona słysząc o tym zaczęła płakać ze szczęścia. Dopiero teraz widzę jak bardzo ją raniłem.
Jestem już po paru wizytach i zamierzam to kontynuować dopóki nie poczuje, że odzyskałem kontrolę nad swoim życiem. Muszę pamiętać o tym, że on wszystko widzi i nawet po śmierci potrafi postawić mnie do pionu. Mam nadzieję, że przy naszym następnym spotkaniu będę z siebie dumny.
Właśnie tej żony było mi najbardziej szkoda, albo podejrzewałem że to jakieś kryptogejostwo. On jest po drugiej stronie, tam gdzie kiedyś wszyscy będziemy tylko on trafił tam wcześniej.
Sny to według mnie autopsychoanaliza. Widzimy tam swoje wspomnienia, lęki, pragnienia oraz dziwaczne poebane rzeczy rodem z najdzikszych japońskich fantazji.
We śnie nie zobaczysz niczego, czego twoje oczy nie widziały. To potwierdzone. Mózg we śnie nie kreuje, tworzy analizę tego co zna.
Ja osobiście nie wierzę w psychologię, ze względu na to że poznałem już dość dobrze siebie wiem, że to nie dla mnie. Wiem też, że może ona pomóc wielu innym osobom.
Cenię to, że rozpoznałeś problem i podjąłeś walkę z nim. Pierwszy krok, to zawsze przyznać sobie, że ma się problem.
Trzymam kciuki. Nie wierzę w życie pośmiertne, wierzę że żyjemy dopóki ktoś o nas pamięta. Twój przyjaciel chyba zawsze będzie z tobą i bierz od niego to co najlepsze.
A jak we śnie latasz jak skoczysz z najwyższego piętra, to znaczy że widziałeś że ktoś skoczył i umiał latać? Bredzisz.
O wiarę czy też jej brak się nie czepiam, Twoja brocha.
Na ogół we śnie działa asekuracja. Istnieją trzy, że nie możesz umrzeć we śnie, bądź budzisz się tuż przed własną śmiercią, jakąś krzywdą.
Osobiście w wieku nastoletnim wiele razy umarłem we śnie, potem to zniknęło.
Nie do końca rozumiem twój zarzut o brednię.
Rozwiniesz? Ciekawią mnie kwestie znaczenia snów.
Mi sie kiedyś śniło kilka razy (i to jak byłem kilkuletnim dzieckiem, w domu oczywiście brak internetu i czarno-biały telewizor więc mój mózg nie mógł "widzieć" za dużo rzeczy fantasy) że zeskoczyłem ze schodów, a dla dziecka były one dość wysokie i nie potłukłem się, nie spadłem tylko łagodnie zleciałem, jak rozłożona kartka papieru, jakby opór powietrza mnie unosił. Trochę mogłem też sterować w powietrzu, coś jak latanie. Normalnie raczej nie widziałem tego (brak internetu, bajek itp.) a w rzeczywistości jakbym zeskoczył z podestu w dół na schody, na "bańkę" to by się to skończyło srogim poobijaniem. Dlatego albo Twoja teoria jest niezbyt prawdziwa, albo ja jakoś źle ją zrozumiałem.