#vaIoB
Ostatnio wygrzebałam z szafy stare spodnie, które (o zgrozo!) nie przeszły mi przez uda! O nie, tak być nie może - odchudzam się. Odstawiłam zatem słodycze, niezdrowe obiady zamieniłam na bardziej odpowiednią żywność, zaczęłam ćwiczyć więcej niż zazwyczaj... Pełna mobilizacja. I tak sobie żyłam... marząc o kostce czekolady albo kawałku tiramisu :)
Rodzice wyjechali na weekend, więc mój brat uznał, że to idealna okazja do zaproszenia kumpli. A skoro imprezka z kolegami to pizza. Powiedziałam bratu, że ja dziękuję, bo się odchudzam. Ale ponieważ mam dobrego braciszka - zawołał mnie do dużego pokoju, jak pizza już przyszła, z pytaniem: "Czy na pewno nie chcę, bo zaraz nie będzie". Mówię, że nie chcę, tłumaczyłam mu, że jestem na diecie, bo mam za duże uda, niech da mi żyć... (byłam troszkę rozdrażniona, chętnie zjadłabym tę pizzę, ale dieta...). Wtem odzywa się jeden z zaproszonych kolegów:
- No bez przesady! Jakie za duże? W sam raz! Przecież musisz się jakoś na facecie utrzymać!
Padłabym trupem, ale bałam się, że moje wielkie uda rozwalą nam panele :)
Dobry argument na silne uda :)
Noooo jakby nie patrzeć 100% racji
A już myślałem, że okaże się, że to nie były Twoje spodnie :p
To mnie pociesza 😆