#wc4hx

Po maturze przez kilka miesięcy pracowałam jako kelnerka w restauracji. Praca na czarno i zarobki tragiczne (5 zł za godzinę), ale bardzo potrzebowałam kasy, a w moim zapyziałym miasteczku nic innego nie było. Ogólnie pracę samą w sobie wspominam miło, miałam fajnych współpracowników i spoko kierowniczkę, szef do restauracji zaglądał raz na miesiąc, gdy przynosił wypłatę, ruch był niewielki, jedynie w weekendy był spory, ale ogólnie nie było tam presji czy stresu. Jedynie te marne zarobki były problemem.

Pracowałam tam do końca września, a później wyjechałam na studia do innego miasta. Kilka tygodni później przyjechałam do domu rodzinnego i wybrałam się do miasta ze znajomymi. Przechodząc koło mojego starego miejsca pracy, zobaczyłam, że jest tam teraz zupełnie nowa restauracja, od znajomych dowiedziałam się, że starą zamknęli w październiku, niedługo po moim odejściu, bo przynosiła za dużo strat.

Do dziś zastanawiam się, czy to nie była moja wina. Otóż pracując tam, zwyczajnie kradłam. Pierwszy raz zdarzyło mi się, gdy siedziałam sama na ogródku, a moim jedynym klientem był młody chłopak, który zamawiał tylko piwa. Pił jedno, potem brał drugie i znowu pił, i tak z osiem razy. Mi się nie chciało za każdym razem schodzić na dół i wbijać na kasę, więc po prostu zapisywałam ile piw wypił i postanowiłam wszystko wbić na końcu, gdy już będzie płacił. Tak się złożyło, że w pewnym momencie przyszli nowi klienci i zamówili coś do jedzenia, więc musiałam pójść i złożyć zamówienie na kuchni, a gdy wróciłam, to chłopaka od piw już nie było, zwyczajnie zwiał. Gdybym wbiła te piwa na kasę, to sama musiałabym za nie zapłacić, więc zdecydowałam po prostu tego nie robić i o sprawie zapomnieć.

Po kilku dniach, gdy zorientowałam się, że nikt tego nie zauważył, wkręciłam się w te oszustwa. Później poszło już łatwo, dawałam alkohol znajomym i nie wbijałam na kasę, czasem po pracy zostawałyśmy z koleżanką i upijałyśmy się na koszt firmy. Kamery w pracy były, ale nie działały, bo szef oszczędzał na czym się tylko dało. Potem poszłam o krok dalej i zaczęłam podkradać pieniądze. Gdy ktoś coś kupił, ale nie chciał paragonu (np. dawał wyliczoną kasę i od razu odchodził) nie wbijałam tego w ogóle i pieniądze chowałam do kieszeni.

Nie mam pojęcia ile ukradłam, ale naprawdę było tego sporo. Wmawiałam sobie, że to taki bonus do tej żałosnej stawki godzinowej. Przez te kilka miesięcy nikt się nie zorientował, a z pracy odeszłam w dobrych relacjach z szefem i kierowniczką. Choć minęło już 6 lat, to nadal mam wyrzuty sumienia, że restauracja splajtowała przeze mnie.
aliceQ Odpowiedz

Przeciez w tym wyznaniu nie chodzi o usprawiedliwianie kradziezy (autorka nawet napisala, ze ma wyrzuty sumienia, wiec nie jest z tego dumna). Zapominacie po co sa anonimowe wyznania? Miedzy innymi po to, by mozna było opisac swoja historie, do ktorej nikomu nie przyznaloby sie wprost, bo sie jej wstydzi. Macie w koncu cos prawdziwie anonimowego, ale wolicie oceniac moralnosc, zamiast historie, ktora pasuje na te strone idealnie.

milA00

Komentarz dodalas 7 dni temu i z tego co widzę nikt oprócz Ciebie wtedy jescze nie skomentował tego wyznania, więc do kogo te slowa, ze wolą oceniac moralnosc ?????

charade

Zapewne po ilości strzałek w górę w porównaniu do innych wyznań.

