#v2rB4
Sądziłam, że pomimo różnic to jest wielka miłość na resztę życia, nic nie zapowiadało katastrofy - aż tu pewnego wieczoru N. wrócił z pracy i zakomunikował, że odchodzi. Nie chciał powiedzieć nic więcej, w końcu - z oporami - wyznał, że zakochał się w szesnastolatce, której udzielał korepetycji, że jest mu z nią tak cudownie, jak ze mną nigdy nie było, a przede wszystkim... że my przecież współżyliśmy, a on czuje, że powinien poślubić dziewicę. I w ogóle kogoś takiego, jak ta jego Natalka, która taka młoda, a już rozumie rolę kobiety, tyle potrafi zrobić w domu, będzie wspaniałą matką... Że jedyny sens życia człowieka to rodzina, a ona gotowa wyjść za niego już zaraz i od razu rodzić dzieci, a nie jakaś tam praca i, o zgrozo, studia.
Następne miesiące pamiętam jak przez mgłę, wyprowadził się, ale dzwonił do mnie prawie codziennie, na zmianę chciał pieniędzy, których jako studentka wcale nie miałam dużo, i straszył piekłem. Przestałam odbierać, więc wysyłał SMS-y. Zmieniłam numer telefonu, policja rozłożyła ręce, bo konkretnych gróźb tam nie było. Był to koniec trzeciego roku studiów, cudem dałam radę obronić dyplom i na drugi stopień wyjechałam za granicę. Spotkałam tam wspaniałych ludzi, wśród nich jednego bardzo szczególnego, również Polaka... No, koniec końców studia skończyliśmy, wróciliśmy do Polski, do mojego rodzinnego miasta, wzięliśmy ślub, a teraz realizując się w każdej dziedzinie życia czekamy na pierwszego potomka (i jakoś nie jest to ani za późno, ani za wcześnie, a w domu wszystko jest zrobione i nikt nie musi "znać swojego miejsca").
Dlaczego piszę? Bo dostałam wczoraj od N. maila na starą, prawie nieużywaną skrzynkę, z prośbą o mój numer i pytaniem, czy myślę czasem o nim. Odpowiedziałam, zgodnie zresztą z prawdą, że właściwie nie, że zajęta jestem myśleniem o tym, co najważniejsze, o swojej rodzinie, i on też powinien, bo dzieci ma już pewnie czwórkę i trzeba na nie i na żonę pracować.
Wysłałam tę krótką odpowiedź z szerokim uśmiechem - od znajomych wiem, że panienka go zostawiła, pracę stracił, mieszka teraz z matką i jest na jej utrzymaniu, przegrany, samotny człowiek pod czterdziestkę. I usunęłam tę skrzynkę. Nie mam czasu na maile, trzeba dla Młodego wyprawkę skompletować ;)
Cieszę się, że jesteś teraz z mężczyzną, a nie z burakiem.
przeciez sie cieszy
@parohot "CieszĘ się", a nie "Ciesz się". Szczurka się cieszy, a nie każe się cieszyć autorce.
To psychol jakiś, a nie facet. Dobrze, że sie uwolniłaś od niego
Brawa dla młodej, że go zostawiła
Piękny przykład, że dojrzałość nie zależy ani od wieku ani od wiary.
Jakiś mocno niezdecydowany. Najpierw Cię rzuca a potem dręczy grożąc itp.
I bardzo dobrze 💪
Zdrowia młodegodla dziciaczka i szczęścia dla was!
Przeklęty człowiek.
Wspaniale że ci się ułożyło
Katolicy to hipokryci, z daleka trzymam sie od jebniętych religiinie
I bardzo dobrze niech wie co stracił ;)