#wMh01
Moja babcia zjada m.in. zgniłą sałatę. W naszym domu rzadko kiedy coś zdąży się zepsuć, ale czasami to się zdarzało. Były to rzeczy typu pół małego jogurtu, pół mielonego, które spadł z talerza za wysoki słoik czy właśnie taka nieszczęsna sałata, która była obita już w sklepie i zaczęła zamieniać się w papkę dwa dni później. Babcia potrafi wyciągać takie rzeczy ze śmietnika (domowego i przydomowego), zalać szklanką octu, łyżką przypraw i zjeść. ŻEBY SIĘ NIE MARNOWAŁO, PIENIĘDZY, DARÓW BOŻYCH SZKODA - cytuję.
Nie dociera do niej, że leki, które trzeba kupić, gdy za każdym razem dostaje potężnej sraczki, rzygaczki itd. są WIELOKROTNIE droższe niż ta sałata czy pół kotleta. Próbowaliśmy zostawić ją samą sobie, ale gdy trafiła do szpitala zagrożono nam prokuratorem, że babcią się nie opiekujemy, zaniedbujemy ją i ogółem chcemy zabić. Prośba, by lekarz jej wtłukł do głowy, że to co babka robi zakłada na samobójstwo, kończyła się fiaskiem. Albo nam nie wierzyli i oskarżali o jej głodzenie, albo nie byli w stanie tego dokonać.
Próbowaliśmy ją zaciągnąć do psychologa, psychiatry, ale odmawiała, a ubezwłasnowolniona nie jest. Zaburzenia odżywiania ma dla nas ewidentne. Ciekawe jest to, że babcia nigdy nie zaznała głodu ani chłodu, wręcz przeciwnie: pochodziła z rodziny szlacheckiej i wszyscy zdołali uciec przed II WŚ do Australii, gdzie żyli bardzo dostatnio.
Postanowiliśmy rozwiązać problem nie dopuszczając by w domu, nawet w śmietnikach, było cokolwiek zepsutego. Zaczęła chodzić po sąsiadach i zbierać odpadki, rzekomo na kompost. Rozmawialiśmy z nimi, ale nikt nie chciał nam uwierzyć w wyczyny babci, sądząc, że staruszkę szkalujemy, bo przecież to prawdziwa dama starej daty! Nigdy nie zdołaliśmy jej przyłapać na gorącym uczynku, zanim nie było już za późno. Nikt nie ma czasu pilnować tej obłąkanej baby, bo rodzice muszą pracować, ja się uczyć, a opiekunki nie dość, że pochłaniały majątek, to nic nie umiały poradzić.
Od siedmiu lat moje życie niemal codziennie wypełnione jest jej sraniem, rzyganiem i lekarzami. Co trzeci raz nie zdąża do toalety, albo cofa się pod takim ciśnieniem, że sra i rzyga jednocześnie. Oczywiście my to musimy sprzątać. Po cichu liczę, że w końcu nażre się czegoś takiego, po czym się przekręci raz a dobrze...
W tej historii moją uwagę zwrócił jej argument o niemarnowaniu darów bożych. Zapewne kobieta ma problem ale być może też jedynym jej autorytetem będzie jakiś ksiądz? Może warto poprosić go, żeby jej włożył jej do głowy, że takie zachowanie to grzech? Czasem z chorym trzeba zagrać w jego grę. Mam nadzieję, że doznasz wreszcie ulgi. Pozdrawiam
A jak zrzyga do ubikacji (razem z „dobrym” jedzeniem), to już nie jest strata?
Może wtedy zjada te rzygi?
Zgłoście sie ze sprawą do dzielnicowego w celu sporządzenia notatki na piśmie. Jeśli babcia nie jest ubezwłasnowolniona i nie chce isc do psychiatry taka notatka będzie pierwszym krokiem na długiej drodze do ubezwłasnowolnienia (byc moze osoby starsze da sie ubezwlasnowolnic szybciej niz np alkoholikow co trwa latami). Napewno gdyby przytrafiloby sie jej cos zlego to takie zgloszenie u dzielnicowego i rozpoczete kroki beda niezbitym dowodem ze zaniedbania osoby starszej w domu nie było a zawiodły powolne mechanizmy biurokracji na drodze prawnej.
