Po raz pierwszy zaprosiłem swoją dziewczynę na noc do domu i przy okazji przedstawiłem ją mamie. Ucieszyłem się, bo obie szybko złapały kontakt i znalazły wspólny język. Cieszyłbym się jednak jeszcze bardziej, gdyby nie fakt, że polubiły się tak bardzo, iż resztę wieczoru spędziły razem, plotkując przed telewizorem i oglądając seriale. Wypiły półtorej butelki wina, a potem pijane zasnęły na kanapie. Ja w tym czasie w swoim pokoju musiałem sam oglądać filmy, które mieliśmy obejrzeć razem z dziewczyną.
Jak widać, jestem aż takim przegrywem, że dla mojej własnej dziewczyny towarzystwo mojej matki jest atrakcyjniejsze niż moje.
Dodaj anonimowe wyznanie
Co wy z tymi przegrywami? Jeden wieczór się nie udał i już całe życie swoje zdefiniowałeś.
Pogadaj z nią, powiedz co Cię zabolało i wyjaśnijcie to sobie.
Gorzej by było jakby obie się nie polubiły. Nie ma na co narzekać.
Michał, jeśli to ty to masz rację. Rozmowa z twoją matką była ciekawsza niż wszystkie z tobą razem wzięte (btw stare wyznanie)
Przecież z tobą się nie da rozmawiać. Jedyny jakiś pożytek to ewentualnie ruchanie, niczego więcej się od ciebie nie oczekuje.
Xd piszesz to nie znając mnie osobiście. Żałosny jesteś
Wystarczająco się już tu przedstawiłeś żeby wiedzieć ktoś zacz.