#vyVtN

Od niedawna zatrudniłem się jako dostawca pizzy. Fajna, lekka praca. Można spotkać wiele ciekawych osób, czasami wpada jakiś napiwek, ale i wielu buraków, którzy będą awanturować się, kiedy nie masz 10 groszy reszty dla nich. Na moje nieszczęście można też odtworzyć koszmary przeszłości związane z pewnymi miejscami, a tu z konkretną ulicą. Do rzeczy.

Sobota, dzień największego sajgonu. Wiadomo, lokal pełny, zamówień pełno, pracuje się wtedy na dwukrotnych obrotach. Około godziny 22, czyli już późnym wieczorem, dostałem adres, którym była TA ulica. Kiedy chodziłem do gimnazjum była ona po drodze do mojego domu. Obskurne kamienice, wszystko w graffiti, Mieszkał tam sam miejscowy element, wiernie wychowywany w kulturze wpier*olu. Część tej kultury czułem niemal zawsze kiedy wracałem tędy do domu. Strasznie się bałem tędy chodzić. Zacząłem więc wracać do domu naokoło i uzyskałem trochę spokoju.

Skończyło się gimnazjum, nie zagłębiałem się w tamte rejony, no ale ten adres... Myślę sobie - co ma się stać? To było tyle lat temu, na pewno tylko wejdę, wyjdę i po sprawie. Zapakowałem pizzę do torby, wsiadam do auta, w myślach krótka modlitwa i jadę. Jako, że to małe miasto to dojechałem tam w 3-4 minuty. Głęboki oddech, wysiadam, idę do bagażnika, a w moją stronę idzie nie kto inny, jak w/w wyznawca kultury wpier*olu. Pomyślałem, że to klient zamawiający pizzę wyszedł sobie po nią ze swojej kamienicy. Witam się zatem grzecznie

- Dzień dobry!
- No, nie taki dobry.

Nogi się pode mną ugięły. Koleś naprawdę miał niemiłą aparycję i wzbudzał potworny strach. Łysy, w tatuażach i w dresiku. Gorzej było, jak zaczął iść w moją stronę.

-Ty, Ziomek, nie jeździłeś ostatnio tu po naszej ulicy białym Polonezem?

Chciałem cokolwiek odpowiedzieć, nie zdążyłem. W tym momencie z jego rękawa wyciągnął wielki, kuchenny nóż i wraz z tym nożem idzie w moją stronę. Całe życie stanęło mi przed oczami. Było strasznie ciemno, zaułek ulicy, żadnej opcji ucieczki. Tylko ja i on patrzący we mnie wzrokiem zabójcy. Sparaliżowany patrzę w jego stronę, jest coraz bliżej, zaniemogłem. Wiem, że powinienem zareagować, ale kompletnie mózg odciął się od reszty ciała. Na szczęście w pewnej chwili otrzeźwiałem, otworzyłem bagażnik, wskazałem na pudło z pizzą i mówię:

- Stary, jestem tylko dostawcą pizzy.
- Taaa, a jaki masz adres?
- Blok 3, mieszkanie 2.
- A, to spoko mordeczko, nie peniaj, nie o ciebie chodzi. Chodź, pokażę ci gdzie to jest.

I rzeczywiście, zaprowadził mnie pod wskazany adres, przybił piątkę, przeprosił i życzył miłego wieczoru.
radioforever Odpowiedz

miałabym zawał na miejscu

AnonimowaMarzycielka

Mnie by się automatycznie włączył motor w tyłku xd

AkariStyle

Ja bym zemdlała momentalnie.......Jak czytałam to wyznanie to mi się wydawało, że
ktoś go obroni albo że policja będzie akurat przejeżdżać......jak widać tak nie było.......

Lodzik123

Ja to bym odrazu uciekła

bobylon89 Odpowiedz

Teraz czekamy na wersję Sebka, jak to przypadkiem zaatakował biednego dostawcę pizzy

KapustaRosyjska Odpowiedz

No i wszyscy śmiechy hihy, jaki fajny Sebek, Nosz kurde ale specjalnie założyłam konto by skomentować. "Nie o ciebie chodzi" Ta, więc mamy gościa z nożem grożącego komuś a inni kłócą się jak to jest być dostawcą pizzy. Ciekawe co tam u osoby o którą chodziło.

