#vk6G1
Niedawno do bloku wprowadziła się paniusia. Paniusia jest zbyt dumna, by na "dzień dobry" pijaczków odpowiedzieć, ba, nie wszyscy sąsiedzi zasługują na ten zaszczyt. Jednym słowem baba niezbyt miła.
Ostatnio cieplej, więc pijaczki piwkują na ławeczce przy bloku, ja palę w oknie i sobie gadamy. Paniusia wracała akurat z psem do klatki, a pies chyba charakter od pani zapożyczył, bo zaczął jazgotać na chłopaków jak durny. Któryś z nich rzucił "Weź go pani uspokój", na co paniusia oburzona rzuciła "On tak reaguje na alkohol".
I w tym momencie padł tekst, który mnie rozłożył na łopatki: "No to po uj mu pić dawałaś?".
Nic w tym złego, że nie odpowiada. Wy znacie swoich pijaków, pani nie, a od takich zazwyczaj lepiej trzymać się z daleka dla własnego zdrowia.
Pies też nie jest niczemu winien. Mój również szczeka na osoby pijane. I dopóki to szczekanie, z oddali, na smyczy i bez możliwości zrobienia komuś krzywdy, to nie robi nic złego.
A tekst pijaków to właściwie meritum tego, czemu się ich unika.
Unikasz pijaczków bo mogą Cie zagiąć swoją błyskotliwością / inteligencją?
Odpowiedź śmieszna tak na poziom gimnazjum. Ale co w tym dziwnego, że ktoś nie chce mieć nic do czynienia z osiedlowymi pijaczkami???
No to niech nie ma, ale co oni jej zrobili, że dama nie może odpowiedzieć na "Dzień dobry"? Korona z głowy spadnie?
Też z pijakami nie gadam. Najpierw im odpowiesz na dzień dobry, a potem będą zaczepiać by im kase po znajomości pożyczyć.
Pijak pijakowi nierówny. Sama znałam takiego poczciwego pijaka, który zawsze w drzwiach przepuścił, drzwi przytrzymał, "dzień dobry" powiedział i nawet czapkę przy tym zdjął. Do pomocy był pierwszy, czy to przy drewnie, węglu, remoncie. Zawsze skomplementował (i to nie w chamski sposób, tylko normalny "jak pani ładnie w tej sukience"). Czasem nawet czekoladę kupił w osiedlowym sklepie i dał kasjerce, żeby jej dzień osłodzić i wcale nie żebrał o pieniądze na alkohol.
Wiadomo, że są straszni Panowie Żule, do których strach podejść, bo są agresywni, ale nie każdy taki jest i uważam, że odpowiedzenie na "dzień dobry" nie jest jakimś wielkim poświęceniem, jeśli taki pijak nic innego nie robi.
StaryTapczan ale właśnie niektórzy po tym, jak się odpowie na ich "dzień dobry", stają się nachalni. Może "paniusia" wolała nie ryzykować?
Kanapkaznutella Też bym nie odpowiadała. Chcą szacunku to niech się leczą, a nie żerują na wszystkich.
No sorry ale szacunek należy się każdemu, głupie dzień dobry nic by jej nie zekcjlo xD
A pani musi wszystkim dzień dobry mówić? Nie chce niech nie mówi.
Ja też menelom "dzień dobry" nie mówię i nie obchodzi mnie, czy są z mojego osiedla, czy z sąsiedniego kraju. Żul to żul.
Mnie nie śmieszy :(
Nie ma w tej dziewczynie nic dziwnego. Ja też wolałabym z początku pijaczkow unikać to będą wiedzieli że nie chce kontaktu. A pies jak pies. One czują i wiedza kto jest pijany lub pod wpływem.
To śmieszne było może wtedy ale na pewno nie teraz
No riposta niby śmieszno-swojska, ale raz że nie anonimowa, dwa że próby uczynienia z "paniusi" czarnego charakteru wyszły bardzo karkołomnie.
Ktoś mi wyjaśni dlaczego ludzie mają taki problem że ktoś im dzień dobry nie mówi?
