Jestem kobietą i po prostu uwielbiam czułości. Mam bardzo wysokie libido oraz od roku brak stałego partnera, dlatego jestem w kilku relacjach typu "przyjaciele z dodatkowymi korzyściami". Są to fajni faceci, z którymi mogę jednego dnia iść na kawę i pogadać, a drugiego umówić się na spotkanie w sypialni. I wszyscy są zadowoleni. Jednak mimo wszystko ukrywam to jak mogę. Kilka razy zdarzyło się, że ktoś jakimś cudem dowiedział się i zostałam nazwana przy użyciu bardzo niecenzuralnych słów. Innym razem jednak z własnej woli postanowiłam podzielić się tą informacją z bliską mi przyjaciółką. Byłam pewna, że nie będzie to dla niej żaden problem, przecież nic złego nie robię. Ku mojemu zdziwieniu usłyszałam, że się nie szanuję i nikt nie będzie chciał takiej kobiety. Naprawdę przykro mi się wtedy zrobiło. Nigdy nie postrzegałam tego jako brak szacunku do siebie. Dla mnie to zwykła przyjemność, nie powoduje to u mnie żadnych negatywnych skutków, a korzyści są takie same dla obu stron. Poza tym nie pojmuję dlaczego jako kobieta z większą ilością partnerów miałabym mieć mniejsze szanse na związek niż mężczyzna z większą ilością partnerek. Dla mnie takie rzeczy nie są żadnym wyznacznikiem. A jednak muszę wszystko ukrywać nawet przed bliskimi.
Nie potrafię pojąć skąd bierze się takie negatywne nastawienie społeczeństwa do tego, że ludzie lubią niezobowiązujące spotkania w jednym celu, a jak nie daj boże praktykuje to kobieta, to jest jeszcze gorzej. Poza moim życiem łóżkowym jestem zupełnie zwyczajną osobą, niczym się nie wyróżniam z tłumu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wybacz, jestem kobietą, ale też wolałabym by mój partner wcześniej nie sypiał z kobietami w ramach fwb (friends with benefits). Dla mnie seks to coś więcej niż zaspokajanie potrzeb fizycznych i wolałabym partnera z takim samym podejściem. ALE mężczyźni z Twoim podejściem istnieją i najważniejsze byś na takiego trafiła. No i oczywiście by nie był hipokrytą i nie traktował Ciebie inaczej od siebie.
dokladnie, osoba puszczajaca sie zawsze sobie znajdzie jakies wytlumaczenie
to ze, dla niej nie jest to wazne nie znacyz, z e dla potencjalnego partnera nie ebdzie
poza tym dla mnie tez seks to nie czynnosc fizjologiczna ( cos jak umawianie sie na wspolne sranie), tylko bliskosc, czulosc...
przynajniej o tyle dobrze, ze ma kilku stalych a nie co chwila z kim innym
Ale znajdzie sie tez taka osoba ktora moze to zaakceptowac i ja pokochac.
Ylifosretrik wyraziła swoje zdanie nie obrażając przy tym autorki. Mogłabyś się trochę doedukować bazienka, a nie na wstępie wyjeżdżać z "oSobA kToRa sIE pUsZcZa". To że tobie taki styl życia nie odpowiada nikogo w zasadzie nie interesuje. Za to po twoich wypowiedziach współczuje twojemu partnerowi (jeśli go masz), bo normalna to ty nie jesteś
Bazienka, to tak, jakbym ja uważała, że używanie messengera jest obrzydliwe - na telefonie tyle zarazków, a poza tym w rozmowach z innymi nie chodzi o zimne komunikaty tylko o ciepło i kontakt. Mam prawo tak uważać? No niby mam. Ale musiałabym się pogodzić, że dla wielu osób to wygodna, normalna sprawa, a moja opinia nic w tej sprawie nie zmienia. Nie trzeba od razu obrażać autorki - swoje zdanie zawsze można przekazać kulturalnie, bez zniżania się do słów uwłaczających tym, którzy nikogo nie krzywdzą.
Bazienka, ja apeluję, na przyszłość przeczytaj sobie komentarz zanim klikniesz "wyślij", ułóż literki w odpowiedniej kolejności i ustaw spacje w odpowiednich miejscach. Nie wiem, jakimś szyfrem piszesz czy co? Człowiek często się musi namęczyć zanim to potem rozszyfruje.
Bazienka już nie raz udowodniła swoimi komentarzami, ze jest nietolerancyjnym polmozgiem. Co zrobić, załamywać rak nie ma sensu, bo istnieje bardzo nikłe prawdopodobieństwo, ze do takiej ameby umysłowej cokolwiek trafi.
