#vhONh
Często się kłócimy, a tematem kłótni jest seks.
Po ciąży, gdy już doszłam do siebie, chciałam pokazać mojemu M jak bardzo mi na nim zależy, więc na każde jego słowo, że ma ochotę, nigdy nie odmawiałam, mimo zmęczenia. Zawsze starałam się go uwodzić, ładnie ubierać, eksperymentować itp.
Tylko że moje potrzebny seksualne z roku na rok wzrastają, mogłabym codziennie, a mój M raz na 2-3 tygodnie.
Nigdy nie otrzymałam od niego kwiatka, a jeśli mamy wolny wieczór oboje, to M najczęściej siedzi w sieci lub gra. Gdy chcę mu przerwać ten surfing po Internecie, zaczyna krzyczeć i mówić, że nie obchodzi go, że mam akurat teraz ochotę.
Próbowałam z nim rozmawiać, ale to nic nie daje.
Nie czuję się adorowana, nie czuję tego pożądania, nie słyszę, że ładnie wyglądam lub zwykłego "kocham cię".
Porozmawiajcie o rozwodzie. Zawsze to jakiś początek.
Szybki ślub z miłości do dzieci, zwykle nie jest najlepszym pomysłem.
Uwielbiam te zlote rady internetowych Grazynek.
Czy mąż kiedykolwiek miał okazję / potrzebę zawalczenia o Ciebie czy zawsze wszystko miał podane na tacy?
Powiem brutalnie, ale wprost: jeśli nie musiał nigdy się starać, bo zawsze dostawał czego chciał to nie traktuje Cię może z należytym szacunkiem, bo mysli, że już Cię ma w garści. W dodatku kiedy macie dziecko to trochę faktycznie trudniej Ci byłoby od niego odejść.
Na mężczyzn niewiele rzeczy działa tak motywująco jak widok pleców kobiety gotowej od niego odejść ;)
Odradzam. To rozwiązanie na chwilę. Jak sam z siebie się nie stara i nie próbuje nawiązać dialogu, a rozmowy nic nie dają- typ się nie zmieni. Na tydzień dwa, poudaje, ale to przeciąganie, a nie rozwiązanie. Wkurza mnie to, że facet może być chamem, mieć wywalone, a starającym się o przywrócenie motylkow kobietom radzi się "pracuj ciężej, staraj się mocniej!". Tfu
Gorzej jak facet się zgodzi aby odeszła, a ona odchodzić nie zamierzała i nagle traci jakiekolwiek pole do negocjacji.
a po co ma trwaac w zwiazku, w ktorym nie jest szczesliwa
nie lepiej dac sobie szanse na ogarniecie czegos innego, co bedzie jej dawalo szczescie?
a jak zmtywuje chlopa to tym lepiej
Z tym motywującym widokiem pleców to chyba muszę się zgodzić. Znam parę gdzie żona już szykowała dokumenty rozwodowe gotowa odejść, mąż to przypadkiem zobaczył, przestraszył się że ją straci i raz dwa się ogarnął. Potem starali się wypracować jako taki kompromis i teraz minęło już 5 lat, a związek trwa i wydaje się udany.
Odetnij internet i przestan sie starać. Tak w skrócie.
Mialam taki moment w zyciu, ze notorycznie to ja inicjowalam seks, ale ile mozna! Co zrobilam ja? Nic specjalnego, przestałam. Ale nie przestalam spac w kusych koszulkach, chodzic po mieszkaniu w rzeczach ktore lubi i byly lekko przeswitujace, z lazienki nago, bez zadnego mrugniecia, zboczonych tekstów, a po co :) A poniewaz jestem uparta, i potrafie wytrzymac kilka tygodni bez, tak jak myslalam, szybko przyszła koza do woza :p. Zdeterminowana kobieto to paskuda 😂
A co do wyrazania uczuć,komplementow, no niektorzy faceci tak maja, moze porozmawiaj z nim, osobiscie sama bym kupowala sobie kwiatki, serio kiedys tak zrobilam, zeby zaczac rozmowe, " Po co kupilas sobie kwiatki?" no to mu wyjasnilam dlaczego ;)
Ale ja jestem jedzą, i tak mam. Czasami stosuje dziwne metody. A jesli nic nie chcesz ratować, to odejdz. To tylko moja opinia i doswiadczenia. A co do" kocham cie" lepiej uslyszec, zalezy mi na tobie, jestes dla mnie wazna. :)
Czuję się zobligowana do dodania kilku faktów do powyższego wyznania i chcę podkreślić, że to są anonimowe wyznania:
1. Oboje pracujemy, zarabiamy tyle samo, ale w dwóch różnych branżach. (koledzy z pracy męża byli pod wrażeniem, że jestem jego żoną- jestem takie 6/10 może 7/10 jak to powiedzieli)
2. Wychodzę na imprezy, spotkania ze znajomymi kilka razy w miesiącu (przy koronie trochę inaczej to teraz wygląda, ale staramy się widywać na ile to możliwe)- zapytany czy chce mi towarzyszyć- odpowiedź brzmi nie.
3. Może przez pierwsze 2 lata miałam kilka kilo więcej, ale już od ponad roku udało mi się schudnąć, ujędrnić mięśnie- skutkiem tego jest mniejszy rozmiar x2 i bardziej kobiecy styl ubierania się (rozmiar S/M przy biuście E/F). On przytył i nic z tym nie chce zrobić.
4. Czasami jestem zołzą (którą zawsze byłam) i sobie żartuję, że może znajdę sobie kogoś innego tylko na noce, skoro to problem. (nie, nie zdradziłam nigdy męża i nie zamierzam).
