Zazwyczaj, kiedy jadę autem do rodziców, na przednim fotelu pasażera leży klatka z moim chomikiem. Droga, po której się poruszam, jest od pewnego czasu w remoncie, wobec czego sporo na niej kolein, wybojów i wszelkiego rodzaju uskoków. Kiedy zbliżam się do tych znaczących, opieram prawą dłoń na klatce, żeby chociaż troszkę zamortyzować uderzenie.
Ostatnio zgarnęłam po drodze autostopowicza - zjechałam na pobocze, przeniosłam klatkę na tylną kanapę, a mój nowy towarzysz podróży zajął miejsce chomika.
Wyobraźcie sobie moje i jego zakłopotanie, kiedy podczas przejeżdżania przez głęboki uskok, z przyzwyczajenia złapałam pasażera za udo :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Brzmi jak wstęp do dobrego filmu.
Dokladnie
twój komentarz wniósł bardzo dużo stifi. Mam nadzieje że jesteś z siebie dumny
Twój także
No właśnie
Ciekawe jaki rodziaj xD
Wyobrażam sobie, jak zestresowana próbujesz mu wytłumaczyć 😄
"Bo ja chciałam za chomika złapać" :p
Ja bym był zazdrosny na miejscu tego chomika...
Mój Mefisto kocha tylko siebie, więc absolutnie nie był zazdrosny;)
bo ja chciałam tylko przytrzymać chomika :P
I nie ma najlepszego - jak on zareagował? ^^
Chłopak był mega wyluzowany, zażartował, że w sumie on bardzo chętnie "pozna mnie bliżej", ale jednak sugeruje zjazd na jakiś parking, bo to dość niebezpieczne "zabierać się do rzeczy" w trakcie prowadzenia auta :D
Ale to nadal nie jest koniec opowieści... kontynuuj ;-) Ja zatem ty zareagowałaś?
Ja to na twoim miejscu posikalabym się ze śmiechu gdybym się ogarnęła co zrobiłam
@GraczLoLa jeśli chodzi Ci o to, czy szukałam najbliższego parkingu, na który moglibyśmy zjechać, to nie, kontynuowałam jazdę, obyło się bez nieplanowanych przystanków. I nie, nie jesteśmy razem, nie wychowujemy wspólnie mojego chomika :)
@Smieszkaa
No właśnie o to chodziło... cóż.. można rzec, że było blisko ;-)
@GraczLoLa rzeczywiście, było blisko dosłownie i w przenośni ;)
Aczkolwiek chłopak był jeszcze nieletni, a ja już troszkę lat przeżyłam, więc żadne z nas raczej nie żałuje :D
Wiesz, Ty może nie żałujesz, ale czy chłopak nie żałuje? Myślę, że narobiłaś mu apetytu;)
Kiedyś, po pracy, odwoziłam swoją pracownicę, niech będzie Anię, do domu. Miałam w tym czasie szczeniaka, który zazwyczaj jeździł ze mną na przednim siedzeniu pasażera. Podczas gwałtowniejszego hamowania lub jazdy po wybojach zawsze przytrzymywałam go ręką, żeby nie spadł z siedzenia. Jadę więc sobie z Anią i nagle auto przed nami ostro zahamowało, ja także po hamulcach i ręką w bok... Tuż na biust Ani. W chwili, kiedy dotarło do mnie co zrobiłam, zaczęłam mamrotać jakieś przeprosiny i tłumaczyć się bez ładu i składu, że hamowanie, pies, przyzwyczajenie, a Ania mi na to z szerokim uśmiechem: "szefooowo, jak chciałaś mnie pomacać troszkę, to trzeba było powiedzieć, to bym się wyprężyła ładnie, a nie mnie tak z zaskoczenia za cycki łapiesz, że niby ratować mnie chciałaś przy hamowaniu". Minęło już z 1,5roku, a ona wciąż mi wypomina... ;)
Ja mam taki odruch jak gwałtownie hamuję, i nie ważne czy wiozę na fotelu obok zakupy, psa czy jakiegoś ludzie zawsze łapię i przytrzymuję 😂 osoby które pierwszy raz ze mną jadą zawsze czują się nieswojo jak nagle je przyciskami do fotela, a ja nie umiem się tego oduczyć 😂
Dobrze, że za udo, a nie za coś innego...
Czy mi się wydaję, czy jeżdżenie autostopem znowu staję się modne? Gdziekolwiek nie pojadę z rodzicami wszędzie autostopowicze
Cały czas było.