ShadowTune Odpowiedz

Dostawca pizzy ma większy szacun u sebków niż ich ziomki :D

AndyAnderson Odpowiedz

"Jestem dostawcą pizzy, fajna, lekka praca". Sam kiedyś pracowałem jako dostawca jedzenia i uważam, że jest to jedna z najgorszych dorywczych prac. Nie dość, że ciągły zapierdziel, praca od 10 do 21, ciągłe wchodzenie do jakichś firm na 3-4 piętro, ciągły pośpiech, ludzie niemili (upominający się o 10gr...), a o napiwkach mogłem zapomnieć (10zł dziennie to maks. co dostawałem). Popracowałem 2 miesiące i więcej mnie tam nie widzieli, nie polecam.

Suzanaaa

1.Nikt nie ma obowiązku dawać Ci napiwków :) - dostajesz przecież wypłatę, być może niewielką ale kogo to obchodzi? Sam sobie wybrałeś taką pracę, i klient nie musi Ci dokładać, zwłaszcza że część z nich też może ciężko pracuje i nie zarabia wiele. Strasznie mnie denerwują te żebry pod postacią "napiwków".
2.Ja nie upominałabym się o 10 groszy, ale to Twój cholerny obowiązek, aby wydać resztę, a nie zaokrąglać.

gwynbleidd

@Suzanaaa, całkowicie zgadzam się w kwestii napiwków. Nie czaję tego zwyczaju. Dlaczego mi, jako perukarzowi nikt nie daje napiwków za zrobienie peruki? I dlaczego ja miałabym się dokładać do wypłaty całkowicie obcej mi osoby? Dużo pracowałam, żeby wyrobić sobie zawód i teraz ciężko pracuję, żeby mieć trochę grosza w kieszeni i wkurza mnie, że jestem oceniana, bo nie dałam napiwku kelnerowi czy chłopaczkowi, który przywiózł mi pizzę. Ja za swoją uczciwą pracę dostaję pieniądze, które mi się należą i nie rozumiem, dlaczego miałabym je potem rozdawać ludziom, którzy i tak dostają stałą wypłatę od szefa.
2. BŁĄD. To Twój obowiązek mieć pieniądze, by móc zapłacić cenę. Zwyczajem jest, że sprzedawca (w tym momencie dostawca) ma więcej pieniędzy, żeby wydać klientowi resztę, ale jak nie ma jak wydać, to może wręcz odmówić klientowi sprzedaży produktu. Jest prawny zapis dotyczący tej sprawy.

Suzanaaa

Dlatego napisałam, że ja nie czekałabym na 10 groszy czy tam złotówkę, ale gdybym jednak czekała na resztę to nie chciałabym być nazwana burakiem;), w każdym bądź razie gdy zamawiam pizzę, to zawsze dostaję informację, że dostawca będzie miał przy sobie tylko 20 zł(zapewne w drobniakach) do wydawania reszty.

Suvjue Odpowiedz

Hahaha również robię jako dostawca. Pojechałem kiedyś pod adres zaparkowałem w podwórku a tam melanż na całego mówię okej jakoś to będzie ściągam kask biorę torbę i nagle podpity koleś patrzy i pyta dla kogo jeździsz ( skutery maja wielkie napisy firmy) odpowiadam że dla xxx chwilę myśli i mówi aaa tylko od was pizze zarabiam jakie macie teraz kody promocyjne ? Dawaj otworze Ci tylnie wyjście. Faktycznie zamawia często i zawsze daje fajne tipy

Aktopytaa Odpowiedz

Chyba bym zemdlała :o

Agaz99 Odpowiedz

mam wrażenie,że to zmyślona historia.

Akdx

Mam podobne odczucia, wyjąłby nóż na typa, co do którego nie jest pewien? Chociaż kto ich tam wie w tym rejonie... ;p

Morrison Odpowiedz

Nienawidziłam dowozić pizzy na patologiczne ulice..

Hollie234 Odpowiedz

Takie zdarzenie powinieneś autorze zgłosić na policję. Komuś może się stać coś złego, to już nie są żarty

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie