#vVrSh

Jestem bez pamięci zakochana w mężczyźnie, który jest żonaty i dzieciaty. Nie mamy romansu, podkochuję się w nim z daleka. I nic z tym za bardzo nie zrobię, bo przecież nie będę rozbijać rodziny...
Fina Odpowiedz

Gratuluje postawy :)

fatamy Odpowiedz

To minie ;)

Kiwiaczek

Miałam podobnie. Minęło po 10 latach, życzę wytrwałości...

arne

Zgadza się, kiedyś minie : ) kilka lat tak się też meczylam. W końcu powiedziałam sobie dość. Od dwóch lat jestem w szczęśliwym związku, o tamtym facecie prawie zapomniałam. Mi pomogła myśl i przekonanie, że nie chcę być tą drugą, nie chcę być na dalszym miejscu. A wiadomo, że dzieci będą u niego zawsze na pierwszym miejscu. Ich dzieci. Mam nadzieje, że się jakoś z tego uwolnisz.

BodaNegra Odpowiedz

Może to Cię pocieszy: też zakochałam się w żonatym. Z daleka. Nic nowego dla mnie. Problem w tym, że on też zakochał się we mnie. Też z daleka. Oboje jesteśmy rozsądnymi i biernym w takich sprawach ludźmi, więc żadne z nas nie dąży do niczego więcej. No i tak się męczymy. Współpracujemy przy jednym projekcie, wiec najlepsze w takim wypadku rozwiązanie, czyli zerwanie wszystkich kontaktów, niestety nie wchodzi w grę.

Feniks06

I to się nazywa szlachetna podstawa. Dwie osoby są nieszczęśliwe i się męczą w imię wyższych zasad.

BodaNegra

A może wolą sobie cierpieć po cichu, aby nie ranić swoich rodzin? Lepiej mieć dwie nieszczęśliwe osoby, czy dwie cierpiące rodziny + dwie, nie do końca szczęśliwe, osoby. No ja niestety nie potrafiłabym być do końca szczęśliwa wiedząc, że ranię bliskich i dążę po trupach do celu.

Feniks06

BodaNegra tak jak mówiłem. Bardzo szlachetne.

Biorąc pod uwagę, że życie jest tylko jedno to bardzo szlachetne, że ktoś chce je przeżyć cierpiąc i być może nigdy nie będąc naprawdę szczęśliwym. Życzę Ci byś tak samo rozliczala bilans swojego życia gdy będziesz się zbliżać do jego krańca. Ważne byś mogła stwierdzić "cierpiałam, nie byłam szczęśliwa ale nie żałuję". Ja raczej nie jestem zwolennikiem cierpiętniczego życia i nie wiem czym różni się cierpienie po cichu od cierpienia zwykłego. Mam jednak nadzieję, jednak ze Twoja rodzina a właściwie partner bądź dzieci docenia to, że być może przez wiele lat cierpiałas dla ich szczęścia. Mam nadzieję że partner będzie w stanie Ci podziękować za to, że trwała u jego boku pomimo tego, że kochałas innego faceta. Myślę, że każdy marzy o tym by żyć w takiej iluzji w której sądzi, że druga osoba ją kocha podczas gdy tak naprawdę cierpi u jej boku.

Szacun

BodaNegra

A skąd wniosek, że jedyne co daje szczęście to związek? I nie sądzę, że ktokolwiek ma prawo dążyć do szczęścia za wszelką cenę. Serio, jakbym uznała, że prawdziwe szczęście mogę osiągnąć molestujac dzieci, też byś mi za cierpietnictwo "gratulował"?

Feniks06

BodaNegra... Serio? Molestowanie dzieci? Co zaraz wyciagniesz z rękawa? Zabijanie szczeniaków, odwołanie do Hitlera? Nie obchodzi mnie gdybanie, rozmawiamy o konkretnej, opisanej przez Ciebie sytuacji.

Nie, związek to nie jest jedyną rzecz która daje szczęście. Wiem jednak ze nie można być szczęśliwym i cierpieć równocześnie. Czy to o czym piszemy to dążenie do szczęścia za wszelką cenę? Nie wiem. Nie jestem jednak przekonany, że alternatywa która stosujesz czyli bycie z kimś podczas gdy kocha się kogoś innego jest dobrym rozwiązaniem. Tak jak mówię... Nie chciałbym być z kimś kto kocha innego ale tworzy wokół mnie iluzje szczęścia rzekomo troszczą się o to by mnie nie skrzywdzić.

