#wF89o
Jakoś 4 lata temu, zabiegałem o względy pewnej dziewczyny. Na początku znajomości odrzuciła moją, jak mi się wtedy wydawało, ofertę nie do odrzucenia. Nie chciała ze mną być. Jako ambitny chłopak nie dałem za wygraną i taka błahostka mnie nie zniechęciła. Zostaliśmy przyjaciółmi. Wiadomo godzinne rozmowy, wypady, ale na tym był koniec. Po roku podczas jednego ze spotkań, w trakcie rozmowy obiekt moich westchnień oświadczył "Już mogłabym być twoją dziewczyną!".
Tak!!! Cały misterny plan się udał. Miesiące starań, tygodnie przygotowań. Czułem się prawie tak jakbym odnalazł zaginione 19 mld z OFE. Teraz wystarczy się tylko zgodzić i potem już z górki prawda? Otóż nic bardziej mylnego. Mój niezawodny język i cięta riposta zrobiły swoje. Odpowiedziałem "No jak ładnie poprosisz, to się może zgodzę"... Nastąpiła niezręczna cisza.
Po tych słowach zajęło mi jeszcze pół roku, żeby zostać jej chłopakiem. Co prawda specyficzny humor mnie nie opuścił i do tej pory często mówię podobne rzeczy, ale jej to nie przeszkadza, prawie się o to nie kłócimy.
Powinieneś dostać order za wyjście z friendzonu. Moje gratulacje :D i powodzenia!
"PRAWIE się o to nie kłócimy" :D
Prawie robi wielką różnice ;)
ucieczka z friendzona?
"Czulem sie prawie tak jakbym odnalazl zaginione 19 mld z OFE" genialne :D
Tez czasem palne cos takiego co mnie by rozsmieszylo ale innch jakos nie bardzo smieszy...
ja bym sie z tego smiala a nie kazala sie starac kolejne pol roku ;)
Przeczytałam mając 4 lata XD
Ja bym się nie obraziła tylko odpowiedziała: Sorrrry to nie do cb. Kolega przyszedł. Po czym wyszłoby tak samo tylko bez półrocznego czekania :) Lepiej mieć zabawnego chłopaka :)
Kropeczka