#wWkvV
Nagle któreś z dzieciaków:
- Oo, ale coś buczy...
- Pewnie to duchy!
Wtedy zorientowałam się, że to dźwięk telefonu, który mało z tego biurka nie spadł po dobrych kilkunastu sekundach wibrującego tańca na biurku.
- Spokojnie, to tylko mój telefon tak buczy, żadne duchy.
Na to odzywa się taki spokojny Krzyś i z powagą mówi:
- Jak moja mama sobie wieczorem włączy wibrator, to dopiero buczy!
Zamarłam i w duchu modliłam się, żeby dzieciaki nie podłapały zaraz „a co to takiego ten wibrator”. Swoją drogą nurtuje mnie to do dziś, czy maluch mówił o telefonie, czy o no właśnie... :D
Nadzieja umiera ostatnia ;)
Może sie dzieciak pomylił i chciał powiedzieć wibracje? Nie no kogo ja oszukuje...
Zastanawiam się kto buczy: wibrator czy mama Krzysia xD
Myślę, że jemu chodził o depilator. Nie znał słowa, za to znał pojęcie 'wibracje' i sam sobie słowo wymyślił.
Pewnie miał namyśli depilator ;) To to jest dopiero głośne :D
Pewnych rzeczy lepiej nie drążyć. Zwłaszcza w klasie pełnej dzieci.
Już się bałem najgorszego, że komuś coś się stało i brat próbował cię poinformować, a ty bo lekcja to olewałaś telefon. Ale czułem ulgę jak przeczytałem do końca.
Ale się z tego śmiałam :D
Mam nadzieje, że wyznanie pisane na telefonie i to S to przypadek...
Jakie S?
Jakie S?
Jakie S? O co chodzi?
Ile razy można tłumaczyć, że (niektóre) wyznania są sprawdzanie przed wrzuceniem do poczekalni? Skoro wcześniej był jakiś błąd, a teraz go nie dostrzegacie, to łatwo się zorientować dlaczego.
misiaczek22 Nie sądzisz, że wystarczą dwa pytania na ten temat?
Wszyscy dobrze wiedzą, że błąd został poprawiony, ale ludzie są po prostu ciekawi, co było w oryginale
Nie rozumiem jednego na anonimowych... Czemu dwa komentarze o tej samej treści mają tak różne oceny? Jeden ma ponad 20 plusów, drugi prawie 20 minusów...