Tak po prawdzie to myślę że to również egoistyczne. To nie chodzi o to, że nie chcesz kogoś zranić. To jest kwestia tego, że nie chcesz by dotknęły Cie konsekwencje tego, że inne osoby by się poczuł skrzywdzone. Dlatego przynajmniej swojego partnera krzywdzisz tylko on o tym nie wie usprawiedliwiając się wewnętrznie tym, że jest to w porządku bo w tym momencie ty cierpisz.

BodaNegra

Luz, myślę, że wszyscy już zrozumieli, że TY niechciałbyś być w takiej sytuacji, ale wyobraź sobie, że to nie TY jesteś moim partnerem. Może gdybyś spojrzał dalej niż na czubek własnego nosa, zobaczyłbyś, że związki międzyludzkie są bardziej skomplikowane niż przedstawiają to w komediach romantycznych.
"Wiem jednak ze nie można być szczęśliwym i cierpieć równocześnie. "- Nie wiem, czy jesteś bardzo młody, czy po prostu ograniczony umysłowo, ale większej bzdury dawno nie przeczytałam.

MalaWredotaa Odpowiedz

Szanuję za zdrowe myślenie, niemniej jednak polecam wyzdrowieć z tej miłości

Suinii Odpowiedz

I tego się trzymaj. Brawa

Liarxxx Odpowiedz

spróbuj. Jak kocha żonę to się nie zgodzi na związek z tobą a zawsze warto probowac

esquis Odpowiedz

Spróbuj moze nie jest szczesliwy w tym malzenstwie najwyzej ci odmowi i dalej nie bedziecie razem

Xanx

Dokładnie, jesli rozbijesz rodzinę to tak na prawdę nigdy rodzina nie byli

elizkaaaaaa

ŻE CO? Co ma niby spróbować? Na randkę się z nim umówić? Niech wyjdzie do ludzi, zajmie się swoim życiem, a gościowi dupy niech nie zawraca. Jak można komuś sugerować rozbicie czyjejś rodziny?

Xanx

Po prostu, masz jedno życie i musisz zrobić wszystko by być szczęśliwym. Jeśli czyjś związek jest udany to nigdy go nie rozbijesz a jeśli nie jest to cóż, trzeba korzystać z życia.

elizkaaaaaa

@Xanx Mam ogromną nadzieję, że żartujesz... I jeszcze większą, że autorka nie jest głupia i nie przeszło jej przez myśl to, co tu wypisujesz.

Xanx

Nie żartuję. Jeśli kogoś kochasz to osoba trzecia i tak nie ma szans, a jeśli nie to po co być z obecnym partnerem?

Feniks06

Xanx w sumie ma rację. Jeśli napotykasz w swoim życiu kogoś kogo naprawdę kochasz to czy warto z tego rezygnować w imię wyższych zasad? Jeśli tamta osoba jest zakochana w żonie/mężu to i tak nic nie zdziałasz. No chyba że nie jest i pokocha Ciebie. Tylko w takim razie pytanie czy ktokolwiek z nas chciałby być w związku z kimś kto jest z nami nie dlatego że nas naprawdę kocha a dlatego, że nigdy nie miał innej okazji?

elizkaaaaaa

Ale skąd ona wie, że go naprawdę kocha, skoro robi to z daleka? Kto powiedział, że facet nie miał ,,innej okazji" zanim został mężem? A nawet gdyby to CO Z TEGO? Nienawidzę ludzi, którzy wpierdalaja sie do czyjegos zycia.

Fina

Xanx, Feniks, czy bierzecie pod uwagę, że jeżeli ktoś posłucha waszej rady i spróbuje zdobyć zajętą osobę, to jednak stanie sie coś więcej niż „najwyżej odmowi”.
1. Zmiana relacji/kontaktów z ukochaną, ale zajętą osobą. W najlepszym razie będą one obojętne, w najgorszym - całkowite zerwanie kontaktu.
2. Ludzie nie żyją w próżni, rozmawiają ze sobą. To oznacza, że o sytuacji może dowiedzieć się partner tej osoby, jej współpracownicy, przyjaciele… gdyby autorka posłuchała waszej rady może skończyć się to na rozbiciu paczki znajomych lub ostracyzmie w pracy.
3. Jaką gwarancję ma autorka, że nowo zdobyty partner jej nie zostawi jak poprzedniej? Zawsze zastanawiam się, co myślą dziewczyny rozbijające małżeństwa, gdy ich związek kończy się przez niewierność partnera. Ale niespodzianka!

Nfwpb Odpowiedz

Jesteś wspaniałą osobą.

Dodaj anonimowe wyznanie