#XQ2LJ
Snując najczarniejsze wizje próbuje ją uspokoić na tyle, żeby się dowiedzieć o co chodzi.
Po mniej więcej minucie dowiedziałam się. Moja przyjaciółka, która nie ma nikogo, której chłopak jak dowiedział się o dziecku to uciekł za granicę usłyszała na sali porodowej:
Od lekarza: Takich rozstępów jeszcze nie widziałem, aż czarne.
Od położnej: jak dawałaś gówniaro to nie bolało, to czego się drzesz.
Od pielęgniarki: sama? a kto pomoże jak nie będziesz mogła dupy ruszyć?
Od salowej: jak pobrudziła pościel niech sama posprząta.
Pal licho pracę. Przejadę te 300 km, gdyby poród był w terminie byłabym na miejscu. Tylko nie wiem... Zaprawić im bombonierkę środkiem przeczyszczającym czy od razu kupić pistolet...
Przede wszystkim napiszcie na nich skargę. Na wszystkich razem i każdego z osobna. Możliwe, że gówno da, ale może przyszłym pacjentkom jakoś to pomoże. A z rozwiązań na chwilę obecną... Chyba nie pozostaje nic innego, jak takie drobne złośliwości
Są jeszcze portale w stylu TwojLekarz, ZnanyLekarz czy tym podobne. Warto tam napisać szczere opinie, bo pacjenci często sprawdzają tego typu strony.
@112118231
Skargę na każdego z osobna. Autorko, namawiaj ją, bo ona po porodzie i po upokorzeniu może nie chcieć. A może do prasy też?
Pistolet odradzam, bo pójdziesz siedzieć jak za człowieka.
Genialne
@bogusha I stare :) Czy masz może na imię Bogusia?
Rzecznik Praw Pacjenta jak sądzę chętnie zapozna się z waszą skargą.
W piekle jest specjalne miejsce dla położnych z byłego bloku wschodniego. Serio.
Nie wiem jak kobieta może powiedzieć coś takiego innej kobiecie... Położne zachowują się tak jakby same nigdy nie rodziły.
Dlatego właśnie facet powinien być z żona podczas porodu. Żeby przywołać do porządku personel, który za dużo sobie pozwala. Zresztą zazwyczaj jest tak, że jak kobiecie ktoś towarzyszy, to położne bardziej zważają na słowa. A tutaj szmaty zauważyły, że dziewczyna jest sama i zaczęły sobie pozwalać.
Dlaczego oceniacie wszystkie położne? W każdym zawodzie znajdą się takie kwiatki...
Bo niestety większość położnych to wredne suki. I to "większość" mówię z pełną świadomością. Jestem lekarzem, konsultuję na porodówkach i swoje widziałem.
Po prostu - im niższy personel, tym częściej wylazi Hitler z takiego, gdy dorwie trochę władzy.
Właściwie to wszędzie tak jest, tylko na porodówkach jest to najbardziej bolesne.
Np. w pewnych znanej podwarszawskiej miejscowości jest szpital, w którym salowe (sic!) zaprowadziły terror. Normalna mafia, pacjenci muszą się opłacać tym sukom, inaczej basenu nie wyniosą, i człowiek leży w odchodach np. 6 godzin. Kasują 10 zł za "usługę".
I dyrekcja ma to gdzieś.
Ja jestem położną:) i za to u mnie w szpitalu w którym pracuje nasi lekarze mają wiele do życzenia. Podam przykład, miałam pacjentke w 1 okresie porodu. Po prostaglandynie, od 18 do 8 nie moglam się od doktora doprosic, żeby przyszedł i ją zabrał na porodowke. Mimo regularnej czynności, poród nie postępował, cały czas ledwo 2cm, szyja twarda i napięta. Był brak postępu porodu, ale mój doktorek nie chciał jej zabrać mimo to. Jak poszłam do domu, nastąpiła zmiana lekarzy i inny doktor odrazu zabrał ją na ciecie. Dziecko w stanie kiepskim. Pacjentka załamana. A ja całą noc z Ktg przy niej siedziałam, nospa ani dolargan nie pomagał:) po prostu zwracałam mu dupe telefonami, bo kobieta cierpiała, a to nie była porodowka. Byłam sama, a pacjentek 20. :) Na szczescie nie każdy lekarz taki jest. Ja sobie nie wyobrażam, że moje koleżanki są aż takie sukowate, bo po prostu ja z takimi osobami nie miałam doczynienia przez tyle lat... :( i żal mi tych kobiet. Po prostu.
@emirose i martwy - przyganiał kocioł garnkowi a sam smoli:) Podoba mi się wasza wymiana zdać. Daje fajne pojęcie o waszych środowiskach.
@emirose: dzięki takim "lekarzom" którym się dupy z kanciapy w nocy nie chciało ruszyć żeby sprawdzić zapis ktg moja córka ma czterokondygnacyjny porażenie i padaczkę lekooporną.
Czterokończynowe miało być. Autokorekta się władowała, sorki.
Ależ oczywiście, ja się z tym zgadzam. Wielu lekarzy to leniwe nieodpowiedzialne gnojki. Mało nas, więc części odwala.
Do tego dochodzi frustracja, bo w szpitalu zarabia się znacznie mniej, niż to co podają gazety jako dochody lekarzy.
A niechęć do cesarki to od lat problem. Wynika to z prostego faktu, że ginekolog to taki ni pies ni wydra, coś na kształt świdra. Jedni czują się zabiegowcami, inni pigularzami.
A cesarka to operacja.
w każdym zawodzie są takie kwiatki. Świata nie zmienimy, ale siebie możemy:) pracuję tak, abym mogła z dumą powiedzieć, ze jestem położną. Tyle:) a co do sytuacji opisanej przeze mnie - lekarzowi się nie chciało. Nie mogłam prowadzić stałej obserwacji bo to nie było na sali porodowej. Robiłam co mogłam, na szczescie mam kontakt z tą dziewczyną i do dziś wysyła mi zdjęcia małego:) wszystko się dobrze skończyło a Ona chce rodzić ze mną następnym razem :)
Przykre jest to, że ta historia nie jest ani trochę niezwykła i w polskich szpitalach niestety to częste. Na szczęście walczy się o standardy godnego traktowania pacjentki w trakcje i po porodzie (dla zainteresowanych tematem polecam wygooglować fundację Rodzić po ludzku) Niestety dla wielu osób taka walka jest fanaberią kobiet.
Trochę nie anonimowo, ale napiszę, że pani położna Ania z Żeromskiego w Krakowie to Anioł!!
Ciasto ze śliwkami i dobrym środkiem na przeczyszczenie 🤔
Popieram pomysły innych komentatorów, żeby złożyć skargę
Okręgowa izba pielęgniarek i położnych oraz lekarska i złożyć skargę.
Właśnie tak to wygląda, gdy kobieta rodzi sama.
miesiąc temu leżałam w szpitalu, ktg u mnie wykonuje się na sali porodowej. Akurat wtedy były dwie rodzące, jedna sama, druga z mężem. Tą która rodziła sama potraktowali jak twoja koleżankę.
Co więcej, wczoraj ja sama byłam w tej sytuacji. Dopóki nie powiedziałam, że muszę do męża zadzwonić, bo poród rodzinny to traktowali mnie jak śmiecia.