#wp0fO
Efekt jest taki, że w nic nie chcę wkładać wysiłku, bo w mojej głowie to się zwyczajnie nie opłaca. Kolarstwo? Po co. Taniec? Po co. Golf? Po co, przecież nikogo nie zbawię, trafiając piłką do dziury. Jakiekolwiek DIY - po co, przecież mogę kupić. Wspinaczka? Po co, przecież nie muszę nigdzie włazić. Jogging? Mogę podbiec do pracy, to ma sens, bo raz, biegnę po coś, a dwa, będę tam wcześniej. Ale tak po prostu wyjść i biegać, tracić energię dla tracenia energii, a potem wrócić do domu? No absurd. Każdy jeden sport jest dla mnie idiotyzmem, każda gra stratą czasu, jeszcze artystów szanuję, coś tworzą i zostaje namacalny ślad, ale nie mogę zrozumieć ludzi, którzy spędzają czas trenując np. rzut oszczepem. Koleś, RZUCASZ KIJEM NA ODLEGŁOŚĆ - po co??? Ja osobiście czas wolny spędzam oglądając seriale czy coś, jedyna forma rozrywki, którą akceptuję to taka, w której jestem biernym odbiorcą. Nie wyobrażam sobie wysilać się robiąc coś, za co mi nie płacą.
Wbrew pozorom to nie jest jakiś hejt z mojej strony na ludzi, którzy praktykują te wszystkie rzeczy. Ja też próbowałem, naprawdę próbowałem, bo ile można oglądać Netflixa. Niestety moje myślenie bierze górę i jedyne co czuję robiąc cokolwiek to wściekłość i wrażenie, że tracę czas. Czasami zazdroszczę innym, że potrafią się zaangażować w jakieś szachy czy nawet łowienie ryb.
A Wy po co robicie to, co robicie? Może jakiś argument do mnie trafi...
Wysunę nieśmiałą tezę, że wykonywanie pewnych czynności może niektórym sprawiać przyjemność.
Nie szalałabym tak, nie bądźmy pochopni.
@ad13 to by bylo za proste
Niby tak, ale autor w seksie też zapewne woli być obserwatorem 🤣
@ananas1ek
Pewnie tak. Wejść-wyjść, wejść-wyjść, zupełnie jakby nie mógł się zdecydować. Dopóki nie będzie chciał mieć dziecka, uzna to za stratę czasu, nie dającą namacalnych efektów.
@Signum to smutne, ale prawda.
Obawiam się że posiadanie dziecka też może być dla niego stratą czasu 🤣
To może się zaangażuj w wolontariat. Lubisz zwierzęta, idź do schroniska, chcesz, żeby szachy miały sens, zagraj z umierającym dzieckiem albo demencyjnym staruszkiem.
Wolisz diy, rób budki dla ptaków, albo buciki na szydełku dla domów samotnej matki. Można robić wiele rzeczy, które mają sens. Rozumiem, że robienie czegoś tylko dla przyjemności, nie każdego przekonuje, ale da się znaleźć cel.
Utrzymywanie ciała w zdrowiu to jest namacalna, fizyczna rzecz.
Wymiernym efektem pewnych działań jest samorozwój. Jeśli zastanawiasz się dlaczego ktoś rzuca oszczepem to odpal sobie w google zdjęcie takiego na przykład Marcina Krukowskiego, potem stań sobie w bieliźnie przed lustrem i zastanów się jeszcze raz czyje hobby daje bardziej wymierne efekty.
Absurdalny argument. Sport zawodowy nie jest zdrowy, ale głównie niszczy organizm. Kajakarze regularnie mają powiększone komory serca, 22-letnia mistrzyni olimpijska w pływaniu ma problem z podniesieniem rąk, Justyna Kowalczyk ma zrujnowany kręgosłup. Sport zawodowy to pasja, ale przede wszystkim praca.
Poco to się nogi noco.
I czasami pod pachami.
A raz do roku, to i w kroku
A w Afryce nawet cyce
A od święta to i pięta
A mi ręce, kto da więcej?
Nie każdy musi mieć hobby.
Poczytaj o anhedonii, może to to - i jeżeli tak, to skontaktuj się z psychiatrą.
