Gdy byłam mała kuzyn powiedział mi, że dzieci biorą się z zastrzyku w tyłek. Bardzo wzięłam to sobie do serca. Tak bardzo, że w wieku 5 lat jak wylądowałam w szpitalu i miałam dostać zastrzyk w tyłek, to zaczęłam uciekać ze szpitala z krzykiem: "Ja jeszcze nie chcę mieć dzieci, ja mam dopiero 5 lat, pomocy!".
Mama opowiadała mi, że wszyscy ludzie na izbie pękali ze śmiechu. Jej natomiast nie było do śmiechu, ponieważ uciekałam z kroplówką w ręku. Za mną mama, a za nią lekarz i pielęgniarki.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mi mama mówiła, że zastrzyki dostaje się bez igły.. A ja głupia jej wierzyłam :D
Hahahahaha
Ja też wierzyłam w te bajki! Całe dzieciństwo w kłamstwie :<
Mi pielęgniarka też powiedziała, że zastrzyk będzie bez igły. Próbowałam uwierzyć, ale za bardzo bolało
Znam to
Kochana wyobraźnia 😁 Zaczęłam się tak śmiać że brat ze swojego pokoju przez ścianę zaczął krzyczeć "Czy ty się dobrze czujesz?" 😁
Wygrałaś XDDDDD
Cały czas tak się śmieję, gdy czytam anonimowe :D
Też tak mam haha ;D czasami rodzice lub siostra patrzą się na mnie jak na idiotkę 😂
Zastrzyk w tyłek?
Całkiem blisko do prawdy XD
Ja się zawsze chowałam pod biurko jak przychodziła pielęgniarka zrobic mi zastrzyki 😂
Tak mnie to rozbawiło, że obudziłam mamę :D
Dlatego nie powinno się okłamywać dzieci.
Ja gdy byłem mały myślałem że zastrzyki daje się przez taki wacik którym pani zawsze oczyszczała miejsce zabiegu