#wS5T9

Mam 25 lat, narzeczonego i bardzo fajną i ciekawą pracę, mieszkam za granicą, ale zanim do tego doszło, było mi bardzo ciężko.

Rodzice: ojciec alkoholik z rodzaju bijących i przepijających wszystko, mama chorowała na serce, starsi bracia i siostry mieli mnie gdzieś, próbowałam pomóc mojej mamie, ale będąc dzieckiem niewiele mogłam zrobić. Miałam też psa, którego bardzo kochałam, ale ojciec wymienił go na butelkę bimbru, gdy miałam 7 lat.

Gdy miałam iść do liceum, mama kazała mi wyjechać do szkoły oddalonej o 60 km, gdzie mieszkała jej znajoma... Mimo że ta pani była dla mnie bardzo miła i dobra, czułam się samotna. Zaczęłam też pracę w pizzerii na zmywaku, wysyłałam mamie pieniądze i sama odkładałam, by później sobie poradzić. Trzy miesiące przed moimi 18 urodzinami moja mama zmarła. Pogrzeb i moją ostatnią wizytę w domu rodzinnym pamiętam jak przez mgłę. Mojego rodzeństwa nie było, ojciec poszedł pić dalej, a ja zaczęłam szukać czegoś na pamiątkę po mamie. Znalazłam biżuterię, kolczyki, obrączkę, pierścionki, wszystko złoto. Zabrałam to i uciekłam, cieszyłam się, że ojciec tego nie przepije.

Moje 18 urodziny, nikt nie pamiętał, poza jedną koleżanką z klasy, która pożyczała mi pieniądze na ciastko z sklepiku, czasami kupiła picie czy zaprosiła na obiad do domu, pomagała mi jak mogła, była dużym wsparciem. Na urodziny zabrała mnie na pizzę i dała małego pluszaka. Znajoma mamy dała mi nowy plecak.

Przepłakałam całą noc, czułam się samotna i opuszczona jak nigdy wcześniej. Rano było zakończenie roku szkolnego... Poszłam, spakowałam rzeczy i uciekłam. Sprzedałam część biżuterii, było na bilet w jedną stronę... Wsiadłam w samolot i poleciałam. Już nie wróciłam, szkołę skończyłam za granicą, a w Polsce byłam kilka razy, odwiedzając koleżankę i znajomą mamy.

Pluszak i plecak towarzyszą mi do dzisiaj.
Koleżance i znajomej mamy wysyłam pieniądze na święta oraz ich urodziny. Chociaż tak mogę im się odwdzięczyć za dobro, jakie mi dały, gdy nikogo nie obchodziłam. Grobem mamy opiekuje się wolontariuszka schroniska, która dzięki mnie ma pieniądze na coś dla siebie; wysyłam też pieniądze na schronisko dla zwierząt, by polepszyć ich byt.

Teraz pakuję się do Polski, by zaprosić je na mój ślub. Opłacę wszystko, nie chcę od nich prezentów, byle były w tym dniu przy mnie.
Widliczka Odpowiedz

Coś mi się nie klei w tej historii.

Przegralem Odpowiedz

Mieszka się "za granicą" jak już.

Heppy Odpowiedz

Miałaś na bilet w jedna stronę i co? Bo to nie jest tak, ze jedziesz za granice i tego samego dnia masz prace. Trzeba sobie wyrobić np. numer podatkowy itp. Co zajmuje kilka dni. Potem poszukać jakiejś pracy. Za co żyłaś te kilka dni za granica?

paella

Bo na czarno się pracować nie da...ehh

Dragomir Odpowiedz

Gdzie masz taką fajną pracę? Nie chcesz mi opłacać mieszkania w Polsce albo go wynająć? :)

Dodaj anonimowe wyznanie