#wphov
Pierwsze dni były ciężkie ale udało się! (Pewnie dlatego, że w pobliżu nie było żadnego sklepu, ale pozwalam sobie łudzić się, że to moja silna wola). Przez dwa tygodnie pobytu w Niemczech ani razu nie zapaliliśmy, w końcu czułam się wolna!
Tak dla jasności, zawsze inicjatorem naszego "rzucania" był mój mąż, to on zawsze narzekał, że tyle kasy idzie na fajki, że to nic fajnego itd. Kiedy więc jakiś miesiąc po powrocie mój mąż zaczął dziwnie często wynosić z własnej woli śmieci, co chwilę miał coś do zrobienia w piwnicy, a na moje ciche "zjadłabym coś słodkiego" od razu leciał do sklepu - nabrałam podejrzeń. No dobra, nie podejrzeń, tylko pewności, że znów pali.
W pierwszym odruchu chciałam mu zrobić awanturę, bo przecież już dwa tygodnie nie palił, najtrudniejszy okres przebrnął i znowu się pcha w to świństwo, ale pomyślałam sobie, że przecież jest dorosły i nie mogę mu mówić co ma robić, a gdy się dowie, że ja wiem - zacznie palić oficjalnie w domu. Siedziałam więc cicho korzystając z tego, że mam własnego posłańca gotowego lecieć do sklepu po jedno jajo :)
W końcu po jakimś czasie zaszłam w ciążę i urodziłam śliczną córeczkę. Kilka dni po powrocie ze szpitala uknułam diaboliczny plan...
Za każdym razem, gdy mój mąż wracał ze sklepu czy piwnicy (czyli fajeczki) i podchodził do nas, nasza córcia (jeśli nie spała akurat) zaczynała płakać. Zawsze kiedy podawałam mu ją na ręce - płacz. No to my w Google od razu "dlaczego dziecko płacze tylko u mnie" i wyszło, że dziecko może reagować na zapachy. Ja oficjalnie o jego paleniu nic nie wiedziałam, więc sugerowałam, żeby się nie perfumował jakiś czas, zmienił żel pod prysznic. To oczywiście nie pomogło. Gdy w końcu któregoś dnia cały ranek mąż siedział na tyłku i nigdzie nie wychodził - podałam mu naszą córcię, a ta spokojna jak aniołek. Mąż chyba sam doszedł do wniosku, że młodej przeszkadzał smród fajek i przestał palić.
Dziś młoda ma 5 lat, a mężuś już chyba raczej do nałogu nie wróci.
Pomyślicie: to nie historia na Anonimowe? Szczypałam naszą dzidzię za każdym razem, gdy podawałam ją tatusiowi, żeby płakała...
ostatnie zdanie mnie zabiło XD
Na szczęście zdążyłaś nas o tym powiadomić XD
A dla mnie było dość oczywiste.
Ostatnie zdanie pozamiatało XD
Tak mi się wydawało, że robiłaś coś "dodatkowego", by młoda się rozryczała za każdym, każdym razem, gdy lądowała u taty. Dobry plan, dobra strategia oraz dobre "skutki" tych działań.
Tak myślałam, że ten płacz dziecka był sztucznie wywoływany :)
Tak myślałam ;)
Jestem w 4 miesiącu ciazy,a mój mąż niestety też pali,a Ty właśnie poddalas mi świetny pomysł co zrobic żeby rzucił fajki. Mam nadzieję,ze u mnie też się to sprawdzi;) przekonam się za parę miesięcy ;)
Te zakończenie było prawie jak hiszpańska inkwizycja... XD
*To ;)
O Ty Bestio :)
Nie mogę się doczekać, aż będzie więcej komentarzy typu: "Ty kretynko! Biedne dziecko na pewno ma przez Ciebie traumę!"
Zadziałało? Zadziałało :D