#VkdHd
Koledzy swoje komórki wyłączone zostawili w pensjonacie. Dziewczyna kolegi na szczęście telefon miała, również ze słabą baterią, ale posiadała ładowarkę. Weszliśmy na stację, przełożyliśmy karty SIM, znalazła jakieś gniazdko, zostawiła komórkę na ziemi i poszła pudrować nosek do WC. Jej chłopak wiedząc, jaką naiwną istotą jest owo dziewczę, wpadł na szatański plan. Zmienił jej w komórce język na czeski, którego ona totalnie nie rozumie. Dziewczę wróciło z WC, wszystko było ok do momentu, gdy pan od opony napisał smsa. Popatrzyła na wyświetlacz i krzyczy "Co to jest?!", "Jak to się stało?!", "Weźcie to ode mnie!". A tymczasem jej dowcipny ukochany powiedział, że to przez to, że ładuje komórkę czeskim prądem. I że ogólnie zawsze tak jest – gdyby ładowała komórkę w Norwegii, analogicznie język zmieniłby się na norweski.
Dziewczę naiwne i uwierzyło. Zaczęło panikować jeszcze bardziej. Wtem chytry kolega powiedział, że jako jej rycerz na białym koniu uratuje miłość swojego życia z opresji – ma zewnętrzną ładowarkę, którą ładował jeszcze "polskim" prądem. Podpiął ją pod telefon koleżanki i szybko zmienił język na polski. Dziewczę uradowane.
Nim oświeciliśmy ją, że prąd nie ma narodowości, zdążyliśmy zrobić jej ten dowcip jeszcze 2 razy w pensjonacie, podpinając telefon do gniazdka. Kolegę kosztowało to jeden cichy dzień ale się opłacało. :)
Niemożliwe, żeby była grupa aż tak nieporadnych osób. Przedkładanie SIMki, ładowanie sieciowe a na końcu piszesz, że jeden z Was miał powerbank, ale nie miał telefonu.
To brzmi jak scenariusz filmu o wycieczce uciekinierów z placówki zajmującej się osobami opóźnionymi w rozwoju.
Mało ogarnięte to dziewczę, :)
A później Czesi uważają Polaków za idiotów. Dzięki właśnie takim "turystom".
Po co głupotę nazywać naiwnością? No i fajna ta wycieczka była, można się było uśmiać z niezbyt mądrej dziewczyny kilka razy nawet, wszyscy klaskali i śmiechom nie było końca.
wow. ale anonimowe, normalnie padłem ze śmiechu...