5. Daję teraz na wstrzymanie i obserwuję reakcję. Nie jestem z tych, które chowają się po kątach z kochankiem, czy coś. Więc pewnie jeśli taka stagnacja będzie trwać dalej, to wolę to zakończyć, bo jednak mam kręgosłup morlany i dla mnie każdy zasługuje na szacunek, więc lepiej coś pierw zakończyć nim rozpocznie się kiedyś coś nowego.
6. Rozmawiałam z nim o tej sytuacji i jak grochem o ścianę za każdym razem. Mówię zawsze prosto z mostu, nie oczekuję, że się "domyśli", więc nawet jasne komunikaty są bataelizowane przez niego.
Pozdrawiam,
Autorka
W zasadzie sprowadza sie to do pytan/ustalen podstawowych. Czy ty chcesz spedzic z tym czlowiekiem reszte zycia? Jesli tak, dlaczego? I na odwrot. Czy on tego chce?
Moim zdaniem, powinniscie odpowiedziec sobie samym i sobie nawzajem na te pytania. Cala reszta to konsekwencja odpowiedzi.
Dosyp mu jakiegos afrodyzjaku, jak to nie pomoże to nie wiem. Wyjscia sa dwa, albo ma kochanke albo problemy natury medycznej.
Współczuję.
Co do samego seksu - twojemu mężowi aż tak spadło libido? Przepracowany, przemęczony, brak jakiś witamin? Czy zwyczajnie ma jakąś kochankę na boku ewentualnie sam się zaspokaja i ty "stałaś się zbędna"?
Co do reszty to smutne, że tak Cię traktuje, że praktycznie żyje obok Ciebie, a nie z Tobą i nie wykazuje zainteresowania.
Nie pozostaje nic innego jak bezpośrednia konfrontacja - zapytanie wprost dlaczego tak jest. Dlaczego stałaś mu się obojętna w łóżku i po za nim. Dlaczego nie chce uczestniczyć np. w twoich wyjściach do znajomych.
Rozwód to ostateczność, ale jeśli on faktycznie nie jest Tobą zainteresowany to bez sensu ciągnąć to dalej.
Okazuje się, że wiele osób nie rozumie podstawowej prawdy - ślub nie służy chwilowej realizacji celów finansowych/majątkowych/rodzinnych itp. Nie chodzi tylko o to by wspólnie kupić mieszkanie, urodzić dzieci, robić wspólnie obiadki, wspólnie uprawiać ogródek czy seks. Małżeństwo to bardzo szczególna relacja dwojga ludzi. Śmiem nawet uważać, że ściślejsza niż rodziców z dziećmi. Dzieci kiedyś dorosną, wyprowadzą się, założą własne rodziny. Jeśli druga osoba nie potrafi stworzyć i utrzymać takiej relacji to faktycznie to jest bez sensu od samego początku.
Jako facet z kilkunastoletnim stażem nie wyobrażam sobie odmawiania partnerce seksu, zastanawiam się co jest z nim nie tak. Jak zdrowy facet w sile wieku może mieć tan niskie libido. Autorko, kup sobie dildo i to tak żeby wiedział i nie ukrywaj że go używasz, a jak to nie pomiże to zapytaj go czy nie będzie miał nic przeciwko jak znajdziesz sobie kochanka skoro on nie potrafi stanąć na wysokości zadania.
Tak to je jak se grzeszylo przed slubem i to jeszcze se wzielo cywilny co to se wyprawia w naszej pieknej polsce
Hejka Grazia, jak tam zdalne?
Czy tylko ja czekałam na komentarz naszej Grażynki? 😅
Cienzko w tyzchze czasach za duzo ograniczen na Kosciolki nasze
Houston, ja myslalam, z esie wlaczy w te aborcyjne ;p
Ja mam wrażenie, że ty się starasz, a on ma wywalone. Jaki sens ma taki związek?
Przede wszystkim zadbaj o siebie, wyjdź się zabawić (nie mam na myśli zdrady) i to najlepiej co najmniej raz w miesiącu.
Znajdź jakieś hobby i może kup zabawki erotyczne.
Bądź znowu dla niego wyzwaniem a nie tylko matka, żona i gosposią domową.
A w między czasie staraj się z nim rozmawiać, może terapia dla par?
Niektórzy ludzie nie są zbyt wylewni albo wstydzą się o czym od razu powiedzieć, możliwe że w jego życiu wydarzyło się coś co wpływa na zachowanie.
Tak to wygląda jak po roku, po wpadce się na szybko bierze ślub z kim popadnie. Gdybyś po tych 4 latach rozważał dopiero ślub to byś zapewne zdecydowała że jednak nie chcesz. No cóż, musisz teraz po prostu zmierzyć się że swoimi decyzjami. Skoro, jak mówisz, rozmowy nie pomagają, to masz 2 wyjścia: wziąć rozwód i przestać się męczyć, lub zamknąć buzię i tkwić w szambie
Chciałaś takiego wybrałaś takiego to masz
Ja nie wiem czemu ludzie jeszcze biorą ślub "ze względu na ciążę". Ja mam dziecko A z jego ojcem tworzymy z dość udany związek bez ślubu. Oczywiście jak dowiedziałam się że jestem w ciąży to było jakieś gadanie o ślubie ze strony rodziców i moich i mojego partnera, ale zawsze ucinalam te rozmowy stwierdzeniem: "to nie są te czasy że jak kobieta ma dziecko bez ślubu to jest pokazywana palcami na ulicy". W sumie teraz mój partner naciska na to abyśmy się w końcu pobrali (pociechami ma już 2 latka i stwierdził że będzie wyglądać uroczo jak przyniesie nam obraczki), ale dla mnie branie ślubu nadal jest bez sensu... może boję się uwiazania :/. Wiem chociaż tyle że jak partner mnie wkurzy to mogę to pognać bez większych konsekwencji :D.