Mam narzeczonego, z którym mieszkam sama. Były wzloty i upadki, kilka rozstań i powrotów... Oboje pracujemy. Wydaje mi się, że on ma problem z alkoholem, codziennie widzę go z piwem w ręku i nie jest to jedno czy dwa piwa. A właśnie jedno rozstanie było przez alkohol. Oczywiście jak mu to mówię, że za dużo pije i żeby trochę ograniczył, on się wypiera, że nie pije tak dużo i nie codziennie i że mu się należy po pracy. Często robi mi awantury o byle co i szczerze... Był taki czas, że podniósł na mnie rękę, popychał, oczywiście później było, że wszystko moja wina, bo nie umiem normalnie rozmawiać itp., itd., ale przepraszał, a ja po prostu już nie mam siły ciągle się z nim kłócić. Myślę nad rozstaniem, ale boję się, że coś mu odwali.
Dodaj anonimowe wyznanie
Boisz się, że coś mu odwali i dlatego nie podejmujesz działań? Jeśli obawiasz się o siebie, to może zniknij mu z życia tak, by nie wiedział gdzie Cię szukać. Zamierzasz całe życie się z nim ścierać?
Pamiętaj podstawową zasadę udzielania pomocy. Najpierw zadbaj o własne bezpieczeństwo. Jeżeli masz taką możliwość, wyprowadź się. Wyjaśnij mu powody, jeżeli boisz się z różnych powodów zrobić to werbalnie, napisz list. Niektórzy potrzebują takiego zimnego prysznica by się z powrotem ogarnąć, niektórzy nie ogarną się nigdy. Wtedy znowu, zadbaj o siebie, i choć serce będzie boleć zostaw go. Jeżeli teraz podnosi na Ciebie rękę, w przyszłości może to się powtórzyć. Skoro bardziej mu zależy na alkoholu niż na Tobie to po prostu szkoda Twojego życia. Przy alkoholiku nic nie będziesz miała, zaczynając od kwestii materialnych a na poczuciu bezpieczeństwa kończąc.
Dbaj o siebie.
Uderzył cię, a ty dalej z nim? I jeszcze (typowe dla przemocowców) zwalił winę na ciebie. Z takim to strach żyć.
A co ty tam jeszcze szukasz w tym związku? :D
Kłótnie? Są. Alkohol? Jest. Bicie? Jak najbardziej. Brakuje ci jeszcze bąbelka i małżeństwa i możecie się nazywać patusiarską rodziną. Gratuluję :D Jesteś dalej niż w połowie drogi. :D
I chcesz całe życie tkwić w czymś takim? Zastanów się dobrze.
On nie widzi nawet, że ma problem z alkoholem, więc szanse na to, by się coś poprawiło są raczej zerowe.
Boisz się, że coś mu odwali:
- jeśli to obawy o to, że np. zaatakuje Ciebie, gdy mu powiesz, że koniec - odejdź, gdy jego nie będzie w mieszkaniu i napisz list tak jak radził/a LubieBzy
- jeśli to obawy, że on zrobi coś sobie, a są tacy przemocowcy grożący "jak odejdziesz, to się zabiję" - nie daj się w to wciągnąć. Po pierwsze, nie jesteś za niego odpowiedzialna, po drugie takie groźby to zwykle tylko słowa bez pokrycia w rzeczywistości.
I przede wszystkim - NIE WRACAJ DO NIEGO!
A nie boisz się zmarnować życie z alkoholikiem ze skłonnością do przemocy?
Uciekaj szybko!
Zacznijmy od tego że w ogóle nie powinnaś do niego wracać
Nawet jedno piwo dziennie może uzależnić, więc nie o ilość w tym nałogu chodzi. Alkoholik rzadko kiedy widzi swój problem i zwykle robi wszystko, żeby odwrócić od siebie uwagę. Jeszcze się nie spotkałam z alkoholikiem, który by się dobrze wypowiadał o partnerce i najbliższym otoczeniu... A należy to się Tobie szacunek a nie jemu piwko.