#vkNeJ
Zwiedziłam cały kościół, obejrzałam każdy obraz i gdy moja wycieczka dobiegała końca, zauważyłam bardzo ciekawe pomieszczenie, a mianowicie konfesjonał (nie wiedziałam wtedy co to jest ani do czego to służy). Wybadałam, że w środku siedzi cicho jakiś pan. W tym momencie zaczęłam "łączyć fakty". Byłam wtedy mała, załatwianie swoich potrzeb do nocnika nie było jeszcze dla mnie do końca codziennością. Zawsze jak potrzebowałam zrobić numer 2, chowałam się gdzieś i cichutko załatwiałam swoją potrzebę.
Myślałam, że ksiądz siedzący w tej budce robi to samo, ale coś mi nie pasowało. Dorośli ludzie, gdy idą za potrzebą, zamykają za sobą drzwi, a tego pana było widać. Ot, zagadka. Jednak byłam już całkiem przekonana, że wiem co ten pan tam robi. Cisza w kościele, a tu czteroletnia ja z wydedukowanym sądem pełnym głosem do księdza w konfesjonale "Co ty tam tak cicho siedzisz? Srasz?". Z tego co pamiętam cały kościół wybuchnął śmiechem.
Nie dość, że słownictwo brzydkie jak na takie dziecko to jeszcze zwracanie się na "Ty" do obcych...
Słownictwa można się w łatwy sposób nauczyć od dorosłego. Wystarczy raz powiedzieć koło małego dziecko coś w stylu "Zesrałeś się?!" niekoniecznie skierowane do niego. Dziecięcy mózg chłonie jak gąbka. A poza tym małe dzieci bardzo często mówią do dorosłych na ty. Ja jeszcze w wieku 6 lat mówiłam do ojca kolegi na ty.
Niewychowany dzieciar .. takie słowa u 4 latki?
stara pasta
Moze nie do końca anonimowe ale zabawne
Może nie do końca anonimowe, ale za to zupelnie nie prawdziwe, to stara pasta