#Pbbmc
Co jest w tym anonimowego? Często wracając z pracy jadę dużo dłuższą drogą, żeby chociaż te pół godziny spędzić w aucie w ciszy i spokoju. Te pół godziny pozwala mi przetrawić codzienne wstawanie o 5 rano, daje mi cierpliwość do dziecka i siłę na zajmowaniem się domem.
Jestem tatą, mama i dwoma pracownikami w jednym, którzy w wolnych chwilach starają się zapanować nad porządkiem i kuchnią w domu.
PS Nie, nie jestem brzydki i mógłbym znaleźć sobie kobietę, która weźmie na barki część obowiązków, ale która tak mocno pokocha obce dziecko?
Festiwal hipokryzji w komentarzach. Bardzo dobrze, że autor bierze odpowiedzialność za swoje dziecko, ale gdyby to napisała kobieta, od razu krzyczelibyście że d*iwka, że przespała się z "chadem" i teraz szuka "betabankomatu". Zwłaszcza ten incel dragomir miałby pole do popisu
Przecież on tu nikogo nie szuka, więc nie wiem co ci się odkleiło.
Chodziło mi o podwójne standardy. Samotni ojcowie są traktowani normalnie, ale samotne matki to zawsze szony (przynajmniej według takich jak ty)
Ja bym chciała takiego faceta, jakbym widziała, że ogarnia i wszystko umie. Jeśli mama dzieckiem się nie interesuje, to jeszcze lepiej! Nie bylibyśmy uwiązani i obciążeni organizacją przekazywania dziecka. Miałabym nowego członka rodziny, bez wysiłku noszenia ciąży. Same plusy ;P
Ale zmartwiłoby mnie to „mógłbym znaleźć sobie kobietę, która weźmie na barki część obowiązków”. Założenie, że wchodząc w twoje życie powinna przejąć część twoich obowiązków. Ale dlaczego? Też może być zajęta pod korek. Albo może całą młodość pracowała, żeby nie być zajęta pod korek. A ty przejmiesz też część jej obowiązków? Znaczy wiesz, jeśli już wytworzyłaby się między nią a dzieckiem więź, byłaby kimś więcej niż obcą babą/koleżanką, stanowilibyście rodzinę, to czemu nie, jak najbardziej. Ale do tego czasu to jednak twoje dziecko, które tobie poda szklankę wody na starość, tobie urodzi wnuki, a nie mi. I wrzucanie kogoś w swoje obowiązki to szukanie darmowego pracownika, a nie tworzenie rodziny.
Chyba trochę na siłę się doszukujesz - jak bym myślała o wejściu w związek z kimś to byłoby dla mnie naturalne, że po wspólnym zamieszkaniu zaczęlibyśmy dzielić się obowiązkami - może nie, żeby mnie nowy partner wyręczał przy dziecku, ale normalnie podział sprzątania, gotowania itd.
tylko prawdziwa kobieta przyjmie dar w postaci dziecka obcej kobiety.
Nie liczy się kto spłodził, ważne kto pokochał i wychował.
Ale dziecka nie wyruchasz. Przemyśl to jeszcze, nie bądź jak kwoka bo pisklę kiedyś obrośnie w piórka i wyfrunie, a tobie zostaną same zbuki w gnieździe.
Dawno nie czytałam czegoś równie chamskiego
To chyba nie czytasz komentarzy bolca.
@3210 to nie jest chamskie, tylko złe i obrzydliwe
Złe bo co? Napisałem coś nieprawdziwego? No chyba że zwiąże się z córką, nie jestem aż tak postępowy. Co prawda też chciałem się ożenić z mamą ale miałem może z 5 albo 6 lat :)
Mam pasierbicę, jesteśmy bardzo zżyte. Tylko mój partner od początku grał w otwarte karty, że ma dziecko z poprzedniego związku i nie zamierza przestać się nim zajmować po wejściu w nowy związek. O ile tego nie zataisz przed potencjalną wybranką, może być całkiem sporo kobiet skłonnych zaakceptować, że wchodzą od razu w rolę macochy.
To fakt, natomiast wchodzenie w nowe związki jak się ma dziecko zawsze jest bardziej ryzykowne, szczególnie jak napisałaś, jesteś z pasierbica związana - dlatego ewentualne rozstanie, jak coś nie wyjdzie może być ciężkie dla dziecka/