#wLRGK
Wykazuję postawę aspołeczną i nie potrafię podtrzymywać znajomości, bo za dzieciaka nie wolno mi było wychodzić do znajomych. Powód? Rodzice bali się, że coś mi się stanie, przecież świat taki okrutny.
Pamiętam to, ale też wiele fajnych chwil, dlatego jeszcze utrzymuję kontakt z rodzicami. Jednak jest jedno ale... nie tęsknię, nie dzwonię, wymyślam wymówki, aby do nich nie jeździć. Jak tylko skończyłam szkołę średnią, poszłam na swoje, do innego miasta.
Obecnie mam około 30 lat, swoją rodzinę i wciąż nie czuję potrzeby odwiedzania rodziców. Rozważam przeprowadzkę jeszcze dalej niż obecnie, a fakt, że będziemy się rzadziej widywać, uważam za olbrzymi plus.
Nie wyobrażam sobie, aby na ich starość zajmować się nimi lub co gorsza wziąć jedno z nich do siebie, bo to drugie odejdzie.
Pewnie niektórzy stwierdzą, że jestem wyrodną córką, ale rzadko kto miał rodzica tyrana, a drugiego totalnie biernego lub jeszcze dokładającego swoje.
Mylisz się pisząc że rzadko kto, takich rodzin jest więcej niż się wydaje.
Na twoim miejscu, już teraz ucięła bym wszelki kontakt z rodzicami, bo jeżeli nie masz rodzeństwa to na starość cała presją społeczeństwa i reszty rodziny spadnie na ciebie, po prostu cię zlinczują jeżeli nie zaopiekujesz się “ biednymi" schorowanymi rodzicami.
Niech jeszcze zrzeknie się praw do rodziców. Serio pisze, bo później tak czy siak będzie musiała się nimi opiekować. Napisać pismo i do sądu.
rudzianka jak to zrobic?
nie podejzewam, zeby wieleto dalo w dobie powszechnych pozwow o almenty od dzieci na rodzicow
@bazienka, jak się zrzekniesz praw to i sama nie będziesz mogła pozwać rodziców o alimenty. Plus jest taki, że jak rodzice będą mieć długi to nie spadną one na Ciebie. Idź do prawnika. On Ci pomoże napisać.
Moi rodzice też używali paska/witki/ręki, też nie pozwalali mi wychodzić przez co ja również wykazuję postawę aspołeczną. Nie jesteś rzadkością.
Niestety.
"Rzadko kto miał rodzica tyrana"... nie. Nie mam zamiaru umniejszać Twojego cierpienia, ale Ty nie umniejszaj cierpienia innych ludzi twierdząc, że jest mało osób tak skrzywdzonych jak Ty. Takich osob jest o wiele więcej.
Doskonale Cie rozumiem. Miałam identycznie po za tym, że byłam wychowywana przez jednego z rodziców. Tylko szkoła, dom i obowiązki. O jakimkolwiek życiu towarzyskim mogłam zapomnieć. Najgorsze były wakacje.. Skończyłam 18 lat i wszystko się skończyło. Też nie tęsknie. Nie utrzymuje wogóle kontaktów i jest mi z tym dobrze.
Trochę się mylisz, ale rozumiem Ciebie. Ja może miałam tylko pół życia przesiąknięte przemocą, ale matka wywierała na mnie taką presję i stosowała manipulację, że do tej pory muszę się pilnować w pewnych sytuacjach. I też staram się unikać kontaktu, choć matka potrafi nadal wpędzać mnie w poczucie winy. A ja sama już nie wiem, co robić. Bo nie nauczyłam się tworzenia zdrowych relacji, jak utrzymywać przyjaźnie, co wypada, a co nie. Nie potrafię być na luzie i mimo, że znam pewne standardy społeczne i życia towarzyskiego to i tak błądzę. Jest rysa w psychice i przypuszczam, że Ty również taką posiadasz. Ja odpuściłam i postanowiłam żyć swoim życiem, bo mam je tylko jedno, Tobie autorko również radzę zacząć myśleć o sobie. Nie musisz spłacać żadnego długu wobec rodziców.
"Mam około 30 lat" brzmi tak, jakbyś sama nie wiedziała, ile dokładnie masz tych lat. "Jestem po / przed 30-tką", ewentualnie "Jestem w okolicach 30-tki" byłoby znacznie bardziej fortunnym określeniem.
Mam prawie 30lat i tez nie "wolno" mi wychodzic z domu. Mam siostre ktora mieszka za granica i ma gdzies nasza mame. Niby mama mowi ze tez powinnam wyjechac zeby polepszyc swoj byt. Wychodze ze znajomymi, a po 20minutach telefon ze ma zawał. Wracam, a tu całkiem zdrowa kobita
To chore.
Moja mama tez uzywala paska, trwalo to przez kilka dobrych lat. Do dzis pamietam jak strasznie sie balam kiedy zrobilam cos, co bylo malej szkodliwosci, ze inni rodzice nawet tego by nie zauwazyli, a ona za mala rzecz tak mnie bila pasem, ze mialam siniaki na calym ciele. Do wszystkiego namawial ja, juz na szczescie byly, maz. Nie mowie ze to tylko jego wina, bo mama swoj rozum powinna miec. Ale kiedy wzieli rozwod, usiadlam z nia i porozmawialysmy od serca w ten dzien. Przeprosila mnie za wszystkie przykrosci ktore wtedy mi zrobila. Wybaczylam jej. I od tamtej pory mamy naprawde swietny kontakt ze soba.
wcale ci sie nie dziwie
ja mieszkam 200 km od swoich i przyjezdzam ze 2 azyw oku do mamy, do starego sie nie odzywam a i tak czesto konczy sie moim placzem
i nie nie ma opcji bym wziela go do siebe na starosc i dala sie torturaowac psychicznie jak pzez cale dziecinstwo