Kiedyś byliśmy ze znajomymi w Czechach. Jadąc autem na wycieczkę, złapaliśmy gumę. Na szczęście byliśmy rzut beretem od stacji benzynowej, gdzie mogliśmy się zatrzymać. Wyciągam koło zapasowe z bagażnika i nagle ZONK. Zła felga, więc nic z nim nie zrobię. Na szczęście miły pan ze stacji podał nam numer do innego miłego pana, który dosłownie za parę groszy przywiezie nam inne koło zapasowe – używane, ale sprawne. OK, umówiliśmy się, że zadzwoni, jak będzie dojeżdżał. I wtedy moja komórka padła, a należy wspomnieć, że ponieważ myślenie nie jest moją najmocniejszą stroną, nie wziąłem ładowarki. Koledzy swoje komórki wyłączone zostawili w pensjonacie. Dziewczyna kolegi na szczęście telefon miała, również ze słabą baterią, ale posiadała ładowarkę. Weszliśmy na stację, przełożyliśmy karty SIM, znalazła jakieś gniazdko, zostawiła komórkę na ziemi i poszła pudrować nosek do WC. Jej chłopak, wiedząc, jaką naiwną istotą jest owo dziewczę, wpadł na szatański plan. Zmienił jej w komórce język na czeski, którego ona totalnie nie rozumie. Dziewczę wróciło z WC, wszystko było OK do momentu, gdy pan od opony napisał SMS. Popatrzyła na wyświetlacz i krzyczy: „Co to jest?!”, „Jak to się stało?!”, „Weźcie to ode mnie!”. A tymczasem jej dowcipny ukochany powiedział, że to przez to, że ładuje komórkę czeskim prądem. I że ogólnie zawsze tak jest – gdyby ładowała komórkę w Norwegii, analogicznie język zmieniłby się na norweski. Dziewczę naiwne i uwierzyło. Zaczęło panikować jeszcze bardziej. Wtem chytry kolega powiedział, że jako jej rycerz na białym koniu uratuje miłość swojego życia z opresji – ma zewnętrzną ładowarkę, którą ładował jeszcze „polskim” prądem. Podpiął ją pod telefon koleżanki i szybko zmienił język na polski. Dziewczę uradowane.
Nim oświeciliśmy ją, że prąd nie ma narodowości, zdążyliśmy zrobić jej ten dowcip jeszcze dwa razy w pensjonacie, podpinając telefon do gniazdka. Kolegę kosztowało to jeden cichy dzień, ale się opłacało. :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Opłacało się... a jaki jest konkretnie zysk z tego, że straszysz kogoś, kto jest dla ciebie ważny? Że wkładasz wysiłek w to, żeby czuł się źle? Serio pytam.
Fajnego ma chłopaka. Znaczy z fajnym poczuciem humoru. Jak wujek Janusz z wąsem narąbany na weselu.
Jedziecie w komentarzach po chłopaku, że taki i owaki i jak tak mógł. A nie przyszło Wam do głowy, że ta dziewczyna jest po prostu taka niezbyt mądra? Przecież bardziej rozgarnięta by się na to nie nabrała.
No może jest. To tym bardziej leżącego się nie kopie.
Ten chłopak to obrzydliwy mizogin, nie wyobrażam sobie jak można tak traktować jakąkolwiek kobietę