Warto tez zostawiac slad na piśmie w postaci roznych skarg na lekarzy was oskarzających lub niedających Wam wiary i olewajacych sprawe.
@Joke88 ale jak to sobie wyobrażasz? halo, policja? babcia zjadła starego kotleta, proszę przyjechać!
7 lat? Nie możecie po prostu zainstalować kamery i nagrać jej zachowania??
Moja babcia ma podobnie. Nie w takiej skali ale również potrafi wyjąć nadpsute jedzenie z domowego kosza i zjeść - żeby się nie marnowało. Nadpleśniał chleb był zjadany a kupiony świeży - dopiero jak się zestarzeje bo ten plesniowy jeszcze jest. Ograniczyła takie zachowania dopiero po najedzeniu się gazowaną grochówką. Problem dotyczył też leków po terminie. Tu pomogło jak wysmarowala się na noc 40stoletnim Vickiem i poważnie poparzyła skórę.
I też nie cierpiała nigdy biedy. Jak moja mama sprząta i wyrzuca jej "skarby" to wtedy pada argument- jak jesteś taka rozrzutna to nic nie będziesz miała, tylko wyrzucić, zmarnować, a to jest jeszcze dobre i się wykorzysta. Więc może to jest sedno problemu?
Dlaczego niby grozi wam prokuratura? Od kiedy jest się odpowiedzialnym za coś takiego?
Zaniedbanie osoby starszej, ktora ma sie pod opieka, jak najbardziej mozna zglosic prokuraturze.
ale oni nie mają jej pod opieką. gdyby mieli, byłaby ubezwłasnowolniona, a autor sam wyraźnie napisał, że nie jest, nie mają więc obowiązku mieć jej na oku 24/7.
z resztą, tu własnie wyznanie mi najmocniej śmierdzi. gdyby sprawa faktycznie przeszła przez sąd, byłyby dwie opcje: uznanie babci za samoświadomą i zdolną do decydowania o sobie = rodzina niewinna jej wybrykom i ich konsekwencjom, lub za nieświadomą i niezdolną do samodzielności = ubezwłasnowolnienie i ustanowienie opiekuna prawnego.
sąd nigdy nie ukarze za brak opieki nad kimś samostanowiącym, bo to zwyczajnie jest logicznie niemożliwe i samo sobie przeczy, np. "opiekun" zabrania takiej osobie wychodzić z domu, a "podopieczny" mimo to chce wyjść. kto w tej sytuacji powinien zadecydować? z każdą taką pierdołą trzeba niby dzwonić do sądu?
Jesli jest w domu osoba starsza ktora nie jest ubezwlasnowolniona to i tak MOŻE ale nie musi grozic kara za zaniedbanie takiej osoby lub nieudzielenie/zaniechanie pomocy, moze i jest to pozbawione logiki, ale niestety tak jest. I z urzędu takie sprawy scigane nie sa, jakas osoba fizyczna musialaby wystosowac oskarzenie. Nie sa to wysokie kary, ale mimo wszystko lepiej jednak wykonac dla spokoju jakies kroki i zglosic takie zachowania odpowiednim sluzbom.
Wiem, że nie wypada, ale dawno żadne wyznanie mnie tak nie rozbawiło
Skoro Bóg jest tutaj dobrym argumentem to przetłumaczcie, że nieszanowanie swojego zdrowia również jest marnowaniem Bożego daru :)
Przyłapcie ją w końcu i nagrajcie.
Mieszkacie z nią? Macie obowiązek opieki?
Ja bym dla świętego spokoju się wyprowadziła jeśli tak. I niech sama sprząta i sobie radzi.