#vbokk
Jesteśmy na pogrzebie, tak sobie przed całą "uroczystością" rozmawiamy i moja ukochana mówi:
- Nie bez powodu mówi się, że najmniejsze trumny niesie się najciężej.
A ja jak ten głupi, odpowiedziałem jej na to bardzo mądrze, a mianowicie:
- A co, te trumny robi się z jakiegoś kamienia? Może z marmuru, jak myślisz?
Dużo osób to słyszało. Równie dużego zbiorowego facepalma to ja nigdy nie widziałem.
Raz byłam na pogrzebie 3 tygodniowego dziecka. Taki ogrom rozpaczy ciężko sobie nawet wyobrazić. Płakali nawet panowie z domu pogrzebowego.
Jest to większy wstrząs, nawet dla całkiem obcych ludzi.
Kilka lat temu do mojej babci zostało wezwane pogotowie, przyjechał Pan który po podaniu leków (musieli odczekać pół godziny na reakcję i mieli wracać), zaczął rozmowę z moimi rodzicami. Opowiadał, że 25 lat temu jak był świeżakiem w robocie dostał wezwanie do dwuletniego dziecka, właśnie w te okolice choć nazwiska nie pamięta i domy się zmieniły. Mówił, że tak wstrząsnęło nim to wezwanie, ratowanie dziecka i śmierć, przy której był, że pamięta to do dziś (mówiąc to rozpłakał się). Po tej nieudanej akcji ratowania życia podłamał się i chciał zrezygnować z pracy w pogotowiu. Chyba trochę był w szoku jak rodzice powiedzieli mu, że lata temu, to wezwanie było do nas do domu.
Mam nadzieję, że jej koleżanka tego nie słyszała.