#wevr1
Prawda jest taka, że poszłam do dobrej szkoły, bo chciałam uciec od psychicznego znęcania. Z rodzicami kontakt mam bardzo mały, czasami weekendy, ferie i wakacje. Pieniędzy skąpią mi na wszystko. Na pokój, na ubrania, na podstawowe rzeczy jak szampon czy podpaski (nie jakieś wybitnie drogie, zwykłe, najtańsze). Za pieniądze rodziców muszę wyżyć za ok. 30 złotych tygodniowo. Mam stypendia, ale pieniędzy z nich nie widzę. Moje zdrowie nie pozwala mi na jedzenie wszystkiego, co popadnie. Na część produktów (cały nabiał odpada, mięso też) mój organizm reaguje bardzo negatywnie. A nikt nie będzie cały czas jadł ziemniaków, marchewki czy makaronu.
Odkąd się przeprowadziłam jestem utrzymanką. Mój Pan sprawia, że jestem szczęśliwa. Dbam o siebie, odkładam dużą część pieniędzy na studia. Z tego, co mi zostaje wspieram różne organizacje, pobliskie schronisko. Pozwalam sobie na luksus i odrobinę szaleństwa, którego zawsze mi odmawiano. W międzyczasie pracuję, czasami sprzątam, czasami daję korepetycje.
Teoretycznie mam tyle pieniędzy odłożonych, że mogłabym skończyć tę relację i do końca szkoły żyć na poziomie. Lubię spełniać swoje zachcianki, ale nie jest to rzecz niezbędna.
Nie potrafię jednak zrezygnować z relacji z osobą, która się o mnie troszczy. Nie chcę odchodzić od mojego Pana. W przeciwieństwie do mojej rodziny, on dba o mnie. Pociesza, gdy widzi, że źle się czuję. Nasza relacja to nie tylko łóżko, to długie rozmowy i przyjaźń. Ja znam jego, on znam mnie. Nie jestem zakochaną nastolatką. Jestem po prostu wdzięczna, że na niego trafiłam. Jest najlepszym, co mnie do tej pory spotkało.
Napisane mocno od serca
Dlaczego nie może się to stać normalną, partnerską relacją w takim razie? Pytam, bo widzę, że jest tu bliskość nie tylko fizyczna, ale i, jak sama mówisz, zrozumienie, współczucie. Chyba, że to co do niego czujesz to efekt tzw. "daddy issues" i traktujesz go jako kogoś kto ma nad tobą opiekę i zastępuje w pewnym aspekcie ojca. To tylko moje osobiste przemyślenie, ale poza tym wyznanie bardzo ciepłe i świetnie, że znalazłaś w kimś w końcu wsparcie :)
Oboje mamu swoje życia poza tą relacją, jesteśmy przyjaciółmi. Jak wyjaśniałam w komentarzu do Bellalzy, ostatnio rozmawialiśmy o finansach. Szykuje nam się następna rozmowa, gdy wrócę do szkoły. Wtedy wspólnie podejmiemy decyzję, co zrobić.
Nie sądzę, że mogłabym być z nim w związku na stałe. Ma sporo cech, które przekreślają go jako mojego życiowego partnera. Jako przyjaciela nie. Ale jako partnera już tak. Ja również mam swoje poglądy, które w związku by mu przeszkadzały. Często się z tego śmiejemy.
Zaznaczę od razu, że jeśli któreś z nas się w kimś zauroczy, zamierzamy skończyć tę relację, jeśli chodzi o seks. Oboje chcemy jednak kontynuować przyjaźń.
@lilsleep Niestety niewielu facetow bylo by wstanie wejsc w zwiazek z (byla)prostytutka. Uwierz mi ze nawet jesli cos do niej czuje to jest niewielka szansa ze to uczucie pokona obrzydzenie ktore powstaje gdy musi placic za "uslugi"...
Jak się poznaliście?
