#vTXud

Zacznę bez zbędnego pitu pitu. Kobieta 27 lat, rok po ślubie, jak dotąd najcudowniejszym dniu mojego życia. Paczka naszych znajomych składa się z par i osób, które znają się jeszcze z czasów szkolnych. Jako że dwie pary pobrały się wcześniej niż my, a jednocześnie w podobnym czasie bardzo ze sobą rywalizowały i chwaliły się nie tylko weselem, ale i bardzo często tym, co dzieje się w ich życiu prywatnym (z tym, że w większości przypadków nie było czym). My z mężem postanowiliśmy nie chwalić się niczym i nie zdradzać niczego z naszego życia zanim nie doszło to do skutku. I takim sposobem żyliśmy spokojnie.

Problemy zaczęły się już jakiś czas po ślubie. Jedna para zaczęła wyśmiewać nas, ponieważ obecnie pomieszkujemy u rodziców męża, nie wiedzieli wtedy jeszcze, że zamierzamy się pobudować i po prostu nie chcemy wynajmować mieszkania i tracić pieniądze, tym bardziej, że mąż pracę ma praktycznie na miejscu, a po pracy pomaga swoim rodzicom/siostrom. Mnie z racji pracy i tak nie ma przez większość dnia, więc widzimy się tylko wieczorem i rano. Oprócz tego mój mąż nie dogaduje się z moimi rodzicami, choć i perspektywa zamieszkania u niego też nie była i nadal nie jest dla mnie komfortowa. Osoba, która się z nas śmiała sama posiadała problemy finansowe, ponieważ przez najpierw studia później ciążę, następnie chorobę małżonki przez większość czasu musiała utrzymywać rodzinę sama i mieszkali razem w wynajmowanym mieszkaniu.

Kiedy ogłosiliśmy budowę naszego domu, nagle wszystko przycichło, ponieważ okazało się że szydercy muszą przeprowadzić się do rodzinnego bloku, ponieważ czynsz wzrósł i niestety już ich nie stać na wynajem, a drugie dziecko w drodze. I tu też jeszcze jeden komentarz z mojej strony - buduję dom ponieważ chcę aby moje dzieci miały przestrzeń dla siebie, nie wyobrażam sobie mieszkania na kupie - na przykładzie mojej szwagierki - gdzie 4-osobowa rodzina gniotła się w jednym pokoju.

Tak, chciałabym już móc zdecydować się na dziecko (mój mąż już dawno o tym marzy, a jestem pewna, że byłby wspaniałym ojcem i zasługuje na to) ale po 1.wiem z jakimi wyrzeczeniami i ograniczeniami związanymi z moim zarobkowaniem się to wiąże, co moim zdaniem zatrzymałoby naszą budowę a po 2, nie wyobrażam sobie mieszkać z rodzicami męża bądź moimi podczas urlopu macierzyńskiego (za dużo naczytałam się o życzliwych matkach/teściowych i nie czułabym się swobodnie). Tego drugiego problemu nie rozumie za to ta druga para i nie ma oporów aby mi dokuczać, że jeśli będziemy zwlekać to może być w końcu za późno na dzieci (czym wzmagają jeszcze bardziej moje lęki). Z tym, że oni sami mieszkają z rodzicami (choć mają dla siebie całe piętro, a nie jak my tylko pokoik) nie rozumieją, że sami na nic nie zapracowali tylko dostali, jedynie dlatego, że mąż szyderczyni jest jedynakiem.
Dlaczego ludzie to hieny?
Postac Odpowiedz

Odnosząc się dodzwonić postawionego przez Ciebie pytania. Może sama sobie odpowiedz, czemu jesteś hieną?
Obgadałaś znajomych na anonimowych, że jak to oni chcą się pokazać, a mają gorzej niż Ty. Ty nie masz się przed kim pokazać, więc uważasz, że tutaj dostaniesz poklask?
Swoją drogą, ciekawi Cię moje życie? Ile mam lat, czy mam dzieci i gdzie mieszkam?

Vito857 Odpowiedz

Czujesz się lepsza, bo będziesz miała chałupę, a ktoś inny się będzie gnieździł w bloku?

KajKoLukx Odpowiedz

"sama posiadała problemy finansowe"
Posiada się rzeczy o znacznej wartości, problemy się ma!

hugendubel Odpowiedz

To po co z nimi rozmawiacie?

kawainka Odpowiedz

Zacznę bez zbędnego pitu-pitu...
Cały ten bełkot to zbędne pitu-pitu.

Dragomir Odpowiedz

Dlaczego masz takich znajomych?

tortczekoladowy Odpowiedz

Oprócz tego mój mąż nie dogaduje się z moimi rodzicami, choć i perspektywa zamieszkania u niego też nie była i nadal nie jest dla mnie komfortowa.

Napisałaś to tak beztrosko, jakbyś mówiła o tym, że Twój mąż nie lubi pierogów.

Postac

A co ma przeżywać?

tortczekoladowy

Dla mnie relacje mojego partnera z moją rodziną są ważne.
Jak sam/a zauważyłeś/aś w innym komentarzu pod wyznaniem, autorka dość emocjonalnie przeżywa historie ze znajomymi, ale to co się dzieje najbliżej jakby rzucone mimochodem, nieważne. Po prostu jestem zdziwiona.

Postac

Relacja męża z jej rodzicami nie jest przedmiotem wyznania. Autorka napisała pewnie dla kontekstu. Jakby zaczęła się również o tym rozpisywać, to wyszłyby 2 wyznania. Może nie być jej obojętna, ale jest ciągle taka sama i już przywykła? Nie każdego trzeba lubić. Relacja może być poprawna, ale nie na tyle, żeby razem mieszkać.

quaczek Odpowiedz

Bardzo dojrzale podejscie do sprawy. Nie masz sie czego obawiac, masz jeszcze sporo czasu na dzieci, nie sluchaj znajomych. Trzymajcie sie swojego planu, skonczcie budowe a dopiero ponizej dzieci. Powodzenia.

rowerzysta89 Odpowiedz

Sama jesteś gównem bo uciekasz przed macierzyństwem.

AyuSato Odpowiedz

To po co ci tacy znajomi? U mnie w paczce też mamy kilka par i nikt się tak nie zachowuje i nie zazdrości sobie nawzajem ani nie rzuca dziwnymi komentarzami.
Jak ta relacja ma polegać na obgadywaniu siebie nawzajem to polecam zmienić znajomych.

Dodaj anonimowe wyznanie