#wN4o1

Kiedyś, dawno temu, gdy jeszcze nie miałem wyznaczającego przynależność do lepszej warstwy społecznej prawa jazdy, dużo jeździłem rowerem. Miałem wtedy może 14 lat, nie pamiętam, sami za chwilę zrozumiecie. Jeździłem dosyć sporo, 50 km dziennie nie było żadnym wyzwaniem, a większość kości miałem już na rowerze połamanych. To było gorące, letnie przedpołudnie gdy postanowiłem odwiedzić kuzyna z sąsiedniej miejscowości i pojechać z nim nad jezioro (pierwsze fajki, pierwszy alko, pierwsze dziewczyny - sami wiecie). Kuzyna jednak nie zastałem w domu, a że nie było jeszcze komórek, to nie miałem z nim kontaktu. Postanowiłem wrócić do domu. Właściwie więcej nie pamiętam, za wszystko żałuję...

Po 3 dniach obudziłem się we własnym pokoju. Miałem zaniki pamięci, części wspomnień do dziś nie odzyskałem, a i łatwo zapominam wydarzenia z życia, tak więc piszę o tym, czego sam nie pamiętam. W drodze powrotnej miałem dotrzeć rowerem do początku mojej miejscowości, gdzie na lekkim wzniesieniu, od kiedy tylko pamiętam, są domki letniskowe. Z jednego z nich na drogę miał wyjeżdżać VW Transporter, tyłem, bo co nie te lepsze warstwy społeczne z prawkiem to nie dadzą rady? Według tego, co mi później opowiadał kierowca - nie widział mnie i tak doszło do wypadku. Ja rowerem - on cofając busem z górki, zderzenie muchy z wołem. Znalazł mnie leżącego na drodze, ponoć po chwili wstałem - pewnie było to dla niego chwilą wytchnienia która nadeszła po wiecznej chwili niepokoju - jednak mnie nie zabił. Mój rower miał przekrzywioną kierownicę, więc pierwsze za co się wziąłem, to naprawa układu kierowania. Wziąłem rower i powiedziałem kierowcy, że nic mi nie jest i pojechałem do domu. 

Matka - jak to matka, od razu widziała, że coś ze mną nie tak, a ja na jej pytanie: Co się stało? Powiedziałem: Miałem wypadek. I poszedłem spać olewając resztę pytań.
Trzy dni później wstałem z bólem głowy i prawie nic nie pamiętałem. Do dziś, jak o czymś zapomnę, to wykręcam się wypadkiem.
Margo Odpowiedz

Spałeś 3 dni i nikogo to nie zaniepokoiło? Matka słysząc że miałeś wypadek pozwoliła, aby dziecko leżało kilkadziesiąt godzin nieprzytomne...

DianaJudyta

a co miała zrobić? serio? karetka i na pogotowie

Hsza

Przecież od razu do szpitala powinni go zawieźć albo karetkę wezwać i tam leżeć powinien.

Mam5latek

Daaawno temu tak było, skoro dziecko żyje, to co się przejmować. Wiele razy rozciąłem sobie głowe o jakieś kafelki, grzejnik, a to się poparzyłem i ani razu matka mnie nie zawiozła do szpitala, przyłożyła troche lodu i się zagoiło. Co prawda była i jest nadal pielęgniarką, ale kiedyś ludzie myśleli na "chłopski rozum".

pozdrawiam

NA PEWNO zaniepokoiło, pewnie matka wezwała lekarza do domu, on zbadał i w ogóle, tylko autor posta tego nie zawarł, bo nie to było istotą jego historii ;)

pozdrawiam

Ah i pamiętajmy, że to były czasy przedkomórkowe :P

Daisoto

Ale tam nie jest napisane że spał 3 dni, tylko że 3 dni od wypadku wstał z bólem głowy :D

ahaok Odpowiedz

Całe szczęście, że tak to się skończyło.

Dodaj anonimowe wyznanie