Mówisz o nim "Pan", ale nie precyzujesz, czy to relacja BDSM. Jest nią ona, czy to po prostu dziwny sposób mówienia o nim?
O tym samym pomyślałam.
Tu autorka.
W pewnym momencie naszego układu zaczęliśmy bawić się w BDSM. Ostatnimi czasy coraz poważniej, chociaż ostateczny wybór zawsze należy do mnie i mimo mojej uległej strony, nie robi nic, czego nie byłabym w stanie zaakceptować. Nazywam go Panem z przyzwyczajenia.
FlowerofLife nie żebym się czepiała czy coś w tym stylu , ale gdyby autorka tego wyznania chciała odpowiedzieć w komentarzach to jej nick zaświeciłby na niebiesko :)
@Arianna Chyba że założyła nowe konto by nikt nie powiązał wyznania z tym którego używa do komentarzy...
Z tego co widzę, konto zostało założone dziś (24.08.2018)
Arianna, ale wiesz, że jeśli ktoś jest tu znany, więc nie chce podpisywać się swoim nickiem pod wyznaniem, to może założyć nowe konto? ;)
Arianna, bo na anonimowych wyznania obowiązkowo trzeba dodawać tylko i wyłącznie z konta, które jest jedynym, które trzeba mieć. Pod żadnym pozorem nie wolno ich dodawać inaczej, żeby wszyscy wiedzieli, kto jest autorem. Prawda?
Eh.
FlowerOfLife w takim razie pomyliłaś kolejność. Trzeba było założyć nowe konto i z niego dodać wyznanie a potem odpowiadać - nikt nie miał by wątpliwości, żeś autorka. A potem konto w zapomnienie :)
przekazpodprogowy, wyznanie pisałam bez zamiaru odpisywania na nie.
Zroznicowanie opinii pod coraz to nowymi wyznaniami niesamowicie mnie szokuje.
Kobieta lubi seks i uprawia go dla przyjemnosci poza zwiazkiem? Zle.
Kobieta uprawia seks dla pieniedzy? Zle.
Ale gdy ta sama kobieta uprawiajaca seks dla przyjemnosci, poza zwiazkiem, dla pieniedzy, powie wam, ze rodzice jej nie kochaja, a po seksie z klientem rozmawia z nim to juz wiekszosc uwaza to za cos normalnego.
Nie wiem do końca co o tym myśleć. Takie układy budzą we mnie obrzydzenie bo uważam że z rzeczy intymnych jak seks czy relacje nie powinno się robić pieniędzy. No ale jednak dobrze że znalazłaś kogoś kto daje ci jakiś komfort psychiczny i dzięki niemu możesz żyć normalnie a nie w biedzie. Najbardziej tu zawinili rodzice kompletnie cię zaniedbując. Jak można skąpić na własne dziecko i doprowadzać je do konieczności szukania takich rozwiązać żeby mogło pozwolić sobie na normalne życie?
Fajnie, że pominąłeś/aś fragment o znęcaniu się :)
Było napisać tylko ile masz lat, a ile on :)
Czujesz sie ważna :) Ktoś w koncu zauwazył Ciebie i pozwolił Ci zyć po ludzku. Kupowanie tego co lubisz nie jest wtbrykiem natury czy rozczeniowością to życie. Rozczeniowość jest wtedy gdy kupujesz 50 flakon perfum bo są drogie i tyle, ale ani Ci sie nie podobają ani ich nie lubisz. Skąpstwo wtedy gdy musisz kupować najtansze rzeczy chociaż stać Cie na lepsze. I wierz mi to skąpstwo, nie oszczedność.
Wszystko spoko, prostytucja też zawód. Tylko pamiętaj, że kiedy poznasz jakiegoś faceta, który będzie zainteresowany związkiem z tobą, kiedy będziecie się poznawać i zapyta czym się zajmowałaś w przeszłości musisz uczciwie go poinformować, że zajmowałaś się prostytucją.