W końcu ktoś zauważył, ze bazienki komentarze są poniżej wszelkiej godności. I samo to, ze ona pod każdym wyznaniem musi komentować i dziwnym trafem wszystkie historie tu opisane przeżyła
Co za czasy, że z mniejszym ostracyzmem spotyka się szmacenie się, niż nazwanie rzeczy po imieniu, do czego każdy ma prawo przecież. Bazienka nie zabrania nikomu prowadzić kurewskiego trybu życia, ale może wyrazić swoje zdanie na ten temat. Ten kto kradnie jest złodziejem, ten kto wszczyna bójki jest chuliganem, a kto prowadzi jebaszczy tryb życia po prostu się puszcza, bez względu na płeć. Czy jasna jest ta nomenklatura?
Bazingaa, bazienka zaraz ci napisze, że nie korzysta ze smartfona i dlatego tak wyglądają jej komentarze.
Bazienka, a wczoraj pod wyznaniem o dziecku z downem, oburzałaś sie, że użytkownicy ciebie obrażają po tym jak napisałaś, że uważasz, że powinien nie żyć
Proponuję po prostu żyć po swojemu, bo ludzie zawsze będą gadać, nie ważne co byś robiła. Może nie każdy musi akceptować Twój styl życia, ale dopóki nikogo nie krzywdzisz to nie mają prawa się wpierdalać :)
Najważniejsze, żeby układ był jasny dla obu stron i wszyscy są zadowoleni. Ja tam uważam, że nie ważne kto z kim kiedyś, bo trudno oczekiwać od ludzi, że pierwszy związek poważniejszy przerodzi się w wielką miłość do końca życia. Dodatkowo nie tylko mężczyźni mają swoje potrzeby ;)
Kiedyś przed wejściem w taką relację też łamałam sobie głowę nad tym że "potem nikt mnie nie będzie chciał". Ale potem do mnie dotarło - rezygnowanie z tego, co chce się robić, bo komuś, kogo jeszcze nie znasz może się to nie spodobać? Słabe. Trzeba być sobą, jak banalnie by to nie brzmiało, żyć dla siebie. Każdemu się nie dogodzi.
Więc dogadzałaś komu się dało;)
Nie. Dogadzała SOBIE.
Co do przyjaciółki. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
W wyznaniu nic nie ma o tym, że Cię wyzwała, tylko że powiedziała, że się nie szanujesz. Rozumiem, że zrobiło się Tobie przykro. Ale czego właściwie tutaj oczekiwać? Kłamstwa? Była szczera, wyraziła swoje zdanie. Nie widzę w tym niczego złego. Ale owszem, każdy jest inny i inaczej reaguje, więc to tylko moje odczucia.
dlaczego sypianie z kims miałby być nieszanowaniem siebie XD? przeciez dziewczyna żadnej krzywdy tym sobie nie robi
@Lorayne masz rację, można wyrazić swoją opinię na kilka sposobów, a jeżeli to przyjaciółka to jednak mogła ubrać w inne słowa.
Nie wiem co ma szacunek do miłego spędzania czasu z kimś kogo się zna i ma się jasny układ. Lepsze jest takie coś niż sypianie z nieznajomym z klubu, którego się poznało godzinę wcześniej, ale nadal to nie moja sprawa jak kto spędza swój czas, jeżeli nie krzywdzi przy tym innych.
Dla mnie sypianie z ludźmi z klubu lub z przyjaciółmi nie ma różnicy. Tu i tu zaspokajają swoje korzyści. Nie rozumiem tego ale także nie obrażam, bo to nie moje życie.
Czyli miała nazywać szambo perfumerią?
Nie rób sobie też tatuażów, bo jeszcze komuś się nie spodoba! Nie noś krótkich włosów, bo jaszcze potencjalnemu facetowi się nie spodoba! Nie chodź na siłownie, bo jeszcze facet będzie wolał kobiety przy kości! Serio, w takich czasach żyjemy?
To jest apel, chwalenie się czy popularna ostatnio tutaj chęć wywołania tandetnej gunwoburzy? Pytaniem bym tego nie nazwał, bo "?" na końcu to jakaś iluzja i raczej każdy wie dlaczego ludzie tak to odbierają bez względu na to czy należy do tych popierających, neutralnych czy ma zamiar krzyczeć coś o stosie, widłach i pochodniach widząc to "wyznanie".
Ludzie mają wolną wolę i mogą myśleć i tym co zechcą, a jeśli Ci to przeszkadza to nie mów nic?
Proponuję też zrobić coś ze swoim życiem, bo jeśli Twoim hobby jest obserwowanie jak ludzie się kłócą lub wymieniają zdania i poglądy to masz coś nie tak z głową i czasem wolnym.
Brakiem szacunku jest do siebie jest, kierowanie się opiniami innych, które sprawiają, że nie jesteś szczęśliwa.
Twoja przyjaciolka ma racje...
Skoro takie życie lubisz to olej innych, oni mają swoje życia i niech się odpieprzą od twojego.