O tym samym pomyślałam. Też na to cierpię, tylko jakoś nic się nie zmieniło przez te wszystkie lata od pierwszej wizyty u psychiatry. Ani u terapeutów. Chyba jestem beznadziejnym przypadkiem.
Oglądać Netflixa? Po co... Marnowanie czasu które cię tylko ogłupia. Czas można przeznaczyć na rozwój, poczytanie czegoś ciekawego, podążanie do spełnienia marzeń czy co tam. Kwestia chyba twojej filozofii życiowej- co jest w życiu ważne? Zostać kanapowym ziemniakiem? Wnieść do świata trochę dobra dla innych? Cieszyć się światem i podziwiać go? Stawać się ciekawszą osobą?
Po co czekać aż życie ci samo minie na kanapie?
Mam podobnie, jak autor. Odpoczywam tylko i wyłącznie we własnym domu, gdy oglądam, czytam lub śpię. Po każdej innej czynności, zwłaszcza tej podejmowanej poza domem, musze odpocząć. Także po części go rozumiem i zazdroszczę osobom, które odpoczywają aktywnie :d
@PrzezSamoH Mam tak samo. Jak w weekend coś robię, nawet fajnego, czyli pojadę sobie to rodziców, pójdziemy z chłopakiem do jakiejś restauracji, czy cokolwiek, to jest to dla mnie trochę zmarnowany weekend. W sensie jest to fajne i robię to, bo lubię, ale czuję się, jakbym tego wolnego w ogóle nie miała, bo robiłam rzeczy, a nie odpoczywałam :D
Odpoczynek jest bardzo ważny i odpoczywać trzeba umieć. Autor narzeka, że poza tym "odpoczywaniem" nie ma sensu robić nic innego.
Ale to też jest tak, że ja nie robię rzeczy dla rozrywki. Wysilanie się też nie sprawia mi przyjemności ;) Najlepszym sposobem spędzania wolnego czasu jest dla mnie siedzenie w domu, czytanie, oglądanie seriali i granie na konsoli. Właściwie to nie posiadam żadnych konkretnych zainteresowań i jestem takim kanapowym ziemniakiem (już kocham to określenie) :D Tylko różnica jest taka, że ja jestem szczęśliwa. Taki sposób spędzania czasu mi odpowiada i nic bym w swoim życiu nie zmieniła :)
"Oglądać Netflixa? Po co... Marnowanie czasu które cię tylko ogłupia" - Aha. No dobrze, jeśli tak napisałeś, to musi tak być xD A tak naprawdę to nie. Powiem wręcz że gówno prawda i dużo bardziej "ogłupia" właśnie takie generalizowanie.
Rozumiem, że możesz nie lubić filmów czy seriali - masz do tego pełne prawo. Może tak się złożyło że naprawdę nigdy, przenigdy w całym swoim życiu nie trafiłeś na ani jeden dobry, wartościowy film (zakładam że trzeba się mocno nagimnastykować żeby to osiągnąć, ale ok, załóżmy że tak było). Ale widzisz: to że tobie nie odpowiada jakaś forma rozrywki, nie oznacza że jest ona "marnowaniem czasu" i "ogłupia" xD
Nie będę ci robić wykładu z historii kinematografii i telewizji (poza tym - tak jak napisałam - każdy ma swój własny gust), ale jako ktoś lubujący się w popkulturze i sztuce ogólnie, mogę z ręką na sercu powiedzieć że absolutnie nie żałuję tych tysięcy godzin które poświęciłam w życiu na oglądanie filmów 🙂 Pomyślisz teraz że coś za dobrze dobieram sobie materiał, ale nie, widziałam też słabe, miałkie produkcje jak i kompletne gnioty. I nawet to nie zmieni faktu że zdecydowana większość tego co udało mi się zobaczyć, to były treści ciekawe, piękne, pomysłowe i twórcze, inspirujące, emocjonujące, no i przede wszystkim, bardzo często mądre. So, well, jeśli poznawanie mnóstwa historii przedstawianych w przeróżnej audiowizualnej formie nie jest rozwijającą rozrywką, to ja nie wiem co jest.