Jeśli nie będzie w stanie zaakceptować mojej przeszłości, to nie będzie mnie wart.
Dobre, mocno mnie zaskoczyła taka odpowiedź. Szczególnie, że w twoim przypadku wartość łatwo określić bo wyrażasz ją w polskich złotych, a wartość potencjalnego partnera sama definiujesz w abstrakcyjnej walucie akceptacji. Z mojego doświadczenia te abstrakcyjne nominały są warte więcej niż pieniądze, o wiele więcej, a to znaczy, że raczej nie ma mowy o tym, że on nie będzie wart ciebie, odwrotne brzmi już bardziej prawdopodobnie. Możesz sobie powtarzać, że to facet nie będzie ciebie wart, ale zacznij już powoli sama akceptować to kim jesteś. Bo narazie tego nie robisz, tłumaczysz sobie, uzasadniasz, usprawiedliwiasz bo ciągle myślisz, że to tymczasowe a w przyszłości założysz rodzinę i będziesz szanowaną żoną i matką... ale jest taki cytat z Orwella, który trafnie opisuje twoją sytuację.
Może w twoim wyobrażeniu tak jest. Nie zamierzam i nie przeszłoby mi nawet przez myśl związać się z kimś, kto nie zaakceptuje mnie taką, jaką jestem. Z całą moją przeszłością, problemami i tym, że nie jestem idealna.
Nie jestem dziwką, niezależnie od tego, ilu ludzi będzie sądziło inaczej. Zasługuję na szacunek i szczęśliwe życie, jak każdy inny człowiek.
Znam swoją wartość. Teraz już tak. Dzięki właśnie przyjacielowi, który nie pozwala, bym wierzyła, że jestem nikim.
Nie zrozum mnie źle, życzę ci, żebyś znalazła kogoś kto zaakceptuje cię z całym twoim bagażem, ale świadomie. Nie krzywdź tego faceta ukrywając to przed nim. Jeśli będzie widział i z tą świadomością zdecyduje, że chce być z tobą to super. Nie jesteś idealna? Obiektywnie nikt nie jest idealny, chodzi o to by subiektywnie być idealnym dla tej jednej osoby. Dalej piszesz, że zasługujesz na szacunek i szczęśliwe życie. Zgadzam się odnośnie szczęśliwego życia, jeśli je sobie zbudujesz to na nie zasługujesz bo zależy to tylko od ciebie czy będziesz w swoim życiu szczęśliwa lub nie. Odnośnie zasługiwania na szacunek, to nie zgadzam się z tym absolutnie. Nikt nie zasługuje automatycznie na szacunek bo tak chce i tak powie, to jest coś co się zdobywa u innych i trzeba na niego zapracować, a wybrałaś sobie zawód, który nie wzbudza szacunku więc musisz się pogodzić z tym, że go nie otrzymasz. I niezależnie od tego ile razy sobie powtórzysz, że nie jesteś dziwką, nie zmieni to faktu, że jesteś. Ale kto powiedział, że nie możesz być szczęśliwą dziwką?
Dla kogo jest dziwką, dlatego jest. Ja jej za dziwkę nie uważam. Nigdy nie postawię znaku równości między utrzymanką a dziwką. Nie.
Strasznie smutne wyznanie. :(
A ja jestem bardzo ciekawa gdzie sie poznaje takie osoby. Przeciez po wpisaniu w google wprost czego sie szuka nie pojawi sie nic madrego. Cieszylabym sie z odpowiedzi autorki, nawet jesli nie bedzie ona wprost :)
Są strony, ogłoszenia, fora, wystarczy poszukać. Jest to jednak dosyć powolny proces. Trzeba dobrze wybrać i wybadać teren.
Wiem, że jest strona "szukamsponsora", ale jak jest z jakością ogłoszeń i bezpieczeństwem, to już niestety nie wiem :/