Za każdym razem, gdy w podstawówce dostawałam słabą ocenę, przez całą drogę powrotną wyobrażałam sobie jakieś super smutne rzeczy tylko po to, by się rozpłakać.
Gdy wchodziłam do domu udawałam, że płaczę, ponieważ jest mi tak przykro, że dostałam np. jedynkę (nie chciałam, żeby mama była zła i nie chciałam mieć jakiejś kary).
Tak naprawdę nigdy nie było mi przykro z tego powodu.
Zawsze byłam uczennica przynosząca same 5, pamiętam jak pierwszy raz dostałam 1... Jaka mi wtedy mama awanturę zrobiła... Jakby świat się zawali. Nie ważne że w dzienniku miałam 6,5,4. Ta jedna jedynka była katastrofa jak zatoniecie Titanica, nawet płacz nie pomógł :(
6NazwaUzytkownika6
To nie było normalne. Przynajmniej dla mnie, tacy rodzice maja coś z głową..
Ja zawsze ukrywałam złe oceny bo potem dostawałam mocny ochrzan za nie i same kary.
A potem było zebranie i wszystko wychodziło na jaw. Wtedy to już nic fajnego nie było
@Krucjator Tak, ale zawsze lepszy był większy jednorazowy ochrzan, niż mniejszy po każdej złej ocenie xD
Ja też ukrywałem, a potem jeden hurtowy opr po zebraniu i znowu wszystko po staremu.
Ja generalnie miałam lipę ze wszystkim, także właśnie wolałam jeden porządny opierdziel niż codziennie znosić złe odzywki itd.
Czy tylko ja nie byłem opierdzielany za słabe oceny?
Sprytne :)
Moja mama wyznawała zasadę, żeby od razu wysłać jej SMS, to przez ten czas zanim wracałam, to już jej złość przechodziła.
Fajnie. Ja zawsze byłam załamana złą oceną :/
Pamiętam, jak w podstawówce za każdą 4 miałam ochrzan, nie musiałam się zmuszać do płaczu w takim wypadku
Zawsze byłam uczennica przynosząca same 5, pamiętam jak pierwszy raz dostałam 1... Jaka mi wtedy mama awanturę zrobiła... Jakby świat się zawali. Nie ważne że w dzienniku miałam 6,5,4. Ta jedna jedynka była katastrofa jak zatoniecie Titanica, nawet płacz nie pomógł :(
To nie było normalne. Przynajmniej dla mnie, tacy rodzice maja coś z głową..
Ja miałam 2 takie same dzienniczki..... Żodyn się nie dowiedzioł
Robiłam tak samo, ale złe oceny rzadko mi się zdarzały.