@Lunathiel Moja wypowiedź miała być odbiciem tego, co mówił autor. Tak trochę z przekąsem, sarkazmem czy inną ironią. Nie identyfikuję się z tym stwierdzeniem w 100%, oglądam filmy i seriale- te wartościowe i te które marnują mój czas. Autor szukał argumentu, który do niego trafi, więc specjalnie zastosowałam hiperbolę.
@Ankaaa "kanapowy ziemniak" jest akurat kalką z angielskiego "couch potato", które zostaje trochę zamieniane w "mouse potato", ale "myszkowy ziemniak" po polsku już mi tak nie brzmi ;)
@LatwoPowiedziec Uff, jak dobrze. Już się bałam, że ty tak śmiertelnie na poważnie, dokładnie jak autor 🙃 Also, śmieszy mnie bardzo, że twój komentarz ma już dwa tygodnie, a ja właśnie teraz przeglądałam swoje sprawdzając czy ktoś coś odpisywał, akurat żeby zobaczyć przy odpowiedzi info "19 min. temu" xD
@Lunathiel :D ja często zapominam sprawdzać komentarze i odpisuję z opóźnieniem... Co widać ;) więc miło że nie jestem tu sama :D
Po co? Dla zabawy, utrzymania kondycji, Poznania nowych ludzi, by mieć o czym czytać, poznać coś nowego.
Czemu trenuje kendo? Bo tam znalazłam rodzinne. Bo wchodząc na treningi zapominam o problemach spoza treningu.
Jakby nie patrzeć to nic nie ma sensu, to ty sam musisz znaleźć sens w tym co robisz. Większość ludzi ma hobby bo to lubi, zmienia to na styl życia.
Ja robię rzeczy (ogólnie większość rzeczy, nie że tylko moje hobby) z dwóch prostych powodów.
Pierwsza kategoria: bo trzeba. Czyli albo zwyczajnie muszę - jak praca zarobkowa, nawet jeśli robię w niej czasem coś czego nie lubię. Albo dlatego, że po prostu wypada - np. ktoś na kim mi zależy poprosił mnie o coś).
A druga kategoria brzmi tak: BO CHCĘ xD Bo sprawia mi to frajdę, bo mam taki kaprys, bo mi się podoba jak się czuję w trakcie tej czynności albo po jej ukończeniu, albo dlatego że ciekawi mnie czy potrafię, ciekawi jak mi wyjdzie, ciekawi jak to jest, ogólnie ciekawi mnie świat i rozwijanie się za pomocą próbowania rzeczy. Im więcej mam doświadczeń, tym szerszą mam perspektywę, więc jestem w stanie bardziej obiektywnie oceniać rzeczywistość. To dla mnie ważne. A przy tworzeniu wyznaję zasadę "sztuka dla sztuki".
To naprawdę aż tak proste. Polecam ten styl życia. I tak, zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie to odpowiadało - na przykład ty, autorze, możesz mieć zupełnie inne priorytety i mieć że tak powiem wylane na samorozwój. Tak samo osoby z depresją i podobnymi zaburzeniami najpewniej nie będą czuły tej samej ciekawości i ochoty na podejmowanie się rzeczy dla samej frajdy z ich wykonywania, bo mogą nie pamiętać jakie to w ogóle uczucie, skoro "popsuty" mózg od dawna nie pozwala im go doznać. Well, też tak miałam, ale teraz wiem że to nie jest normalne i to się leczy. Acz jeśli twoja przypadłość jest tylko i wyłącznie wyuczona, a nie jest wynikiem zaburzeń, to jest na nią pewna rada i brzmi tak: próbować aż zaskoczy. Może któryś z kolei sport da ci wrażenie fajnej zabawy, albo po skończeniu kolejnego z rzędu projektu spojrzysz na swoje dzieło i pomyślisz "hej, to wygląda naprawdę czadowo".
A druga ważna rzecz o której pomyślałam od razu to to co ktoś już tu przede mną napisał: rób rzeczy, które są obiektywnie przydatne i dają jakieś zyski, czy tobie czy innym. Na przykład wszelakie wolontariaty :)