Nikczemnik5000

Dokładnie, nieważne jest czy podoba nam się zachowanie autorki. Ważne jest to, że to anonimowe wyznanie, w przeciwieństwie do innych na tej stronie.

nemezys87 Odpowiedz

Ludziska, ja w 2009 roku na zmywaku w pizzerii miałam 6zł na rękę, potem jako pomoc kuchenna to samo. Wtedy były trochę inne czasy, taka stawka była całkiem ok, inne też było minimalne wynagrodzenie, ceny w sklepach itp. Poza tym skoro autorce zdarzało się kraść bez konsekwencji, to reszcie personelu pewnie też. Szef nie był złą sknerą, po prostu nie pilnował biznesu i wszystko rypło, ot co

MarvinGaye

5 złoty za godzinę w 2012 roku? Rozbój w biały dzień.

niebieskiatrament Odpowiedz

Mega dziwne, że nie kazali Wam dopłacać z własnej kieszeni manka. W każdej "normalnej" restauracji przynajmniej raz na tydzień robi się stan magazynu (butelek, puszek, piwa lanego itp) i sprawdza czy z kasą się zgadza. Jak nie, to wszyscy solidarnie z własnej kieszeni płacą.

Uzurpatorka

W normalnej restauracji pracownik ma umowę, a pracodawca płaci państwu należne składki. To był jakiś Janusz-biznes.

Piripiri Odpowiedz

Z,pracy się nie kradnie, tylko bierze :-P

Whereru Odpowiedz

Biedny szef. :c

lessthan3

Biedny? Ok, nie powinien być okradany, ale 5zł za godzine pracy to kpina. Każda taka knajpa powinna zbankrutować.

Marian6660

@lessthan3
Knajpy powinny zbankrutować, a ludzie iść na zasiłek :) Bo to przecież lepsze niż praca za 5zł/h + napiwki. Kilkanaście lat temu to była całkiem normalna stawka, zwłaszcza dla ludzi bez żadnego doświadczenia i umiejętności.

lessthan3

Jakby nikt się nie godził na takie marne stawki to pracodawcy musieliby proponować bardziej godne warunki.

Marian6660

Wybacz, ale to są frazesy.
Skoro ( w opisywanym powyżej przypadku) pracodawca bankrutuje przy stawce 5zł/h dla pracowników, to niby jak ma proponować więcej? Po za tym nie wiemy kiedy odbywa się akcja wyznania. Kiedyś 5 zł to było więcej niż teraz.

Whereru

lessthan3 no w sumie troche masz rację, przy tym wszystkim zapomniałam, że pracowała za 5zl, więc to też nie najlepiej świadczy o nim.

Jasne może nie miał kasy żeby zaproponować więcej pieniędzy, ale w takiej sytuacji sam powinien pracować, a nie szukać kogoś zdesperowanego, albo niewiadomego na tyle żeby zgodzić się na takie warunki.

Whereru

Nieświadomego*

Marian6660

@Whereru
Zdesperowanego? Nieświadomego?
Ile według Ciebie powinien zarabiać pracownik zaraz po maturze z zerowym doświadczeniem, wykonujący prace proste?

AllGoodNamezTaken

@Marian przynajmniej tyle, aby pokryć minimalne dziennie zapotrzebowania. Przy 8h/dziennie masz 40zł dniówkę, to bardzo niewiele. Niby da się przeżyć za 800zł miesięcznie, ale nikt nie powinien tak żyć.

Whereru

Marian6660 co najmniej najniższą krajową

Malawiedzmaaa

@Marian6660
No Tak, bo przecież jak ktoś jest zaraz po maturze bez doświadczenia to za darmo powinien pracować. Śmieszne. To że ktoś jest zaraz po maturze nie oznacza, że będzie gorzej pracować.

Swoją drogą te 5zł to mało, nawet dla kogoś młodego, tym bardziej że na czarno i pracodawca nie odprowadzał żadnych składek od pracowników.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
ProstowOczy Odpowiedz

cóż, jak większość pracowników robiła podobnie, to faktycznie, nic dziwnego, że restauracja upadła

Rafikk222 Odpowiedz

Się ciesz że nagle nie przyszedł ktoś z kontroli i nie wyczaił że nie dajesz paragonów, miała byś przejebane złodziejko

DelphiniDiggory Odpowiedz

Oni okradali Ciebie bez skrupułów, a Ty masz wyrzuty sumienia, bo wzięłaś kilka złotych, które de facto Ci się należały.

Dodaj anonimowe wyznanie