Ja nie odpowiadam na dzień dobry pijakow, bo zwyczajnie wiem, że lubią potem zaczepiac o,, parę złotych " i doskonale rozumiem kobiety, które starają się przejść obok i zignorować, bo skąd maja wiedzieć, czy to" dobry" pijaczek, czy zły? Za dużo razy byłam przez takich typów zaczepiana i czasami obrazana. Może ona też miała uraz..? Warto poszerzyć swoje horyzonty zamiast siać hejt i nazywać kobietę paniusią ;)
Cyraneczka, bo to trochę dziwne/chamskie, gdy mieszkamy w jednej klatce kilka lat, w garażu parkujemy obok siebie, a wielki pan nie łaskaw odpowiedzieć dzień dobry. Co nietypowe im gorszy samochód i liter w rejestracji, tym większe chamstwo.
Zwykłe dobre wychowanie
Ludzie, zarówno ja, jak i Poprostuodmiennie, nie mieliśmy na myśli odpowiadanie na dzień dobry osiedlowych pijaczków, a zwykłych sąsiadów, których zna się kilka, czasem kilkanaście lat. Troche to dziwne, gdy człowiek notorycznie pożyczający ode mnie szklankę cukru lub proszący o inne sąsiedzkie przysługi, godzinę wcześniej udaje, że mnie nie zna, nie odpowiada na powitanie, a na koniec zatrzaskuje drzwi od bramy i dosłownie biegnie do windy, by zdarzyć przede mną.
Ps. Sama nie odpowiadam na zaczepki pijaczków, karków i meneli, jak najbardziej tę postawę rozumiem
Ale dlaczego zakładasz że każdy zna się z sąsiadami? Ludzie mieszkają w budynkach gdzie jest 100 albo więcej mieszkań, to nawet się z nikim nie miną o ironio. Co jest dziwnego w tym że np. Jak ktoś mieszka w bloku gdzie jest tylko 10 mieszkań zna 1 osobę? Jeszcze kwestia że może KOGOŚ NIE LUBI? Jak w tym przypadku owej „paniusi” może po prostu coś się stało, durne jest takie zakładanie i rozpamiętywanie że ktoś dzień dobry nie powiedział.
Mieszkałam w budynku, gdzie w dwóch bramach bylo 100 mieszkań i kazdy jednak sie witał, bylo to naturalne, nawet jak widziało się kogoś pierwszy raz w życiu, to jadąc windą zawsze mówiło się „dzień dobry” i przez resztę „podróży” milczało (zwykle nie bylam osobą, ktora witala się pierwsza). Obecnie w jednej bramie mamy 7 mieszkań i 3 firmy. Mieszkam w tej bramie 4 lata, jestem najnowszym mieszkańcem.
Wychowano mnie w ten sposób, że słowa proszę, przepraszam, dziękuję nie są mi obce nawet w stosunku do osób nieznajomych lub nielubianych. Po prostu zwykła kultura.
Nie są to małomiasteczkowe zwyczaje, opisuję sytuację z Wrocławia, Poznania i Wawy, w tych miejscach witanie się w windzie zawsze bylo normalne
Fina za sąsiadami się nie nadąży. Zauważyłam po sobie i otoczeniu, a zwłaszcza jak dołączyliśmy do grona posiadająca psiaki (trochę osób je posiada) Jak pisałam pod innym postem do mnie się niektórzy potrafią doczepić, a jak zwrócisz im uwagę, by sąsiadom, którzy puszczają psy samopas i robią co chcą, to patrzą na Ciebie jak na debila i chorego psychicznie. A muszę dodać, że znamy się dłużej niż 15 lat więc, nie ma tu czegoś takiego, że nowi sąsiedzi czy coś.
Mnie strasznie drażnią sytuację, że do jednego sąsiada potrafią mieć aluzje, a drugiemu słowa nie powie.I jest to jednym z powodów, dla którego z niektórymi sąsiadami się nie odzywam, nawet jeśli chodzi o "dzień dobry". Dla niektórych może być to głupie powody, ale jak chcą by ich traktować z tzw. "minimalnym szacunkiem", niech się trochę postarają.
Poprószyodmiennie, a ja uważam, że witanie się z osoba, ktorej nie znam i której nie chce poznac, ani mieć z nią nic wspólnego jest dziwne. Serio. To, ze mieszkamy w tej samej klatce to nic nie znaczy.
Brawo dla pijaczków.